Ancient Methods – The Jericho Records
Paweł Gzyl:

Muzyka, która kruszy mury.

Kathryn Joseph – From When I Wake the Want Is
Jarek Szczęsny:

Odpowiedniczka.

Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.

Amnesia Scanner – Another Life
Paweł Gzyl:

Przebojowa wersja awangardy.



Shy Layers – Midnight Marker

Wspomnienia sprzed trzech dekad.

Nowojorska wytwórnia Beats In Space dała się poznać przede wszystkim z ekscentrycznego disco. Taki gust ma jej właściciel – ceniony didżej i producent Tim Sweeney, znany choćby ze współpracy z duetem The DFA. W ostatnich miesiącach w jej katalogu pojawia się jednak coraz więcej płyt, które są zorientowane raczej na domowy niż klubowy odbiór. Tak było niedawno w przypadku nowego albumu Eda Ruscha V, a teraz tak dzieje się w przypadku płyty projektu Shy Layers.

Pod nazwą tą ukrywa się pochodzący z Brooklynu wielki fascynat syntezatorów modularnych – JD Walsh. W duszy grają mu przede wszystkim dźwięki zasłyszane (chyba nieświadomie – bo jest zaledwie po trzydziestce) w latach 80. Dowodem tego był jego debiutancki album sprzed dwóch lat, nagrany dla wytwórni Growin Bin – „Shy Layers”. W międzyczasie artysta przeniósł się z Nowego Jorku do do Atlanty i nawiązał kontakt z Beats In Space.

Efektem tego jest „Midnight Marker” – album, który mieni się różnymi barwami muzyki sprzed trzech dekad. Jest tu miejsce na plastikowy soul i funk w stylu Luthera Vandrossa („Gateway”), ale też wymodelowany na popową modłę afrobeat spod znaku „Graceland” Paula Simona („The Keeper”) czy syntetyczny pop rodem z płyt Hall & Oatesa („Tropical Storm”. Wszystko to uzupełniają wielobarwne wariacje na klawiszach, wpisane bądź to w formułę downtempo („Lover’s Code”), bądź dubu („No Road”).

Płyta płynie sobie powoli, nie trwa długo, poza nieco piskliwymi wokalami autora (nie w każdym utworze), reszta dźwięków sprawia bardzo sympatyczne wrażenie. Słucha się więc tego materiału z przyjemnością, doceniając erudycję i umiejętności JD Walsha. Ta piosenkowa formuła trochę jednak ciąży tej muzyce, bo chciałoby się, by te modularne syntezatory wybrzmiały pełniej. A dzieje się tu tak tylko w jednym utworze – otwierającym całość „Midnight Marker”.

Beats In Space 2018

www.beatsinspace.net

www.facebook.com/beatsinspace

www.facebook.com/shylayers

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Jędrek

    Zgadzam się w pełni może remixy tegoż najciekawszego utworu na singlu ….