Rafael Anton Irisarri – Peripeteia
Jarek Szczęsny:

Ambient wagi ciężkiej.

Bouchons d’oreilles – Stray Dog with a Collar
Jarek Szczęsny:

W połowie drogi.

Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.



Hilde Marie Holsen – Lazuli

Norweska trębaczka alchemizuje i ubarwia mrok.

Hilde Marie Holsen zadebiutowała trzy lata temu w katalogu Hubro płytą „Ask”, o której pisałem, że idealnie ochładza atmosferę, ale nie wystudza emocji, wręcz utrzymuje je w stanie niepewności i przyjemnego napięcia.

Na „Lazuli” odprawiają się iście alchemiczne eksperymenty z formą i brzmieniem, wyrastające z inspiracji obrazami malowanymi na szkle przez Tyrę Fure Brandsæter (tutaj możecie przeczytać wywiad Holsen z Brandsæter na temat jej prac i nie tylko) oraz minerałami stosowanymi do tworzenia pigmentu używanego w farbach. Każda z czterech kompozycji – „Orpimet”, „Eskolaite”, „Lapis”, „Lazuli” – odnosi się do konkretnego minerału. Czym jest choćby „Eskolaite”? To rzadki minerał tlenku chromu. Po raz pierwszy opisany w 1958 r. Jego nazwa pochodzi od fińskiego geologa Penttiego Eskoli (1883-1964).

Holsen z ogromnym wyczuciem wypuściła w świat niesamowicie intymne figury dźwiękowe i uwrażliwiła je przy zastosowaniu rozmaitych technik oddechowych na trąbce, a te z kolei poddał elektronicznej obróbce. Dźwięk wyłaniający się z jej trąbki szepcze, wzdycha, drży, skowycze, szumi, kołysze, usypia, niepokoi, prowokuje. „Lazuli” można porównać do niespiesznego i przemyślanego wypełniania płótna barwami, nastrojami, konturami czy przestrzeniami. Ekspresja Holsen nadała jej kompozycjom trójwymiarową i wieloskładnikową transowość (polecam wpuścić muzykę Norweżki do słuchawek). Kulminacja następuje w szesnastominutowym i wspaniałym utworze „Lazuli”, który zestawiam – jak i resztę materiału – bez żadnych wątpliwości chociażby z twórczością Jona Hassella.

Coś tak czuję, że „Lazuli” to jedna z tych tegorocznych płyt, która zaszyje się na dłużej w pamięci.

13.07.2018 | Hubro

 

Strona Facebook Hilde Marie Holsen »Słuchaj na Soundcloud »Strona Hubro »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze