Ian William Craig – Thresholder
Jarek Szczęsny:

Grobowa ekspansywność.

System – Plus
Paweł Gzyl:

Duńscy weterani ambientu plus Nils Frahm.

Igor Boxx – Kabaret
Jarek Szczęsny:

Słuchanie do namysłu.

Objekt – Cocoon Crush
Paweł Gzyl:

Egzotyczny kolaż mikrodźwięków.

Julia Holter – Aviary
Jarek Szczęsny:

Uzasadniona epickość.

Shlømo – Mercurial Skin
Paweł Gzyl:

Elektroniczna retromania.

SHXCXCHCXSH – OUFOUFOF
Paweł Gzyl:

Rytmiczne wariacje.

Jessica Moss – Entanglement
Jarek Szczęsny:

Swoją drogą.

Book Of Air – Se (in) de bos
Łukasz Komła:

Ambient na osiemnastu muzyków!

Kittin – Cosmos
Paweł Gzyl:

Kittin ciągle ta sama, choć już bez „Miss”.

Remek Hanaj – Wysiadywanie góry
Jarek Szczęsny:

Strefa słyszenia.

Jan Wagner – Nummern
Łukasz Komła:

To nie numerologia, to czyste emocje!

Adam X – Recon Mission
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku – w rytmie techno i EBM.

Neneh Cherry – Broken Politics
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od masowej popularności.



Shy Layers – Midnight Marker

Wspomnienia sprzed trzech dekad.

Nowojorska wytwórnia Beats In Space dała się poznać przede wszystkim z ekscentrycznego disco. Taki gust ma jej właściciel – ceniony didżej i producent Tim Sweeney, znany choćby ze współpracy z duetem The DFA. W ostatnich miesiącach w jej katalogu pojawia się jednak coraz więcej płyt, które są zorientowane raczej na domowy niż klubowy odbiór. Tak było niedawno w przypadku nowego albumu Eda Ruscha V, a teraz tak dzieje się w przypadku płyty projektu Shy Layers.

Pod nazwą tą ukrywa się pochodzący z Brooklynu wielki fascynat syntezatorów modularnych – JD Walsh. W duszy grają mu przede wszystkim dźwięki zasłyszane (chyba nieświadomie – bo jest zaledwie po trzydziestce) w latach 80. Dowodem tego był jego debiutancki album sprzed dwóch lat, nagrany dla wytwórni Growin Bin – „Shy Layers”. W międzyczasie artysta przeniósł się z Nowego Jorku do do Atlanty i nawiązał kontakt z Beats In Space.

Efektem tego jest „Midnight Marker” – album, który mieni się różnymi barwami muzyki sprzed trzech dekad. Jest tu miejsce na plastikowy soul i funk w stylu Luthera Vandrossa („Gateway”), ale też wymodelowany na popową modłę afrobeat spod znaku „Graceland” Paula Simona („The Keeper”) czy syntetyczny pop rodem z płyt Hall & Oatesa („Tropical Storm”. Wszystko to uzupełniają wielobarwne wariacje na klawiszach, wpisane bądź to w formułę downtempo („Lover’s Code”), bądź dubu („No Road”).

Płyta płynie sobie powoli, nie trwa długo, poza nieco piskliwymi wokalami autora (nie w każdym utworze), reszta dźwięków sprawia bardzo sympatyczne wrażenie. Słucha się więc tego materiału z przyjemnością, doceniając erudycję i umiejętności JD Walsha. Ta piosenkowa formuła trochę jednak ciąży tej muzyce, bo chciałoby się, by te modularne syntezatory wybrzmiały pełniej. A dzieje się tu tak tylko w jednym utworze – otwierającym całość „Midnight Marker”.

Beats In Space 2018

www.beatsinspace.net

www.facebook.com/beatsinspace

www.facebook.com/shylayers

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Jędrek

    Zgadzam się w pełni może remixy tegoż najciekawszego utworu na singlu ….