Lakker – Epoca
Paweł Gzyl:

Zwierciadło naszych czasów.

Abul Mogard – And We Are Passing Through Silently
Maciej Kaczmarski:

Zjawiska duszy.

Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.

Ossia – Devil’s Dance
Maciej Kaczmarski:

Sam w mroku.

MDD – Reverse The Contrast
Paweł Gzyl:

Ekstremalna wizja techno.

King Midas Sound – Solitude
Bartek Woynicz:

„Zbadajmy przestrzeń terroru pustki”

Setaoc Mass – 53 Degrees North Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Na maksa.

Various Artists – The Warmest Hum
Ania Pietrzak:

Potrzebne odcięcie.



XOR Gate – Conic Sections

Piękne cacko.

Gerald Donald właściwie mógłby już nic nowego nie nagrywać, a i tak pozostanie jednym z największych wizjonerów w historii muzyki elektronicznej. Zasłużył sobie na to miano zarówno jako współpracownik Jamesa Stinsona w Drexcyi, jak również założyciel i lider Dopplereffekt. Po drodze nagrywał też pod innymi pseudonimami, choćby Arpanet, Dataphysics czy Japanese Telekom. Tak czy siak to właśnie on jest twórcą jednego z najwspanialszych gatunków nowych brzmień – detroitowego electro.

Mimo tych wszystkich zasług Donald nieustannie tworzy kolejne nagrania. W zeszłym roku Dopplereffekt zaprezentował długo oczekiwany nowy album – „Cellular Automata”. Z kolei Solar One Music opublikowało wspólną płytę Dopplereffekt i The Exaltics – Projekt STS-31. Natomiast na składance „Dreamy Harbour” wydanej przez Tresora, pojawił się kolejny duet czarnoskórego producenta – Daughter Product z Anne Hall. Teraz dołącza do tego zestawu XOR Gate.

Nazwa ta firmuje półgodzinny utwór, który składa się z dziewięciu odmiennych segmentów. Są one klasycznymi przykładami abstrakcyjnej wersji muzyki Donalda. Nie ma tu bowiem mechanicznych rytmów, a poszczególne fragmenty kompozycji to rozwibrowane arpeggia, pulsujące efekty i nastrojowe tła, które tworzą ambientową suitę. Najlepiej wypadają tu części trzecia i czwarta – być może dlatego, że są najbardziej rozbudowane i pozwalają pełniej oddać piękno dźwięków tworzonych przez Donalda.

Trudno powiedzieć dlaczego detroitowy producent zdecydował się na tak niekonwencjonalną formę. Z powodzeniem można by bowiem rozbudować każdy z fragmentów „Conic Sections” w pełnoprawny utwór – i wtedy całość trwałaby o wiele dłużej. Tak się jednak nie stało. Dostaliśmy w zamian urokliwą miniaturę, która nie zaspokaja w pełni apetytu na muzykę firmowaną nowym pseudonimem mistrza z Motor City. Cóż: taki widocznie był jego zamysł. A nam nie pozostaje nic innego jak cieszyć się tym, co otrzymaliśmy.

Tresor 2018

www.tresorberlin.com

www.facebook.com/tresorberlin

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze