Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.

Bleu Roi – Dark/Light
Łukasz Komła:

Wiosną ubiegłego roku wsłuchiwaliśmy się w singiel szwajcarskiego projektu Bleu Roi, a przed kilkoma dniami ukazała się ich nowa EP-ka „Dark/Light”, którą przybliżamy i jednocześnie o niej rozmawiamy z Jennifer Jans.

Traversable Wormhole – Regions Of Time
Paweł Gzyl:

Adam X wraca do projektu sprzed dekady.

Sudan Archives – Athena
Jarek Szczęsny:

Do diabła z dobrymi radami.

Planetary Assault Systems – Plantae
Paweł Gzyl:

W stronę psychodelii.

Sleep D – Rebel Force
Paweł Gzyl:

Muzyczny zapach minionego lata.

Levitation Orchestra – Inexpressible Infinity
Jarek Szczęsny:

Podpalacze wzniecają eutymię.

Innercity Ensemble – IV
Jarek Szczęsny:

Luz i bogactwo.

Grischa Lichtenberger – RE:PHGRP
Paweł Gzyl:

Free jazz w „rasterowej” wersji.

Jónsi & Alex Somers – Lost and Found
Jarek Szczęsny:

Dla przyjemnego słuchania.

Conforce – Dawn Chorus
Paweł Gzyl:

Mistrzowski popis holenderskiego producenta.



Seabuckthorn – A House With Too Much

Obrodził Rokitnik, są nowe owoce. Skosztujecie?

Brytyjczyk Andy Cartwright, nagrywający jako Seabuckthorn, jest dla mnie jednym z najciekawszych eksperymentujących gitarzystów ostach lat (ale gra też na różnych instrumentach). Pierwszy raz o jego muzyce pisałem w 2015 roku, po wydaniu longplaya „They Haunted Most Thickly” (Bookmaker Records).

Seabuckthorn w oryginalny sposób łączy brzmienie gitary rezofonicznej (6- i 12-strunowej) – używając często fingerpickingu – z elektroniką, choćby w postaci ambientu. W 2016 roku Cartwright trafił pod skrzydła wyśmienitej amerykańskiej wytwórni Los Tribe Sound, gdzie wydał na kasecie EP-kę „I Could See The Smoke”.

Ubiegłorocznym albumem „Turns” (Lost Tribe Sound) Seabuckthorn udowodnił, że ma własny pomysł na ożywienie amerykańskiego prymitywizmu, nadając mu ambientowy rys. Jak wygląda sytuacja na najnowszym wydawnictwie „A House With Too Much Fire”? Na pewno jeszcze inaczej niż dotychczas. Sporą inspiracją przy tworzeniu nowych kompozycji była dla Cartwrighta przeprowadzka w Południowe Alpy, gdzie zresztą nagrał ten materiał za jednym podejściem, by zatrzymać w kompozycjach autentyczność i spontaniczność.


Ogromna przestrzenność, intymność, skupienie, uwodząca nostalgia i niebanalna ciemność na „A House With Too Much Fire” powodują, że trudno oderwać się od utworów Seabuckthorn. Wydaje się, że to najbardziej wyciszona płyta w dorobku Anglika. Techniki slide’u i fingerpickingu, granie smyczkiem, a do tego piękne banjo, klarnet oraz syntezator są na właściwym miejscu. Na pewno warto wyróżnić też kapitalny temat grany na gitarze w „Submerged Past”. Przy okazji tego fragmentu usłyszałem w myślach, że Cartwright idealnie zgrałby się z belgijskim gitarzystą i improwizatorem, Rubenem Machtelinckxem, bardzo dobrze wiedzącym jak się gra na gitarze akustycznej i banjo z udziałem elektroniki.

„Somewhat Like Vision” to zaś sonorystyczna ballada, w której czuć mroźny podmuch Alp. Poziom nie opada aż do końca krążka – „Figure Afar”, „Sent In By The Cold”. Transowe, chłodne i minimalistyczne melodie Seabuckthorn świadczą o tym, iż gitara wciąż jest „kołem zamachowym” dającym napęd do stworzeniu wielu nietuzinkowych eksperymentów.

Ps Świetna wiadomość sprzed kilku dni – Andy zagra w tym roku pierwszy raz w Polsce, a odbędzie się to 5 października w bydgoskim klubie Mózg !

01.06.2018 | Bookmaker Records / La Cordillère

 

Strona Seabuckthorn »Profil na Facebooku » Strona Bookmaker Records »Profil na Facebooku »

 

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze