Babadag – Šulinys
Jarek Szczęsny:

Nie budźcie śniącego.

Lee Gamble – In A Paraventral Scale
Paweł Gzyl:

Początek trylogii.

Maurice Louca – Elephantine
Łukasz Komła:

Gargantuiczna bliskość jazzowego kosmosu.

Hoera. – ≈
Łukasz Komła:

Uderzająca subtelność. 

Julia Kent – Temporal
Jarek Szczęsny:

Hipnotyzowanie słuchacza.

Bendik Giske – Surrender
Jarek Szczęsny:

Zagwozdka.

Wiktor Stribog – Poradnik Uśmiechu OST
Stanisław Bryś:

Grzybowe melodie w duchologicznym sosie. 

Orphan Ann – The Practice Of Surrender
Paweł Gzyl:

Piękno w mroku.

Ami Shavit – Yom Kippur 1973
Jarek Szczęsny:

Inspirowane wojną.

Jakub Lemiszewski – Podróż Na Wschód – Część I
Jarek Szczęsny:

Kuba i kamień filozoficzny.

Mchy i Porosty – The Dead Pterodactyl
Mateusz Piżyński:

Techno na strychu.

Nkisi – 7 Directions
Jarek Szczęsny:

Kosmos można stracić z oczu.

Robert Farrugia ‎– Adrift
Mateusz Piżyński:

Harmonijny ambient z mrokiem tylko na okładce?

Passarani – W.O.W.
Paweł Gzyl:

Rzym-Detroit-Chicago-Sheffield.



Envee, Teielte oraz Petite Noir

Polska i reszta świata.

Separacja naszego terytorium nam nie grozi. Przynajmniej w sensie muzycznym. Nasza scena dawno już dogoniła świat. Mamy czym się chwalić i czego słuchać. Potwierdzają to również świeżo wypuszczone EP`ki autorstwa Envee (Maciej Goliński) i Teielte (Paweł Strzelczyk). Obie wydane w U Know Me Records. Z kolei Petite Noir to urodzony w Belgii autor piosenek, który posiada południowoafrykańskie korzenie. W sensie sportowym wypada więc 2:1 dla Polski. Co do jakości wydanych małych albumów, bywa różnie.

Envee na „Time & Light Prequel” nie zaskakuje nadmiernie. Jest to jego powrót do wydawania po dłuższej przerwie, a jednocześnie zapowiedź krążka długogrającego. Cztery utwory zamieszczone na płycie potwierdzają klasę zawodnika, ale nie wnoszą wiele nowego do jego twórczości. „Burnt Club Sandwich” i „Kinky Naughty” to twory nadające się na parkiet. Są solidne jak powinny być, ale nie porywają jakoś nadmiernie. Drugą część stanowią „Byłaś Serca Biciem” (Andrzeja Zauchy) oraz „Boots” (Nancy Sinatry). O tym, że Envee dobrym stylistą jest nie trzeba nikogo zapewniać, ale z „Byłaś Serca Biciem” nieco nagiął zaufanie do swojej osoby. Druga wypada najlepiej z zestawu. Soulowe podłoże, dęciaki wyostrzone i chwytliwy potencjał, ale to efekt oryginalnej kompozycji świeci najbardziej. Trudno wyrokować w którą stronę pójdzie na dużej płycie. Póki co, czuję niedosyt.

Petite Noir przygotował EP`kę zatytułowaną „La Maison Noir The Black House”. To siedem utworów, w których artysta nie porzuca swojej, futurystycznej wizji muzyki. Hukiem się to zaczyna. „Blame Fire” świetnie łączy syntezatory z bębnami. Dalej napięcie nie maleje i pojawia się Danny Brown z charakterystyczną nawijką. Nieźle prezentuje się również zgrabny, ale ponownie naprężony do granic, „Blowing Up The Congo” z Saulem Williamsem. Niestety nie wszystko mi tu gra. Brakuje większego cieniowania, jakiejś chwili wytchnienia. Twórca postawił wszystko zmaksymalizować, podkręcić bębny, wokale dać na pełną głośność w rezultacie otrzymując efekt zmęczenia ucha. Zabrakło wyczucia jak w zepsutym „R E S P E C T”.

Na koniec zostawiłem sobie Pawła Strzelczyka znanego szerzej jako Teielte. Jego „Water Scope” wypada najlepiej z całej trójki. Siedem utworów świetnie pomyślanych i przemyślnie zagranych. Masteringiem całości zajął się Noon (Mikołaj Bugajak). Teielte używa swojej wyobraźni bez skrępowania. W „Prayer Before Dawn” dobrze radzi sobie ze zmiennym tempem, doklejając fajne wokale. „Lost Traveler” ucieka w stronę awangardy, a „Mad” dostał dobry tytuł do zawartości. Poza tym Strzelczyk korzysta z wielu płaszczyzn i stara się wzbogacać swoją muzykę, jak czyni to w „Taming Ange”, gdzie ochoczo zapuszcza się w stronę hip-hopu, ale w celu jego modyfikacji. Można rzec, że to mocna rzecz.

Envee – Time & Light Prequel EP | U Know Me Records 2018
Teielte – Water Scope EP | U Know Me Records 2018
Petite Noir – La Maison Noir The Black House EP | Roya 2018

Bandcamp Envee
FB Petite Noir
Bandcamp Teielte

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze