Annea Lockwood / Christina Kubisch – The secret life of the inaudible
Łukasz Komła:

Dwie wielkie artystki dźwiękowe, przekazały sobie odmienny materiał źródłowy, który połączyły na jednym wydawnictwie.   

Pejzaż – Ostatni Dzień Lata
Ania Pietrzak:

Błogi soundtrack polskich wakacji.

ACT! – Universalist
Paweł Gzyl:

Fairlight CMI znow w modzie.

The Young Mothers – Morose
Łukasz Komła:

Czy to kolejna supergrupa jedynie z nazwy? Śmiem twierdzić, że nie!     Wydaje się, że dotychczasowe dokonania The Young Mothers są praktycznie nieopisywane w Polsce. Wprawdzie wydali dwa albumy studyjne: pierwszy „A Mothers Work Is Never Done” ukazała się w […]

Laurel Halo – Raw Silk Uncut Wood
Jarek Szczęsny:

Niezmordowana eksperymentatorka.

Thomas Leer – 1982
Paweł Gzyl:

Nienagrane przeboje.

The Magnificent Tape Band – The Subtle Art of Distraction
Jarek Szczęsny:

Retromania w wersji turbo.

Abul Mogard – Above All Dreams
Maciej Kaczmarski:

Kim pan jest, panie Mogard?

Sstrom – Otider
Paweł Gzyl:

Wykastrowane techno.

cv313 – Analogue Oceans
Paweł Gzyl:

Mistyka oceanu dźwięków.

Mika Vainio & Franck Vigroux – Ignis
Paweł Gzyl:

Tibi et igni.

Wczasy / Wolne pokoje
Jarek Szczęsny:

Na wakacje jak znalazł.

Shy Layers – Midnight Marker
Paweł Gzyl:

Wspomnienia sprzed trzech dekad.

Toxe – Blinks
Kasia Jaroch:

Oblicze najbardziej nieprzystępnego brzmienia Bala-Core złagodniało.



The Young Mothers – Morose

Czy to kolejna supergrupa jedynie z nazwy? Śmiem twierdzić, że nie!    

Wydaje się, że dotychczasowe dokonania The Young Mothers są praktycznie nieopisywane w Polsce. Wprawdzie wydali dwa albumy studyjne: pierwszy „A Mothers Work Is Never Done” ukazała się w 2014 roku i teraz najnowszy „Morose”, to jednak przeszli bez echa.

Kto kryje się za nazwą The Young Mothers? Myślę, że doskonale wszystkim znany norweski basista Ingebrigt Håker Flaten (The Thing, Free Fall, Atomic) mieszkający od 2009 roku w Austin w Teksasie, tuż obok niego Jawwaad Taylor (głos, trąbka, elektronika), Jason Jackson (saksofon tenorowy i barytonowy, wokal), Stefan González (wibrafon, perkusja, wokal, grindalonium), Jonathan F. Horne (gitara, wokal) i Francisco Rosaly (perkusja). Dopowiem, że Taylora należy kojarzyć z Shape Of Broad Minds, MF Doom, Gonzáleza z Yells At Eels i Akkolyte, Jacksona z Alvinem Fielderem, Pauline Oliveros czy Williamem Parkerem, zaś Horne’a z Plutonium Farmers i jako niegdyś członka White Denim.


Bardzo ciekawy jest grunt, na jakim powstała nazwa zespołu The Young Mothers – inspiracja wyrosła z projektu społecznościowego w Houston stworzonego dla nastoletnich matek (Project Row Houses), z kolei po drugiej stronie jest artysta i legendarny rzeźbiarz z tego samego miasta – Jesse Lott (także związany z Project Row Houses), który stworzył okładkę „Morose”.

„Wiele zmieniło się od czasu, gdy zainicjowałem ten zespół w 2012 roku, stał się istotą z prawdziwym kolektywnym duchem. Stworzyłem potwora i czas go wypuścić” – wyjaśnia Håker Flaten.

fot. Peter Gannushkin

Dużo jest racji w słowach Flatena odnośnie określenia „potwór”, głównie przez pojawiający się grindcore’owy i growl’owy wokal. Tak, takie wątki połączono z free jazzem, rapem, muzyką afrykańską, surf rockiem, awangardą, noise’em i elektroniką. Choć ta wyliczanka nie oddaje nawet w najmniejszym stopniu tego, co muzycy prezentują w dziesięciu utworach, jakie wypełniły „Morose”.

W muzyce The Young Mothers mieszają się zarówno wpływy chicagowskiej sceny jazzowej, jak i nowojorskiej (John Zorn dawno nie nagrała tak dobrej płyty jak TYM). To mimo wszystko udało się Flatenowi i jego kolegom wykuć własne brzmienie, wyodrębnić się na tle setek tysięcy awangardowych projektów, przede wszystkim, dzięki rozgrzaniu do czerwoności kilku konwencji. Świetnie wychodzi im podsycanie ognia (grindcore) dolewając do niego mięsiste frazy hip-hopu. Z kolei afrykańskie naleciałości rytmiczne u TYM przypomniały mi o podobnych zabiegach londyńskiego kolektywu Melt Yourself Down i Shabaki Hutchingsa.

Niesamowite free jazzowe dialogi instrumentów dętych, przesterowany bas i gitara oraz złowieszczy i rapowy wokal choćby w „Black Tar Caviar”, „Jazz Oppression” czy „Morose” są tylko potwierdzeniem świeżości muzyki The Young Mothers. Choć bestia potrafi niekiedy pogłaskać i rozkołysać nasze zmysły – np. w kapitalnym „Bodiless Arms”. Co ciekawe, w utworze „Osaka” odezwało się nie japońskie, a meksykańsko-teksańskie pogranicze z ukłonem kultury Mariachi. Całość zamyka „Shanghai” nasycony rapem, kinową nostalgią czarno-białych obrazów i nietuzinkowym wokalem mającym coś z Mike’a Pattona i Davida Bowiego.

„Morose” dopisuję do mojej listy najważniejszych album tego roku!

25.05.2018 | Super Secret Records / Self Sabotage Records

 

Strona The Young Mothers »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »Strona Super Secret Records »Profil na Facebooku » Strona Self Sabotage Records »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze