Annea Lockwood / Christina Kubisch – The secret life of the inaudible
Łukasz Komła:

Dwie wielkie artystki dźwiękowe, przekazały sobie odmienny materiał źródłowy, który połączyły na jednym wydawnictwie.   

Pejzaż – Ostatni Dzień Lata
Ania Pietrzak:

Błogi soundtrack polskich wakacji.

ACT! – Universalist
Paweł Gzyl:

Fairlight CMI znow w modzie.

The Young Mothers – Morose
Łukasz Komła:

Czy to kolejna supergrupa jedynie z nazwy? Śmiem twierdzić, że nie!    

Laurel Halo – Raw Silk Uncut Wood
Jarek Szczęsny:

Niezmordowana eksperymentatorka.

Thomas Leer – 1982
Paweł Gzyl:

Nienagrane przeboje.

The Magnificent Tape Band – The Subtle Art of Distraction
Jarek Szczęsny:

Retromania w wersji turbo.

Abul Mogard – Above All Dreams
Maciej Kaczmarski:

Kim pan jest, panie Mogard?

Sstrom – Otider
Paweł Gzyl:

Wykastrowane techno.

cv313 – Analogue Oceans
Paweł Gzyl:

Mistyka oceanu dźwięków.

Mika Vainio & Franck Vigroux – Ignis
Paweł Gzyl:

Tibi et igni.

Wczasy / Wolne pokoje
Jarek Szczęsny:

Na wakacje jak znalazł.

Shy Layers – Midnight Marker
Paweł Gzyl:

Wspomnienia sprzed trzech dekad.

Toxe – Blinks
Kasia Jaroch:

Oblicze najbardziej nieprzystępnego brzmienia Bala-Core złagodniało.



Driftmachine – Shunter

W sercu elektrowni.

Kiedy Andreas Gerth i Florian Zimmer zakładali pięć lat temu duet Driftmachine, mieli za sobą występy w wielu składach, eksperymentujących z otwartymi formami muzycznymi. Czy był to punk-jazz tworzony z Tedem Miltonem, czy post-rock z Tied & Tickled Tro lub ISO68, w każdym z tych projektów kładziono wyjątkowo mocny nacisk na improwizację. Takie podejście obaj berlińscy instrumentaliści przenieśli na teren dubu i ambientu, czego efektem okazał się ich pomysłowy debiut „Nocturnes”. Obu artystom tak dobrze się współpracowało, że na kolejnej płycie poszli jeszcze dalej. W efekcie „Colliding Contours” zaskoczył odświeżającym spojrzeniem na industrial i kosmische musik.

Trzeci album Driftmachine pozostaje w kręgu tych motywów brzmieniowych, uzupełniając je znów o nowe wątki. Pierwszą stronę krążka wypełnia czteroczęściowa suita „Shift”, której punktem wyjścia są nagrania terenowe – przemysłowe stuki, szumy i zgrzyty, będące bazą do stworzenia zawiesistej wersji dubu i ambientu, wypełnionych fabrycznymi odgłosami. Otwierający drugą część kolekcji „Blind Signal Box” ma bardziej kliniczny ton – i w takim stylu utrzymane jest też „Congé”, gdzie pojawia się więcej wpływów minimalowego glitchu spod znaku Raster Noton. Umieszczony na finał „The Plans Were Never Accomplished” to suma wszystkich elementów składowych muzyki z albumu: ukłon w stronę kosmische musik i jej „ojca” – Conrada Schnitzlera.

Kiedy w zeszłym roku Driftmachine podczas Atonal Festivalu grali na syntezatorach modularnych w dawnym pomieszczeniu kontrolnym elektrowni, mieszczącym się w obecnej Kraftwerk Halle, wolno wijące się strumienie elektronicznych dźwięków w naturalny sposób uzupełniały odgłosy otoczenia. Być może właśnie ten występ był dla duetu inspiracją do stworzenia materiału na „Shunter”. Siedem kompozycji z płyty jest bowiem wyraźnie natchnionych industrialnymi preperacjami. Choć Gerth i Zimmer posługują się field recordingiem w bardzo powściągliwy sposób, odgłosy maszyn są tutaj jednak bardzo ważne, tworzą bowiem wraz z elektroniką spójny pejzaż dźwiękowy.

Umor Rex 2018

www.umor-rex.org

www.facebook.com/UmorRex

www.facebook.com/TherealDriftmachine

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze