Wolność – Nowa Kolonia
Jarek Szczęsny:

Wolność na wolności.

Babadag – Šulinys
Jarek Szczęsny:

Nie budźcie śniącego.

Lee Gamble – In A Paraventral Scale
Paweł Gzyl:

Początek trylogii.

Maurice Louca – Elephantine
Łukasz Komła:

Gargantuiczna bliskość jazzowego kosmosu.

Hoera. – ≈
Łukasz Komła:

Uderzająca subtelność. 

Julia Kent – Temporal
Jarek Szczęsny:

Hipnotyzowanie słuchacza.

Bendik Giske – Surrender
Jarek Szczęsny:

Zagwozdka.

Wiktor Stribog – Poradnik Uśmiechu OST
Stanisław Bryś:

Grzybowe melodie w duchologicznym sosie. 

Orphan Ann – The Practice Of Surrender
Paweł Gzyl:

Piękno w mroku.

Ami Shavit – Yom Kippur 1973
Jarek Szczęsny:

Inspirowane wojną.

Jakub Lemiszewski – Podróż Na Wschód – Część I
Jarek Szczęsny:

Kuba i kamień filozoficzny.

Mchy i Porosty – The Dead Pterodactyl
Mateusz Piżyński:

Techno na strychu.

Nkisi – 7 Directions
Jarek Szczęsny:

Kosmos można stracić z oczu.

Robert Farrugia ‎– Adrift
Mateusz Piżyński:

Harmonijny ambient z mrokiem tylko na okładce?



Archive for Styczeń, 2019

Retribution Body – Self-Destruction

Mordercze drony. Czytaj dalej »

Nowości z Sukata Tapes

Kasetowy label Sukata Tapes, czyli odział brytyjskiej oficyny Discrepant, prezentuje trzy nowe taśmy z muzyką artystów z Argentyny!   Czytaj dalej »

KYO w/ Jeuru – All The Same Dreams

Dekadenckie duo, frontman zespołu Lust For Youth Hannes Norrvide oraz Frederik Valentin, rozważają o subtelnych wizjach miłości, angażując do współpracy niepowtarzalny głos nowojorskiej sceny – Jeuru.

Po “I Musik” i “Aktuel Musik” KYO wciąż eksploruje niespotykane dotąd kompozycje, korzystając z nowatorskiej elektroniki, muzyki akustycznej – pianina czy instrumentów dętych – oraz free jazzowych werbli. Na nowym, zatopionym w półmroku albumie, artyści przenoszą ciężar estetyczny, wprowadzając frywolny dysonans, przedstawiając słuchaczom nowy rodzaj piękna. Chodzi o nastrojowy wokal Jeuru, który przyciąga stłumionym szeptem, stonowaną ekspresją werbalną, szczerym lamentem, przede wszystkim jest całkowicie pozbawiony imperatywu. Jego ton to retrospektywa emocji wynikających być może z rozwoju świadomości muzyków. Najbardziej fenomenalnym aspektem płyty jest autentyczność uczuć, które są wewnętrzne, jednocześnie tworząc powszechny schemat. “All The Same Dreams” to połączenie Abletona z kryzysem miłosnym.

Miarowe, pulsujące akordy na basie zszyte z głębią ambientowych struktur, sprawiają że każda sekunda przedłuża się w nieskończoność. Otwartość i dialogowość warstwy wokalnej, nadaje materiałowi bezpośredni wymiar bliskości oraz niezliczoną ilość możliwych interpretacji.

Posh Isolation 2018

www.poshisolation.net

Facebook.com/poshisolationsounds

Bandcamp.com/KYO-w-Jeuru

Catherine Christer Hennix – Selected Early Keyboard Works

Właśnie ukazują się nieznane wcześniej nagarnia szwedzkiej artystki Catherine Christer Hennix.    Czytaj dalej »

Avant Art Festival #2 – Gazelle Twin: Kingdom Come

3 października na warszawskiej edycji festiwalu wystąpi w Nowym Teatrze Gazelle Twin z materiałem z ubiegłorocznej płyty „Kingdom Come”. Czytaj dalej »

Fischerle – Ptylotics

Węzłowate formy. Czytaj dalej »

Eklektik Session #3 – Studnitzky

6 października w ramach Eklektik Session wystąpi jeden z reprezentantów XJAZZ BerlinStudnitzky.

Czytaj dalej »

Ten wspaniały rok 1998

Jeśli myśleliście, że 1997 był świetnym rokiem dla muzyki, koniecznie sprawdźcie nasze rekomendacje z roku następnego. Czytaj dalej »

Various Artists – Total 18

Same przeboje na ćwierćwiecze Kompaktu.

Czytaj dalej »

Merope – Naktės

Tradycyjne litewskie pieśni wystrzelone na orbitę afrykańskiego, indyjskiego i elektronicznego wszechświata.    Czytaj dalej »

RP Boo – I’ll Tell You What!

Moderna w natarciu. Czytaj dalej »

Unsound – ostatnie ogłoszenie

Podczas krakowskiego festiwalu usłyszymy na żywo materiał ze słynnego albumu grupy Coil – „Time Machines” – w wykonaniu Drew McDowalla.

Czytaj dalej »

Avant Art Festival #1 – Nadah El Shazly

Zaczynamy kolejny cykl. Tym razem dotyczący wybranych artystów, którzy w tym roku wystąpią na obu edycjach Avant Art Festivalu we Wrocławiu i Warszawie. 25 września w klubie Proza zagra Nadah El Shazly. Czytaj dalej »

Mateusz Franczak – Night-night

Eksperymentalne piosenki z emocjami w gardle. Czytaj dalej »

Witxes – Orients

Hałas w ciszy. Czytaj dalej »

Tenor z Allenem oraz Turner z Youth`em

Analogowi astronauci. Czytaj dalej »

Lotic – Power

Wygląda na to, że za każdym razem, gdy Lotic próbuje drażnić fanów kompletnie dezorientującymi wydaniami, publiczność jeszcze głośniej skanduje o więcej. Tak było w przypadku ‘Heterocetery’, wydanego w 2014 przez Tri Angle Records EP, które przejechało po wszystkim, co do tej pory zwane było muzyką klubową. Ale Morgan oraz pozostali rezydenci Janus Berlin już od 2012 roku budowali eksperymentalną scenę, zwróconą ku stałym bywalcom i krótkoterminowym gościom, odnajdującym się najlepiej o 5 rano w gejowskim Chesters na Glogauer Straße 2. Wytwórnia zadebiutowała mixem Lotica ‘DAMSEL in DISTRESS’, który miał być audiozapisem traumy w połączeniu z wściekłością, a stał się spoiwem łączącym rzeszę ludzi, chcących tworzyć coś nowego. ‘Agitations’ (Janus, 2015) poszło dalej w agresywnym oraz nieprzystępnym kierunku. Na najnowszym albumie ‘Power’, Lotic bierze na siebie ciężar i odpowiedzialność w niestrudzonej walce o swoje miejsce w centrum rynku muzycznego, jednocześnie przecierając szlaki innym.

Pierwszy singiel ‘Haunted’, ekstensywny oraz wampowaty soundtrack anarchizmu, wstrzymał na kilkadziesiąt sekund oddech wielu, a także całkowicie przyćmił resztę płyty. Grasujący szept, dokonujący spustoszenia w ciele słuchaczy, odnosi się do trudów społeczności lgbtq oraz poc. “Brown skin, masculine frame / Head’s a target / Acting real feminine / Make ’em vomit,” opisuje częste reakcje nie tylko na postać J’Keriana Morgana aka Lotica. Nie jest to jednak desperacki krzyk o pomoc. To głos, który mówi, że na brak tolerancji jest już znacznie za późno. To ostateczne ultimatum postawione całemu światu, dające wybór między akceptacją a ewakuacją. Nakręcone przez Matta Lamberta video do ‘Haunted’ prezentuje Lotica ciągnącego po plaży zwłoki białego mężczyzny, które zamierza porzucić w morzu, na przemian ze scenami, z oświetlonego jarzeniówkami, zatłoczonego klubu. Mocne wrażenie, a jednocześnie nieskomplikowana forma.

Siła tkwi w spokoju, którym operuje Lotic. Idea kompletnego obnażenia, powodującego całkowitą odporność na krytykę, rezonuje z ‘Power’. “I’m bulletproof” wybrzmiewa w jednym z utworów, za późno na ukrywanie się w szafie. Wokal, w najnowszym materiale, jest wartością dodaną, artykulacją dotychczasowej retoryki. Sprawił, że warstwa dźwiękowa została delikatnie złagodzona. Otwierające ‘Love and Light’ buduje melodyjnie-kameralną atmosferę, świetliste ‘Fragility’ oraz ekspansywne ‘Resilence’ są, w przypadku Morgana, praktycznie romantycznymi balladami. Jednak nie wszędzie tak jest. ‘Distribution of Care’ czy ‘The Warp and the Weft’ podtrzymują, wybrany przed kilkoma laty, eksperymentalny i agresywny styl. ‘Nerve’ to indywidualna adaptacja R&B, notorycznego źródła inspiracji Lotica, obecnego w karykaturalnych editach od samego początku ich kariery. 

 

Tri Angle Records 2018

Tria Angle Records

loticmusic.bandcamp.com

soundcloud.com/lotic

Eklektik Session #2 – Paris Monster

W drugiej odsłonie przybliżamy twórczość amerykańskiego duetu Paris Monster. Czytaj dalej »

3 pytania – Lilli Kane

Lilly Kane, autorka wydanego dziś nakładem Intruder Alert ‚Incognito’ EP, odpowiada na nasz tradycyjny zestaw trzech pytań.

Lei Lei Kung jest artystką konceptualną oraz rzeźbiarką, od niedawna producentką, która na debiutanckim EP zaciera granicę między snem a jawą, przekładając język abstrakcji do swoich muzycznych kompozycji. ‘Incognito’ to zbiór oderwanych stylistycznie efektów, delikatnego pianina, wyszeptanych słów i niepewności, a także próba cichego wyrażenia siebie, które szuka schronienia przed mainstreamem.

Wielowymiarowy produkt, jakim jest ‘Incognito’, można odsłuchiwać na wielu poziomach. Pod wierzchnią warstwą wokalu – noematów : nie poematów (sic.) – artystka przemyca szumy, klawisze, skrzypienia. Warstwy przenikają się nawzajem, a całość tworzy melodyjną oraz liryczną kompozycję, nasuwającą na myśl muzykę wielkiego Toru Takemitsu. ‘Incognito’ uwiera jak odkrywanie mrocznych sekretów, wydobywanie prawdy, która zbliża, wyzwala, przynosi nowe i jest doskonałym uzupełnieniem katalogu warszawskiego Intruder Alert.

O tym, co ją inspiruje, Lilli opowiada w odpowiedzi na kilka, klasycznych pytań.

autor: Lola Banet

autor: Lola Banet

Czego ostatnio słuchasz?

Trippie Redd – “Life’s a Trip”, które ukazało się w tym tygodniu.

Podczas mojej ostatniej wizyty w Szanghaju, mój kolega przegrał mi na usb dwa utwory Triad Goda, którego przedtem słabo znałam. Teraz, już od jakiegoś czasu, naprawdę często wracam do jego mixtapu NXB.

A także, bez przerwy, Cecilii – Adoration.

Nad czym obecnie pracujesz?

Chciałabym pobyć przez chwilę na wakacjach, w czym jestem beznadziejna, więc trafniej byłoby nazwać ten czas urlopem naukowym. Po powrocie zamierzam stworzyć serię rzeźb ceramicznych w kształcie króliczych uszu.

I więcej pisać.

Jaki koncert/live act/DJ set zrobił na tobie największe wrażenie?

Pan Daijing, występująca w jednym z kościołów Melbourne. Wrażenie wielowymiarowe, była to dziwna i niekonwencjonalna przestrzeń, ale jednak bardzo odpowiednia, która dawała poczucie bliskości, jednocześnie będąc schronieniem.

Intruder Alert, 2018

xxxintruderalertxxx/bandcamp.com

facebook.com/intruderalert

soundcloud.com/lillykane

IWasHomeAnyway – IwasHomeAnyway

Jesteśmy skazani na hybrydę. Czytaj dalej »