Ancient Methods – The Jericho Records
Paweł Gzyl:

Muzyka, która kruszy mury.

Kathryn Joseph – From When I Wake the Want Is
Jarek Szczęsny:

Odpowiedniczka.

Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.

Amnesia Scanner – Another Life
Paweł Gzyl:

Przebojowa wersja awangardy.



Nie ma głębokiej inspiracji, gdy nie ma konfliktu – rozmowa z Leoni Altherr

W czerwcu ukazała się debiutancka EP-ka szwajcarskiego zespołu Lolasister pt.„Infinite Jest”. W rozmowie z wokalistką Leoni Altherr rozmawiamy o książkach Davida Fostera Wallace’a, depresji i muzycznych inspiracjach.

Łukasz Komła: Tytuł waszego minialbumu „Infinite Jest” został zaczerpnięty z książki wybitnego pisarza Davida Fostera Wallace’a (1962-2008). Chciałbym w pierwszej kolejności porozmawiać właśnie o nim. Wallace wywodził się z naukowej rodziny (ojciec doktor wykładał filozofię, a matka z tytułem profesora wykładała język angielski). David miał młodszą siostrę Amy Wallace Havens. Ich matka miała przedziwny odruch symulowania napadów kaszlu, gdy jej dzieci nadużywały solecyzmu, a przestawała wówczas, kiedy zdawały sobie sprawę z popełnianych błędów językowych i potrafiły je poprawić. Przerażające. Jak sądzisz, czy mogło to mieć jakiś wpływ na pojawienie się depresji u Davida, która ostatecznie doprowadziła go do popełnia samobójstwa.

Leoni Altherr: Cóż, nie wiem zbyt wiele o dzieciństwie pisarza, po prostu czytałam jego książki. Oczywiście zaniedbane lub maltretowane dziecko jest bardziej narażone na zaburzenia afektywne, ale depresja może mieć wiele przyczyn. Nie sądzę, żeby było to aż tak ważne z jakiego powodu Wallace zachorowała na depresję. Szkoda tylko, że umarł tak młodo i nie ukończył powieści „Pale King”.

Osobiście uważam, że Wallace był geniuszem słowa, podobnie jak James Joyce czy Thomas Pynchon, świadczą o tym jego książki, ale też niebywała otwartość umysłu. Jak wiemy opisywał bardzo skrajne dziedziny: relacjonował kampanię prezydencką senatora Johna McCaina z 2000 roku i atak z 11 września dla magazynu „Rolling Stone”, dla „Harper’s Magazine” rozpisywał się o podróżach statkami wycieczkowymi, opisywał targi stanowe oraz tornada. Pisał o reżyserze Davidzie Lynchu, a także o przemyśle pornograficznym dla magazynu „Premiere”. Opisywał również festiwal homarów dla magazynu „Gourmet”. Wspominam o tym, żeby pokazać spektrum literackich możliwości Amerykanina oraz zapytać ciebie, co najbardziej cię ujmuje w twórczości Wallace’a?

Nie przeczytałam wszystkich książek Davida F. Wallace. Podziwiam go za zdolność uważnego obserwowania pewnych wydarzeń w społeczeństwie i związkach, a następnie umieszczenia ich w szerszym kontekście. Na przykład obserwując naszą pogarszającą się relację z tworzywami sztucznymi i odpadami oraz pisząc o świecie, w którym gigantyczne odpady toksyczne wielkości kilku stanów USA rozprzestrzeniają swój nieprzyjemny zapach („Infinite Jest”). Wallace wiedział, jak wyolbrzymiać takie tematy, czasami w stereotypowy sposób. Jego język rozlewa się niczym nieuchwytnie złożony kosmos i sprawia, że książka jest czymś więcej niż zabawną lekturą. Lubię rzeczy, które zachowują pewną szczerość w każdej sytuacji, ale myślę, że książki, muzyka, sztuka ogólnie nie muszą być zawsze niezwykle głębokie. Moim zdaniem praca Wallace’a utrzymuje idealną równowagę między głupotą a głębią.

Jak doszło do powstania zespołu Lolasister?

Dla mnie kluczową postacią jest Sibyl (druga wokalistka Lolasister), grałam z nią wcześniej. W pewnym momencie zerwałam z tym zespołem i otworzyłam oczy oraz uszy, by inni muzycy mogli dołączyć do nas. Znalazłam Benedikta Utzingera, perkusistę i rolnika, basistę Jeremiasa Kellera, który, jak sądzę, zna każdą piosenkę popową i rockową wydaną od 1990 roku, a także Luziusa Schulera, bardzo pomysłowa dusza, który zawsze bawi się kablami.

Pisząc o niedawno wydanej EP-ce Lolasister – „Infinite Jest” wspomniałem w kontekście waszych inspiracji o zespołach Low, Calexico, Mazzy Star i jeszcze kilku innych amerykańskich artystach, którzy łączą Americanę, slowcore z folkiem i rockiem. Na jakiej muzyce wyrosłaś?

Kiedy byłam dzieckiem, moja rodzina słuchała The Red Hot Chili Peppers, Boba Dylana, The Rolling Stones i innych wielkich z tamtych czasów. Słuchaliśmy także bluesa i trochę West Coast jazzu. Ten rodzaj muzyki wciąż mnie pociąga. Kiedy mogłam kupić moje pierwsze własne płyty, poszłam w grunge i punk rocka. Później słuchałem dużo hip-hopu, a mimo to nadal mnie porusza rap z dawnych czasów. Nawet jako dziecko i nastolatka zazwyczaj wolałam powolne, raczej mroczne utwory od tych pogodnych.

Wiem, że nagrywaliście „Infinite Jest” w Bretanii w studiu nagraniowym przerobionym ze stodoły. Opowiedz więcej o wasze sesji i o tym miejscu.

Droga była dosyć długa, ale było warto. Z jednej strony ze względu na studio, wspaniałe otoczenie i świetny sprzęt, a z drugiej – ze względu na jego izolację, zespół był naprawdę blisko siebie, spaliśmy nawet w tym samym pokoju. Mój głos został nagrany przy użyciu starego mikrofonu Neumann U47, którego bardzo lubię . W poszczególnych utworach Luzius grał na organach Hammonda. Perkusja Benedikta została ustawiona w przestronnym, wysokim pomieszczeniu z kamiennymi ścianami, ponieważ chcieliśmy mieć pojemne i naturalne brzmienie na naszej EP-ce.

W tekstach waszych piosenek przewijają się opowieści o depresji czy lęku. Czy ma to bezpośredni związek z chorobą Wallace’a? Jestem także ciekaw, kto pisze teksty w Lolasister i gdzie kryją się źródła inspiracji?

Słowa są moje, ponieważ teksty piosenek, jak i same utwory pod względem muzycznym idą ze sobą w parze. Zazwyczaj moje teksty zawierają dość pesymistyczne obrazy. Wynika to z faktu, że piszę muzykę tylko wtedy, gdy mam obniżony nastrój. Mam na myśli to, że kiedy czuję się świetnie, wolę spędzać czas z przyjaciółmi i palić papierosy, zamiast pisać piosenki. Po prostu nie ma głębokiej inspiracji, gdy nie ma konfliktu. I nigdy nie siadam i nie mówię sobie: „Teraz muszę napisać piosenkę”. Gdybym tak to robiła, to prawdopodobnie byłoby to jedną wielką bzdurą.

Dziękuję za rozmowę i czekam na cały longplay Lolasister.  

Dziękuję Łukasz! Przy okazji, jeśli chciałbyś zamówić w przedsprzedaży nasz LP, możesz to zrobić na stronie crowdfundingowej wemakeit.com. 

 

Strona Lolasister »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze