Akito – Gone Again
Paweł Gzyl:

Tak się bawią w Londynie.

Waajeed – From The Dirt
Paweł Gzyl:

Cała tradycja „czarnej” muzyki w formie klubowych killerów.

Ian William Craig – Thresholder
Jarek Szczęsny:

Grobowa ekspansywność.

System – Plus
Paweł Gzyl:

Duńscy weterani ambientu plus Nils Frahm.

Igor Boxx – Kabaret
Jarek Szczęsny:

Słuchanie do namysłu.

Objekt – Cocoon Crush
Paweł Gzyl:

Egzotyczny kolaż mikrodźwięków.

Julia Holter – Aviary
Jarek Szczęsny:

Uzasadniona epickość.

Shlømo – Mercurial Skin
Paweł Gzyl:

Elektroniczna retromania.

SHXCXCHCXSH – OUFOUFOF
Paweł Gzyl:

Rytmiczne wariacje.

Jessica Moss – Entanglement
Jarek Szczęsny:

Swoją drogą.

Book Of Air – Se (in) de bos
Łukasz Komła:

Ambient na osiemnastu muzyków!

Kittin – Cosmos
Paweł Gzyl:

Kittin ciągle ta sama, choć już bez „Miss”.

Remek Hanaj – Wysiadywanie góry
Jarek Szczęsny:

Strefa słyszenia.

Jan Wagner – Nummern
Łukasz Komła:

To nie numerologia, to czyste emocje!



The Lotus Eaters – Desatura

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Lucy i Rrose po raz pierwszy spotkali się już kilka lat temu. Zaczęło się od remiksów: najpierw włoski producent zajął się utworem „Waterfall” swego amerykańskiego kolegi, a potem ten odwzajemnił się biorąc na warsztat nagrania duetu Dadub nagrywającego wtedy dla Stroboscopic Artefacts. Nic więc dziwnego, że wkrótce w serii „Monad” pojawiły się nowe kompozycje tego drugiego. Ostatecznie obaj artyści zwarli szyki w 2016 roku, a efektem tego okazały się dwie EP-ki firmowane nazwą The Lotus Eaters, jedna dla wytwórni Lucy’ego, a druga dla wytwórni Rrose’a – Eaux. Kolejną porcję studyjnych dokonań dwóch producentów dostajemy teraz na ich pierwszym wspólnym albumie.

Ponieważ materiał umieszczony na płycie zatytułowanej „Desatura” powstał podczas improwizacji Włocha i Amerykanina na analogowych syntezatorach, kilka kompozycji ma typowy dla tego rodzaju nagrań charakter. To przede wszystkim eksperymentalne utwory, z których bije radość wyciskania niezwykłych dźwięków ze starych maszyn. W „Marrow” trafiamy na kombinację sprężystych efektów i buczących dronów, która przywołuje na myśl industrialne preparacje w stylu wczesnego Clock DVA. „Diamond” i „Foul Winds” to splot minimalowych odgłosów, kojarzący się z dawnymi eksperymentami artystów z Raster Noton. Z kolei „And Then There Were Non” wypada niczym echo glitchowego ambientu rodem z Ritornell i Mille Plateuax.

Oczywiście Lucy i Rrose nie zapominają, że wywodzą się klubowego światka. W efekcie otrzymujemy na krążku kilka kompozycji o mniej lub bardziej wyrazistej rytmice. Otwierający zestaw „Anchor” to masywne dub-techno nasycone syntezatorowymi modulacjami i przeciągłymi przesterami. Podobnie brzmi „Decanter”, łącząc zaszumione efekty na podkładzie o pogłębionym pulsie. „Under The Benches” to techno w wersji zredukowanej do basowych emisji i masywnego bitu, jak niegdyś bywało w nagraniach Thomasa Brinkmanna i innych artystów z kręgu wytwórni Profan. Najwięcej klubowej energii ma więc chyba tutaj „A Third Man” – uderzając podanym wprost bitem i post-industrialnymi defektami.

Materiał z „Desatury” ma wszystkie wady i zalety studyjnych improwizacji. Tutaj nie było żadnego konceptu u zarania powstania tych dziesięciu nagrań – stąd ich przypadkowość i fragmentaryczność. Z drugiej strony te kilkuminutowe wycinki z jednej czy kilku sesji tchną świeżą energią i spontanicznymi pomysłami. Nie zawsze układają się one w coś, co ma kształt zorganizowanej kompozycji, ale za to mają ten niezaprzeczalny walor „żywego” grania. Całe szczęście, dzięki wpisaniu tych syntezatorowych swawoli w formułę bliską techno, większość utworów broni się zwartą formą i konkretnym przytupem. Dotychczasowi fani Lucy’ego i Rrose nie powinni więc być rozczarowani.

Stroboscopic Artefacts 2018

www.stroboscopicartefacts.com

www.facebook.com/StroboscopicArtefacts

www.rrose.ro

www.facebook.com/lucyofficial

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze