The Exaltics & Heinrich Mueller – Dimensional Shifting
Paweł Gzyl:

Mistrzowska wersja detroitowego electro.

Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.



Ipek Gorgun – Ecce Homo

Trudny człowiek.

Lepiej mieć dobry powód jeśli się sięga po język łaciński. Szczególnie jeśli chodzi o tak znaną sentencję, jak ta zawarta w tytule drugiego albumu Ipek Gorgun. Turczynka w swojej biografii zdążyła ukończyć filozofię na Uniwersytecie w Galatasaray, a obecnie doktoryzuje się w Centrum Zaawansowanych Studiów Muzycznych Politechniki w Stambule. W międzyczasie grywała na basie w zespołach rockowych. Później przeszła metamorfozę i uczestniczyła w Red Bull Music Academy w 2014 roku. Od tego czasu swój czas poświęca głównie komponowaniu. Jej środowiskiem stała się muzyka elektroniczna z gatunku tych poszukujących. „Ecce Homo” to jedenaście skomplikowanych ścieżek, którym należy się bliżej przyjrzeć, aby w pełni je docenić.

Ipek Gorgun potrafi precyzyjnie poruszać się w eksperymentalnej materii. Na pierwszy ogień polecam „Tserin Dopchut”. Początkowy chaos zmienia się w czysty dźwięk, który później poddawany jest obróbce. Wpada pod soniczną kosiarkę albo jest miażdżony przez noise`ową chmurę. Uwagę skupić należy również na wyśmienitym utworze „Seneca”. Nie mam pewności czy kompozytorka odnosiła się do słynnego, rzymskiego stoika, ale sam kawałek broni się i bez tego nawiązania. W istocie jest to błyskotliwa abstrakcja, pełna rwanych i wyciszonych melodii ponakładanych na siebie. Można odnieść wrażenie, że pochodzą one z różnych czasoprzestrzeni i lecą wprost z gramofonu.

Łatwo się w tym pogubić z uwagi na złożoność tekstur muzycznych. Sprawy nie ułatwia taki „Knightscope K5”. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę część drugą, tę w której syrena alarmowa zmienia się idyllę. Z kolei „Reverance” osacza wyziębionym klimatem w skład, którego wchodzi czysta i prosta parta fortepianu. Nie można się jednak zbyt długo przyzwyczajać do jasnej strony, gdyż za rogiem czai się „Mileva”. Może chodzić o Milevę Marić pochodzącą z Serbii fizyczkę, która była również pierwszą żoną Alberta Einsteina. Pewne jest to, że Gorgun potrafi igrać z brutalizmem. Trzymając go w ryzach potrafi czynić sporo dobrego.

Uwielbiam sam początek płyty. „Neroli” – być może ma jakiś związek z albumem Briana Eno – rozkwita niczym kwiat z okładki. Organiczna muzyka wypełniona zapętleniami, błyskotkami i światłem błądzącym po kryształach. Smagani jesteśmy mnogością tonacji. Przyroda w wersji powiększonej wraca na koniec albumu w postaci „To Cross Great Rivers”. Bardziej głębokie tony mając pobudzić do namysłu nad rolą człowieka na ziemi. Ciągłą chęcią podbijania i kontrolowania nowych obszarów. W kwestii światopoglądowej podpowiedź może stanowić „Bohemian Grove”, który wypełniony jest przetworzonymi wypowiedziami Alexa Jonesa amerykańskiego, prawicowego radiowca, tropiciela prawdy o 11 września i innych teorii spiskowych. Do tego dochodzą fragmenty demaskowania prawdziwych władców świata i religijnego posłannictwa, które w rękach Gorgun zmieniają się horror. Wracając do początku Gorgun miała dobry powód do sięgnięcia po łacinę, gdyż jej album prezentuje obraz współczesnej ludzkości w pigułce.

Touch | 2018

Bandcamp
Strona oficjalna

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze