jitwam. – Honeycomb
Ania Pietrzak:

Indie, medytacja i ciepły funk.

Benjamin Fröhlich – Amiata
Paweł Gzyl:

Bezpretensjonalna kolekcja tanecznych sztosów.

Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.

Vsitor – Keep On Running
Łukasz Komła:

Rozdrapywanie aksamitu.

Paula Temple – Edge Of Everything
Paweł Gzyl:

Techno-huragan.

Little Simz – GREY Area
Jarek Szczęsny:

Istotnie, miażdży.



RP Boo – I’ll Tell You What!

Moderna w natarciu.

Pionier gatunku footwork powraca w spektakularnym stylu. Wywodzący się z Chicagao Kavain Space debiutował (formalnie) w 2013 roku i od tego czasu nie dorobił się zbyt pokaźnej dyskografii. „I’ll Tell You What!” to trzeci album długogrający w jego karierze. Jego postawę tłumaczę sobie w ten sposób, że jest to artysta, który nie chce niepotrzebnie zabierać nam czasu. Jeśli dojdzie do wniosku, że ma coś konkretnego do zaoferowania to po prostu wrzuci nowy materiał. Warto przy tym dodać, że najnowszy krążek w mig trafia w poczet najlepszych dokonań w swoim gatunku, a jednocześnie zawiera w sobie sporo haczyków, na które przechodzący obok mogą dać się złapać.

Materiał zawiera kilka rwanych sampli czy to melodycznych, czy wokalnych. RP Boo nie boi się sięgnąć po zakurzony soul czy chwytliwy pop. Zgodnie ze sztuką są one pocięte, zapętlone i stanowią dodatkową wartość płyty. Pierwszy z kolei „No Body” zawiera wszystko, o czym wyżej wzmiankowałem. Dominację rytmu próbują zniwelować wstawki soulowe, giętkie efekty oraz wokal z pogłosem. Samego twórcę również można usłyszeć przy mikrofonie. Choćby w znakomitym „Bounty”. Zepsuty hip-hop, tak bym to nazwał. Podkłady bywają zapętlane albo niszczone w imię stworzenia nowej jakości.

Kolejnym cudeńkiem jest “Work The Flow!”. Intrygująca faktura przypominająca coś jakby zacięcie maszyny. Wokół porozmieszczanie efekty, rwane głosy, a z czasem pojawia się łamaniec rytmiczny. W takich chwilach mam zwyczajnie ochotę przerwać pisanie, a zamiast ciągłego chwalenia po prostu puszczać ten kawałek na okrągło. Brak przypadkowości i śmiałość w zakresie kręcenia elektroniką i zagęszczania brzemienia słychać w „Back From The Future”. Jest tu i chwytliwość i nowatorskość. Trzeba talentu, żeby to pożenić. „Earth’s Battle Dance” uwodzi taneczną rytmiką. Nie mogę wyjść z podziwu dla umiejętności RP Boo do składania swoich tworów, jak również doboru sampli. To jest, proszę państwa, klasa mistrzowska.

Żarty kończą się wraz z „At War”. Surowa konstrukcja, precyzyjny tekst powtarzany bez końca, dają efekt zmrożenia. Mocne basy w niższym rejestrze, szybkie miotani sonicznymi pociskami – w skrócie to mój ulubiony utwór na płycie. Nie odstaje od niego „Flight 1235” z DJ Philem i Crossfire. Zagonione w pętle partie są bazą, a nisko osadzone basy, raz na jakiś czas, fundują niezapomniany zjazd. Dodajmy do tego napięcie „Wicked’Bu” i bujające „U-Don’t No”, w którym RP Boo prowadzi dyskusję z wsamplowanymi wstawkami. W gratisie dorzucić jeszcze można „U Belong 2 Me”, który przetestuje wytrzymałość. RP Boo zajmuje się grzebaniem w muzycznym DNA, żeby przeszłość zmutować w ten sposób, aby wyrażała przyszłość. Udaje mu się to z nawiązką. Znakomity album.

Planet Mu | 2018

Bandcamp

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze