Waajeed – From The Dirt
Paweł Gzyl:

Cała tradycja „czarnej” muzyki w formie klubowych killerów.

Ian William Craig – Thresholder
Jarek Szczęsny:

Grobowa ekspansywność.

System – Plus
Paweł Gzyl:

Duńscy weterani ambientu plus Nils Frahm.

Igor Boxx – Kabaret
Jarek Szczęsny:

Słuchanie do namysłu.

Objekt – Cocoon Crush
Paweł Gzyl:

Egzotyczny kolaż mikrodźwięków.

Julia Holter – Aviary
Jarek Szczęsny:

Uzasadniona epickość.

Shlømo – Mercurial Skin
Paweł Gzyl:

Elektroniczna retromania.

SHXCXCHCXSH – OUFOUFOF
Paweł Gzyl:

Rytmiczne wariacje.

Jessica Moss – Entanglement
Jarek Szczęsny:

Swoją drogą.

Book Of Air – Se (in) de bos
Łukasz Komła:

Ambient na osiemnastu muzyków!

Kittin – Cosmos
Paweł Gzyl:

Kittin ciągle ta sama, choć już bez „Miss”.

Remek Hanaj – Wysiadywanie góry
Jarek Szczęsny:

Strefa słyszenia.

Jan Wagner – Nummern
Łukasz Komła:

To nie numerologia, to czyste emocje!

Adam X – Recon Mission
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku – w rytmie techno i EBM.



Sroczyński – Ajulella

Bajkowy koktajl.

Skrzypek nie kojarzy się od razu z muzyką elektroniczną. Choć bywają od tego wyjątki. Ostatnio Wojtek Grabek chlapnął atramentem, jak to opisał Łukasz Komła, i wyszedł mu zgrabny album. Podobnym zaskoczeniem może być „Ajulella” autorstwa Tomasza Sroczyńskiego, którego miałem okazję wychwalać w zeszłym roku za album „Symphony No 1. Resurrection”. Po pięciu latach tworzenia, szukania, klejenia i wytrwałości wprost z jego szuflady trafia do nas kolorowy zestaw muzyczny. Świetnie ozdobiony graficznie za sprawą Agnieszki Dybowskiej. Pieczę nad całością sprawował Jacek Sienkiewicz, szef wytwórni Recognition.

W otwierającym „Banana March” słychać skrzypce w rękach kompozytora co jest to rzadkim przypadkiem na płycie, gdyż zawartość jest iście bajkowa. To znaczy pełno tu różnokolorowych krain, a wszystko łączy jedynie wyobraźnia. W przywołanym utworze łamaniec rytmiczny grany jest w towarzystwie dziecinnie brzmiących sampli. To kwestia radości. Nie przypadkowo w opisie do albumu przywołany jest Matthew Herbert i zespół The Residents. W tym szaleństwie jest metoda. Weźmy „Pod Zadnym Pozorem”, który podbity jest leciutkim beatem. Należy wskazać, że za mastering odpowiedzialny był DJ 600V. Z instrumentów żywych można jeszcze usłyszeć flety i gitarę.

„Ajulella” ma w sobie też momenty dziwne, niejednoznaczne jak „Nia Nia Nia”, która zaczyna się od dziecinnej przygrywki z czasem przeistaczającej się w psychodeliczny kalejdoskop. Próba zaszeregowania krążka jest niemożliwa. Sroczyński poupychał tu masę wytworów swojej wyobraźni, która do bogatych należy. „Jan” z kolei jest dziełem bardzo progresywnym. Zawiera w sobie zapętlenia ze skrzypnięciami. Sam nie wiem, w którym momencie dałem się złapać w tę sieć. No, ale nie da się oprzeć takiej „Maskaradzie”. Surowy rytm, szamańskie zaśpiewy, jazzowa końcówka i wykończenie za pomocą skrzypiec, a wszystko w niecałe trzy minuty.

Do grona moich pupili w mig trafił „Hay”. Z wolna się rozwijający, przedstawiający rytmiczny szkielet, wokół którego z czasem rośnie ilość efektów. Od przetworzonego głosu, przez elektroniczny beat, aż po dętą końcówkę. W kategorii przyswajalności wygrać powinien kawałek tytułowy z dość prostą strukturą. Ja natomiast wolę od niego bardziej taneczny (a jakże!) „Turri Rurri” ze świetnym zakończeniem oraz zamykający „With Teddy Bear”, w którym gościnnie wystąpił Szczepan Pospieszalski dając wkład w enigmatyczność i niejednorodność rodem z dokonań Jamesa Blake`a. Nie sposób opisać wszystkiego co tu zawarto. Całość jest w stanie płynnym, dalekim od przyjętego porządku w zakresie muzycznych gatunków czy definicji.

Recognition | 2018

Bandcamp
FB

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze