Lawrence – Illusion
Paweł Gzyl:

Elegancko, stylowo i powściągliwie.

VA – Music of Northern and Southern Laos
Łukasz Komła:

Kompilacja nie ukazuje walki między północą a południem. Kink Gong nadstawił ucho w obu częściach Laosu, tam gdzie zanika tradycja.

Manu Delago – Parasol Peak
Jarek Szczęsny:

Wspinaczka z instrumentami.

Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.



Stephen Lopkin – Clyde Built

Świetlista elektronika w stylu Motor City.

„Detroit to stan umysłu” – głosiło porzekadło popularne w latach 90. na europejskiej scenie techno. Mimo upływu czasu jest ono aktualne do dzisiaj. Bo raz na jakiś czas wśród młodych twórców gatunku pojawia się ktoś, kto mieszka z dala od Motor City, ale tworzy taką muzykę, która mogłaby powstawać w studiach „ojców” nowej elektroniki w rodzaju Derricka Maya, Juana Atkinsa i Kevina Saundersona. Teraz kimś takim okazuje się być Stephen Lopkin.

Jego bazą jest Glasgow – i tam zaczynał swą przygodę z muzyką taneczną. Jako producent zadebiutował pod koniec minionej dekady, od razu pokazując, że ma lekką rękę do łączenia techno z house’m. Kilkanaście jego singli można znaleźć w katalogach wielu mało znanych wytwórni. Głębszy oddech Lopkin odnalazł dopiero, kiedy w 2014 roku nawiązał współpracę z holenderską tłocznią M>O>S. Jej nakładem ukazuje się teraz nowy album Anglika – „Clyde Built”.

Dziesięć nagrań zamieszczonych na płycie uwodzi szlachetnym pięknem klasycznego techno z Detroit. Brytyjski producent stawia na wielobarwne pasaże syntezatorów, które wibrują w każdym z nagrań – od „Welcome To Nowhere” po „Stupid Humans”. Podstawą tej muzyki są głębokie bity, szeleszczące hi-haty i mruczące basy, które składają się na hipnotycznie pulsujący rytm („White Corries”). Wszystko to uzupełniają ważne ozdobniki: ćwierkający acid („Clyde Built”) czy perkusyjne efekty („Decades”).

Nie ulega wątpliwości, że Lopkin czerpie garściami z dorobku weteranów z Detroit – ale ta muzyka jest tak wielkiej urody, że trudno jej się oprzeć. Z jednej strony to zdecydowanie taneczne granie, ale z drugiej – mocno soundtrackowe. Przy tym cudownie nostalgiczne, ujmujące łagodną melancholią i szczerym rozmarzeniem. Słucha się więc „Clyde Built” wyśmienicie, zapominając, że wszystko to już kiedyś było. Detroitowy kanon trzeba nieustannie przypominać – szczególnie, jeśli potrafi się to robić z takim wdziękiem, jak brytyjski artysta.

MOS Deep 2018

www.mosrecordings.com

www.facebook.com/MOSrecordings

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze