Lawrence – Illusion
Paweł Gzyl:

Elegancko, stylowo i powściągliwie.

VA – Music of Northern and Southern Laos
Łukasz Komła:

Kompilacja nie ukazuje walki między północą a południem. Kink Gong nadstawił ucho w obu częściach Laosu, tam gdzie zanika tradycja.

Manu Delago – Parasol Peak
Jarek Szczęsny:

Wspinaczka z instrumentami.

Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.



Ipek Gorgun – Ecce Homo

Trudny człowiek.

Lepiej mieć dobry powód jeśli się sięga po język łaciński. Szczególnie jeśli chodzi o tak znaną sentencję, jak ta zawarta w tytule drugiego albumu Ipek Gorgun. Turczynka w swojej biografii zdążyła ukończyć filozofię na Uniwersytecie w Galatasaray, a obecnie doktoryzuje się w Centrum Zaawansowanych Studiów Muzycznych Politechniki w Stambule. W międzyczasie grywała na basie w zespołach rockowych. Później przeszła metamorfozę i uczestniczyła w Red Bull Music Academy w 2014 roku. Od tego czasu swój czas poświęca głównie komponowaniu. Jej środowiskiem stała się muzyka elektroniczna z gatunku tych poszukujących. „Ecce Homo” to jedenaście skomplikowanych ścieżek, którym należy się bliżej przyjrzeć, aby w pełni je docenić.

Ipek Gorgun potrafi precyzyjnie poruszać się w eksperymentalnej materii. Na pierwszy ogień polecam „Tserin Dopchut”. Początkowy chaos zmienia się w czysty dźwięk, który później poddawany jest obróbce. Wpada pod soniczną kosiarkę albo jest miażdżony przez noise`ową chmurę. Uwagę skupić należy również na wyśmienitym utworze „Seneca”. Nie mam pewności czy kompozytorka odnosiła się do słynnego, rzymskiego stoika, ale sam kawałek broni się i bez tego nawiązania. W istocie jest to błyskotliwa abstrakcja, pełna rwanych i wyciszonych melodii ponakładanych na siebie. Można odnieść wrażenie, że pochodzą one z różnych czasoprzestrzeni i lecą wprost z gramofonu.

Łatwo się w tym pogubić z uwagi na złożoność tekstur muzycznych. Sprawy nie ułatwia taki „Knightscope K5”. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę część drugą, tę w której syrena alarmowa zmienia się idyllę. Z kolei „Reverance” osacza wyziębionym klimatem w skład, którego wchodzi czysta i prosta parta fortepianu. Nie można się jednak zbyt długo przyzwyczajać do jasnej strony, gdyż za rogiem czai się „Mileva”. Może chodzić o Milevę Marić pochodzącą z Serbii fizyczkę, która była również pierwszą żoną Alberta Einsteina. Pewne jest to, że Gorgun potrafi igrać z brutalizmem. Trzymając go w ryzach potrafi czynić sporo dobrego.

Uwielbiam sam początek płyty. „Neroli” – być może ma jakiś związek z albumem Briana Eno – rozkwita niczym kwiat z okładki. Organiczna muzyka wypełniona zapętleniami, błyskotkami i światłem błądzącym po kryształach. Smagani jesteśmy mnogością tonacji. Przyroda w wersji powiększonej wraca na koniec albumu w postaci „To Cross Great Rivers”. Bardziej głębokie tony mając pobudzić do namysłu nad rolą człowieka na ziemi. Ciągłą chęcią podbijania i kontrolowania nowych obszarów. W kwestii światopoglądowej podpowiedź może stanowić „Bohemian Grove”, który wypełniony jest przetworzonymi wypowiedziami Alexa Jonesa amerykańskiego, prawicowego radiowca, tropiciela prawdy o 11 września i innych teorii spiskowych. Do tego dochodzą fragmenty demaskowania prawdziwych władców świata i religijnego posłannictwa, które w rękach Gorgun zmieniają się horror. Wracając do początku Gorgun miała dobry powód do sięgnięcia po łacinę, gdyż jej album prezentuje obraz współczesnej ludzkości w pigułce.

Touch | 2018

Bandcamp
Strona oficjalna

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze