Lawrence – Illusion
Paweł Gzyl:

Elegancko, stylowo i powściągliwie.

VA – Music of Northern and Southern Laos
Łukasz Komła:

Kompilacja nie ukazuje walki między północą a południem. Kink Gong nadstawił ucho w obu częściach Laosu, tam gdzie zanika tradycja.

Manu Delago – Parasol Peak
Jarek Szczęsny:

Wspinaczka z instrumentami.

Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę. W październikowym numerze miesięcznika „Pismo.” znaleźć można interesujący wywiad z profesorem Rochem Sulimą, którego udzielił Rafałowi Księżykowi („Niskie style” zabawna sprawa, że tytuł w wersji papierowej różni się od tego w internecie, ale treść ta sama). Otóż […]

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.



Tim Hecker – Konoyo

Wkurz przemądrzałego realistę.

W październikowym numerze miesięcznika „Pismo.” znaleźć można interesujący wywiad z profesorem Rochem Sulimą, którego udzielił Rafałowi Księżykowi („Niskie style” zabawna sprawa, że tytuł w wersji papierowej różni się od tego w internecie, ale treść ta sama). Otóż padają w nim takie słowa z ust profesorskich: „Człowiek musi koordynować swoje działania, odnajdywać ich spójność, ich sens. Otaczająca nas dziś hiperrzeczywistość nie wymyśliła zasadniczo innych sposobów spania, jedzenia, wydalania, umierania, dochodzenia do pełnoletności czy korzystania z biologiczno-kulturowych skutków przyjęcia postawy pionowej, która zapewne w dużym stopniu odpowiada za nasze uczłowieczenie i uspołecznienie.”. Podobnie mam z najnowszym krążkiem Tima Heckera, z którego aż kipi nadmiar ambicji, aby zdeformować naszą rzeczywistość, ale efektów tego nijak nie można odczuć.

Kanadyjczyk pojechał, aż na dwór cesarski do Japonii, aby zarejestrować grę tradycyjnego zespołu gagaku. Konkretnie była to świątynia w Tokio, ale muzyka należy do tych granych od wieków. Pomysł dobry, jak to u Heckera, ale z realizacją gorzej. Bo jego lub też nieżyjącego Jóhanna Jóhannssona, który tę myśl u kolegi zaszczepił, koncepcja nie wyszła najlepiej. „Konoyo” nie jest zbiorem tradycyjnych dźwięków japońskich, a efektem ich przetworzenia i dozbrojenia przez elektroniczne wsporniki. Hecker rozwodnił niepotrzebnie niektóre utwory jak „A sodium codec haze”.

Naprawdę nieźle się płyta zaczyna. „This life” brzmi niczym ostrzeżenie przed bombardowaniem. Wprowadza dezorientujące przekształcenia i wprawia cały swój mechanizm w swoiste dryfowanie. Z tym dryfowaniem to akurat dobre porównanie, gdyż w „Konoyo” brakuje mi szczególnie puent oraz tak potrzebnych zagęszczeń. Podoba mi się „Keyed out”, który zawiera w sobie surowiznę Bena Frosta, ale jest przedobrzony przez swój czas trwania. Natomiast kompletnie nie przekonuje mnie „In Death Valley”.

Dobrze wypada zakończenie w postaci „Across to Anoyo”. Pomimo piętnastu minut trwania utrzymuje uwagę słuchacza na sobie. Dramatyczne zwroty są dobrze osadzone, Hecker potwierdza, że umie robić muzykę i choć czuć w tym zbyt duże dążenie do wielkości, ale w końcowym rozrachunku to nie przeszkadza żeby odczuwać satysfakcję. Zmierzając ku końcowi napiszę, że „Konoyo” to płyta średnia i może jestem przemądrzałym realistą, ale na mnie to nie działa zupełnie. Doceniam maestrię, próbę utkania delikatnego piękna, ale razi miejscami kiełkujący banał i kilka chwil nieznośnej i nudnej dłużyzny. Może o to Heckerowi chodziło, aby podrażnić takich jak ja, dając prztyczka w nos, przeszkadzając niczym mucha w dobrym samopoczuciu. Cóż, udało się.

Kranky | 2018

Bandcamp
FB

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze