DJ Bone – Beyond
Paweł Gzyl:

Nowa muzyka detroitowego producenta nie schodzi poniżej typowego dlań poziomu.

Hector Oaks – As We Were Saying
Paweł Gzyl:

Nowa muzyka protestu.

Thomas Fehlmann – 1929 – Das Jahr Babylon
Paweł Gzyl:

Pocztówka dźwiękowa z Berlina sprzed niemal stu lat.

The 7th Plain – Chronicles II & III
Paweł Gzyl:

Luke Slater w swoich najlepszych nagraniach.

Geir Sundstøl – Brødløs
Łukasz Komła:

Żyły sobie avant-folk i ambient między Warszawą a Alabamą.

Anguish – Anguish
Jarek Szczęsny:

Coś nie pykło.

Silent Servant – Shadows Of Death And Desire
Paweł Gzyl:

Pożądanie w cieniu śmierci.

Alessandro Cortini + Lawrence English – Immediate Horizon
Jarek Szczęsny:

Bardzo popularne słowo.

D-Leria – Driving To Nowhere
Paweł Gzyl:

Hipnotycznie i różnorodnie.

Diskret – Diskret EP
Łukasz Komła:

„To tak, jakbyśmy byli połączeni (…)”. Warto nawiązać kontakt z debiutancką EP-ką szwajcarskiego duetu Diskret!  

Epi Centrum – Excrescence
Paweł Gzyl:

Weteran rodzimego techno w świetnej formie.

Neville Watson – The Midnight Orchard
Paweł Gzyl:

Soundtrackowe wspomnienie pierwotnego rave’u.

The Good, The Bad & The Queen – Merrie Land: Dwugłos
Redakcja:

Anglia tonie. Anglia odpływa.

Unknown Landscapes Vol. 6 – Mixed & Selected By Lewis Fautzi
Paweł Gzyl:

Mocno, hipnotycznie i… przewidywalnie.



Amnesia Scanner – Another Life

Przebojowa wersja awangardy.

Kiedy w 2016 roku wytwórnia Young Turks opublikowała debiutanckie wydawnictwo projektu Amnesia Scanner, większość wpływowych serwisów internetowych zajmujących się nową elektroniką, uznała „AS” za swego rodzaju „objawienie”. Tajemniczemu duetowi, którego członkowie postanowili zachować anonimowość, udało się bowiem stworzyć coś w rodzaju nowej wersji IDM-u – abstrakcyjną muzyki klubowej opartej o sampling, która wprost idealnie oddawała nastrój technologicznego i informacyjnego przeładowania, typowego dla cywilizacji Zachodu na początku XXI wieku.

Kolejne nagrania Amnesii Scaner potwierdziły, że mamy do czynienia z naprawdę wyjątkowym zjawiskiem. Ponieważ duet związał się z berlińską agencją Janus, z którą współpracowali podobni mu artyści w rodzaju Lotica czy projektu MESH, szybko zaliczono go do nurtu experimental club music, współtworzonego przez to środowisko. Abstrakcyjny charakter muzyki projektu sprawiał jednak, że był on traktowany z większym respektem, co sprawiało, że występował nie tylko w klubach, ale również w galeriach sztuki i na prestiżowych festiwalach.

Fani wiedzieli jednak swoje – i z czasem rozszyfrowali tożsamość artystów tworzących Amnesię Scanner. Okazało się, że to dwaj fińscy producenci mieszkający w Berlinie – Ville Haimala i Martti Kalliala. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że do tej pory tworzyli oni popularny duet Renaissance Man, który specjalizował się komercyjnym electro house’ie i tech-house’ie, nagrywając dla wytwórni Tigi – Turbo. Odsłonięcie tożsamości twórców duetu zrodziło pytanie: na ile ich nowa muzyka jest autentyczna? Jakby w odpowiedzi na to Amnesia Scanner prezentuje nam swój debiutancki album.

Ku zaskoczeniu słuchacza zawiera on jednoznaczne odniesienia do wielu komercyjnych odmian współczesnej muzyki popularnej. Najwięcej tu odwołań do współczesnego hip-hopu i R&B. To przede wszystkim spowolnione jak u DJ-a Screwa połamane bity („AWOL”), ale też zawadiackie rymy („Chaos”). Jakby tego było mało Halmala i Kaimalla przywołują dudniący dubowym basem reggaeton („Too Wrong”), plastikowy pop („Another Life”) czy nadekspresyjny EDM („Securitaz”). Nie brak tu więc chwytliwych melodii i tanecznego pulsu, choć wszystko to jest zdeformowane i przetworzone na eksperymentalną modłę.

Kiedy fińscy producenci porzucają przedrzeźnianie popowego idiomu, wyswobadzają się z konieczności wykorzystywania jego arsenału dźwiękowego, w efekcie czego powstają bardziej abstrakcyjne i nieoczywiste kompozycje. Może to być sugestywne połączenie zdeformowanych wokali i symfonicznych akordów w „Symmetribal”, zanurzenie podkręconych śpiewów w dubowych pogłosach („Spectacult”), czy zestawienie żałobnych zawodzeń z post-punkowymi klawiszami („Chain”). Niby to ambient, niby to IDM, ale wszystko brzmi świeżo i efektownie, jakby definiowało nowy gatunek.

W rezultacie „Another Life” układa się w wyjątkowo barwną i ekscytującą mozaikę. Finowie świadomie przywołują na swym debiutanckim albumie swą komercyjną przeszłość i pokazują, że gdyby chcieli, mogliby nadal nagrywać melodyjne i taneczne piosenki. Teraz jednak deformują i wykoślawiają popowy schemat, przenosząc jego poszczególne elementy na teren awangardy. Jednak mimo tej postmodernistycznej ekwilibrystyki muzyka duetu zachowuje swoistą „przebojowość”. Dlatego „Another Life” momentami całkiem blisko do Rihanny z okresu „Anti”. Kto wie czy barbadoska gwiazda nie zaangażuje Finów do wyprodukowania czegoś na swoim nowym albumie?

PAN 2018

www.p-a-n.org

www.facebook.com/pan.hq

www.amnesiascanner.net

www.facebook.com/amnesiascanner

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze