Babadag – Šulinys
Jarek Szczęsny:

Nie budźcie śniącego.

Lee Gamble – In A Paraventral Scale
Paweł Gzyl:

Początek trylogii.

Maurice Louca – Elephantine
Łukasz Komła:

Gargantuiczna bliskość jazzowego kosmosu.

Hoera. – ≈
Łukasz Komła:

Uderzająca subtelność. 

Julia Kent – Temporal
Jarek Szczęsny:

Hipnotyzowanie słuchacza.

Bendik Giske – Surrender
Jarek Szczęsny:

Zagwozdka.

Wiktor Stribog – Poradnik Uśmiechu OST
Stanisław Bryś:

Grzybowe melodie w duchologicznym sosie. 

Orphan Ann – The Practice Of Surrender
Paweł Gzyl:

Piękno w mroku.

Ami Shavit – Yom Kippur 1973
Jarek Szczęsny:

Inspirowane wojną.

Jakub Lemiszewski – Podróż Na Wschód – Część I
Jarek Szczęsny:

Kuba i kamień filozoficzny.

Mchy i Porosty – The Dead Pterodactyl
Mateusz Piżyński:

Techno na strychu.

Nkisi – 7 Directions
Jarek Szczęsny:

Kosmos można stracić z oczu.

Robert Farrugia ‎– Adrift
Mateusz Piżyński:

Harmonijny ambient z mrokiem tylko na okładce?

Passarani – W.O.W.
Paweł Gzyl:

Rzym-Detroit-Chicago-Sheffield.



Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Paul Rich przeszedł od swego debiutu w 2006 roku w barwach Resopal Schallware do dzisiaj długą i krętą drogę. Zaczynał od minimalowej wersji tech-house’u, która modna była w minionej dekadzie. Nagrywał więc dla wydających taką muzykę wytwórni: wspomnianej Resopal Schallware, ale też Get Physical, Cocoon czy Wagon Repair. Wraz z początkiem obecnego dziesięciolecia nagrania francuskiego producenta zaczęły nabierać mocy i ciężaru. W efekcie lądowały one w katalogach Drumcode, SCI+TEC czy prowadzonej przez samego artystę Quartz Music.

Prawdziwa przemiana dokonała się Richu dopiero w zeszłym roku. Wtedy to światło dzienne ujrzał debiutancki album jego nowego projektu – Kaczmarek. Pod nazwiskiem panieńskim matki (o niewątpliwie polskich konotacjach) nagrał album, który wypełniało mroczne i twarde techno. Płyta zatytułowana dowcipnie „IIIIIIIIIIIIII” spodobała się w klubowym undergroundzie i doczekała się sequela w postaci EP-ki z remiksami w wykonaniu takich tuzów, jak Sterac, Vril czy Djedjotronic. Paryski producent nabrał nowego wiatru w żagle – i dziś serwuje nam już drugi album swojego projektu.

Płytę otwiera eksperymentalne nagranie, łączące wijące się smugi z podwodnymi pasażami klawiszy („1111”). To zaledwie wstęp: wątki te rozwija kolejna kompozycja, gdzie basowej pulsacji wyznaczającej rytm towarzyszą fabryczne perkusjonalia („2222”). Potężny pochód zdubowanego basu jest podstawą również dwóch następnych utworów. Tym razem towarzyszą im acidowe dźwięki („3333”) i kosmiczne efekty (4444”). Wszystko to znajduje kumulację w centralnej części zestawu, objawiając się w postaci zwalistego dubstepu o rwanym rytmie i chmurnych syntezatorach („5555”) i („6666).

Gdyby płyta skończyła się w tym momencie – mielibyśmy do czynienia z wyjątkowo udanym materiałem. Niestety: pojawiają się jeszcze trzy kolejne nagrania, które rozczarowują swą konstrukcją i brzmieniem. O ile tribalowe eksperymenty wsparte strzelistymi partiami klawiszy w „7777” ujdą w tłoku, tak wycieczki w stronę drum’n’bassu i breakbeatu w „8888” i „9999” wypadają nadzwyczaj nieporadnie i niezbornie. Pomimo tego niefortunnego finału reszta płyty jest udana: Rich miesza stylistyki i podaje je na eksperymentalną modłę, zaskakując słuchacza przestrzennym i wielobarwnym brzmieniem.

KCZRMK 2018

www.facebook.com/kaczmarekofficial

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze