Lakker – Epoca
Paweł Gzyl:

Zwierciadło naszych czasów.

Abul Mogard – And We Are Passing Through Silently
Maciej Kaczmarski:

Zjawiska duszy.

Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.

Ossia – Devil’s Dance
Maciej Kaczmarski:

Sam w mroku.

MDD – Reverse The Contrast
Paweł Gzyl:

Ekstremalna wizja techno.

King Midas Sound – Solitude
Bartek Woynicz:

„Zbadajmy przestrzeń terroru pustki”

Setaoc Mass – 53 Degrees North Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Na maksa.

Various Artists – The Warmest Hum
Ania Pietrzak:

Potrzebne odcięcie.



Lawrence – Illusion

Elegancko, stylowo i powściągliwie.

Wraz z wydanym w 2002 roku debiutanckim albumem bez tytułu Peter M. Kersten dał się poznać jako Lawrence – specjalista od zaskakująco nośnego połączenia techno i house’u z łagodną melodyką i ciepłą nostalgią. Taki wizerunek artysty potwierdziły jego kolejne wydawnictwa, które w większości publikowała współprowadzona przezeń wytwórnia Dial z Hamburga. Do dziś niemiecki producent nagrał aż siedem długich płyt – ale dwie ostatnie opublikowała mu tokijska Mule Musiq, z którą nawiązał współpracę już pod koniec minionej dekady.

Teraz po pięcioletniej przerwie Lawrence powraca na łono Dial. Dzieje się to za sprawą jego nowego albumu – „Illusion”. Materiał na krążek powstawał podczas podróży jego autora po mniej lub bardziej znanych przystankach na klubowej mapie świata. Odbywały się one zarówno za sprawą didżejskich setów Lawrence’a, ale także koncertów jego grupy Sky Walking, w skład której wchodzą Christian Naujuks i Richard Von Der Schulenburg. Nic więc dziwnego, że w nagraniach, które trafiły na ósmy album hamburskiego producenta jest miejsce zarówno na klubowe rytmy, jak i soundtrackowe fragmenty.

Specjalnością Lawrence’a jest miękki i zwiewny tech-house wymodelowany na nieco minimalową modłę. To przede wszystkim utwory z pierwszej części zestawu, jak „Treasure Box” czy „Yu Yu”, w których funkowy puls zostaje zanurzony w onirycznych partiach klawiszy. Więcej tanecznej energii znajdujemy w nagraniach oscylujących wokół lekkiego dub-house’u, które, jak „Flaunting High” czy „Montreaux”, wypełniają dźwięczne partie perlistego piano. Lawrence nie odmawia sobie również detroitowego techno w „Dark Swirl” i „Creepers” czy electro w „Transitions”, koncentrując się jazzowych na wtrętach i na nocnym klimacie.

„Illusion” nie przynosi żadnych radykalnych zmian w estetyce muzyki tworzonej przez Lawrence’a – ale chyba nikt ani by tego nie chciał, ani by się tego spodziewał. Te dziewięć nagrań z albumu to dokładnie to, co niemiecki producent robi najlepiej. Po latach szlifowania własnego stylu, dziś może on bez jakiegokolwiek zadęcia serwować eteryczną muzykę do tańca, która uwodzi ciepłym tchnieniem. Choć wypływa ona z „czarnych” źródeł, ma jednoznacznie europejski ton – jest elegancka, stylowa i powściągliwa, czyli taka, jak przystało na mieszkańca kraju nad Renem.

Dial 2018

www.dial-rec.de

www.facebook.com/DIAL-RECORDS-44035208169

www.facebook.com/filmsandwindows

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze