Ian William Craig – Thresholder
Jarek Szczęsny:

Grobowa ekspansywność.

System – Plus
Paweł Gzyl:

Duńscy weterani ambientu plus Nils Frahm.

Igor Boxx – Kabaret
Jarek Szczęsny:

Słuchanie do namysłu.

Objekt – Cocoon Crush
Paweł Gzyl:

Egzotyczny kolaż mikrodźwięków.

Julia Holter – Aviary
Jarek Szczęsny:

Uzasadniona epickość.

Shlømo – Mercurial Skin
Paweł Gzyl:

Elektroniczna retromania.

SHXCXCHCXSH – OUFOUFOF
Paweł Gzyl:

Rytmiczne wariacje.

Jessica Moss – Entanglement
Jarek Szczęsny:

Swoją drogą.

Book Of Air – Se (in) de bos
Łukasz Komła:

Ambient na osiemnastu muzyków!

Kittin – Cosmos
Paweł Gzyl:

Kittin ciągle ta sama, choć już bez „Miss”.

Remek Hanaj – Wysiadywanie góry
Jarek Szczęsny:

Strefa słyszenia.

Jan Wagner – Nummern
Łukasz Komła:

To nie numerologia, to czyste emocje!

Adam X – Recon Mission
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku – w rytmie techno i EBM.

Neneh Cherry – Broken Politics
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od masowej popularności.



The Magnificent Tape Band – The Subtle Art of Distraction

Retromania w wersji turbo.

Rezydujący w Leeds zespół The Magnificient Tape Band (cóż za urocza nazwa) zadebiutował w wytwórni ATA Records. Zrobił to z impetem bezczelnie żerując na wszędobylskiej retromanii. Od razu należy wskazać, że wszystko pokryte jest patyną. Dosłownie. Począwszy od kompozycji, stylistyki, a na samych instrumentach kończąc. Grupa posiłkowała się starym sprzętem rodem z lat sześćdziesiątych i początku siedemdziesiątych, żeby zrobić podkład pod fascynujący wokal Rachel Modest. Głównymi postaciami są Neil Innes i Pete Williams, którzy założyli ATA Records, wcześniej nagrywając pod szyldem The Sorcerers. Materiał został zarejestrowany w opuszczonym garażu.

Pomimo, że wszystko sprawia wrażenie już gdzieś zasłyszanego, to i tak działa. Z zaskakująco dobrym rezultatem. Dominuje muzyka soul, ale wzbogacona o wpływy r&b czy funk. Całość brzmi tak staro jak to tylko możliwe, o co postarał się Neil Innes. Widać, że twórcy przekopali się przez brytyjską szkołę, o czym świadczą chociażby aranżacje. Słychać to w „Black Tiger”, gdzie sekcja dęta chodzi niczym w czołówce filmów o Jamesie Bondzie. Z drugiej strony takie zagrywki pamiętamy z utworów Portishead. Finałowa feeria barw wypada zarówno stylowo i porywająco. W „Requiem” elektroniczny fortepian wykonuje świetną pracę w tle, dbając o dramatyzm. Po raz kolejny trudno oderwać uszy od aranżacji, a dzięki tęsknocie w głosie Rachel Modest można dostać ciarek.

Sam początek zwala z nóg. „Let The Church Say” jest pełen bogatych zdobień i rosnącego napięcia. Ocieka ewangelicznym żarem. Przepełniony duchowością, ambasadorem której jest głos wokalistki. Gdzieś pod powierzchnią przemyka żałobny nastrój. Lśniący „Danger”, który następuje zaraz po, napędzany jest znakomitym riffem. Bez ballady się nie obeszło. „When I Saw You” operuje melodią wygrywaną na gitarze akustycznej. Gdzieś tam w tyle głowy odzywa się David Bowie z początku kariery, ale Rachel Modest nie daje długo się ponieść nostalgii, gdyż absorbuje całą uwagę. Klasycznie zbudowana piosenka z wokalem tyleż oczywistym, co pasującym idealnie. W tle można usłyszeć harfę.

„Heading Towards Catastrophe” początek ma mistyczny, pełen grzechotania, szmerów i tamburynów. Piętrowe wokale, wznoszące i czyste są największa ozdobą piosenki. Wezwania do jedności sprawiają, że ma się ochotę maszerować za tym głosem. Warto wsłuchać się w barwne dodatki poukrywane na drugim planie. Nie sposób się tu nudzić, bo zespół sprytnie podporządkował eksperymentalne wycieczki melodii głównej. „Bondowski” klimat wraca wraz z rewelacyjnym „Not That Kind Of Woman”. Falsetowy wokal wraz z podskórną melancholią dają mieszankę piekielnie uzależniającą. Nad „The Subtle Art of Distraction” unosi się psychodeliczna aura. Nie pozostaje nic innego jak przymknąć oczy i oddać się klimatowi we władanie.

ATA Records | 2018

Bandcamp
FB

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze