Ian William Craig – Thresholder
Jarek Szczęsny:

Grobowa ekspansywność.

System – Plus
Paweł Gzyl:

Duńscy weterani ambientu plus Nils Frahm.

Igor Boxx – Kabaret
Jarek Szczęsny:

Słuchanie do namysłu.

Objekt – Cocoon Crush
Paweł Gzyl:

Egzotyczny kolaż mikrodźwięków.

Julia Holter – Aviary
Jarek Szczęsny:

Uzasadniona epickość.

Shlømo – Mercurial Skin
Paweł Gzyl:

Elektroniczna retromania.

SHXCXCHCXSH – OUFOUFOF
Paweł Gzyl:

Rytmiczne wariacje.

Jessica Moss – Entanglement
Jarek Szczęsny:

Swoją drogą.

Book Of Air – Se (in) de bos
Łukasz Komła:

Ambient na osiemnastu muzyków!

Kittin – Cosmos
Paweł Gzyl:

Kittin ciągle ta sama, choć już bez „Miss”.

Remek Hanaj – Wysiadywanie góry
Jarek Szczęsny:

Strefa słyszenia.

Jan Wagner – Nummern
Łukasz Komła:

To nie numerologia, to czyste emocje!

Adam X – Recon Mission
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku – w rytmie techno i EBM.

Neneh Cherry – Broken Politics
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od masowej popularności.



Thom Yorke – Suspiria (OST)

Pierwsza ścieżka dźwiękowa pana Yorke’a.

Trzy lata od nagrania kawałka „Spectre” (który ostatecznie nie stał się ilustracją filmu o Jamesie Bondzie o tym samym tytule) oraz osiemnaście po „I’ve Seen It All” (duecie z Björk, który powstał przy pracy nad soundtrackiem do „Tańcząc w ciemnościach”), muzyk zafundował sobie na pięćdziesiąte urodziny pełny soundtrack. Jak sam przyznaje, propozycja nagrania muzyki do filmu, który tak naprawdę jest remakiem horroru z 1977 roku, była dla niego zaskoczeniem.

Wydawać by się mogło, że Yorke potraktuje to zadanie bardzo eksperymentalnie i stworzy coś co nie nadaje się do słuchania z własnej, nieprzymusowej woli. Tak się jednak nie stało. Najnowsze dzieło Thoma to materiał, który wpisuje się bez zbędnych, oryginalnych udziwnień w to co nazywamy muzyką filmową.

Klimat płyty jest bardzo urozmaicony. Bywa onirycznie, niespiesznie, z powtarzalnym schematem rytmicznym jak w barowych scenach u Lyncha (chociażby w utworze „Has Ended”), a niekiedy bardzo niepokojąco, (jak w pełni instrumentalnym „The Inevitable Pull”, czy „Olga’s Destruction”). Mamy też dużo klasycznego chóru, który nadaje powagi i podkreśla warstwę kultury wyższej w całej historii (główna bohaterka filmu pobiera naukę baletu w bardzo prestiżowej placówce).

Jest też kilka kawałków, które zamykają się w formule klasycznej piosenki. Jedna z nich, „Suspirium” muzycznie zredukowana do spokojnego fortepianu i delikatnego fletu, była jednym z pierwszych utworów, które zostały zaprezentowane publicznie jeszcze przed premierą całego soundtracku. W podobnym klimacie jest spokojna ballada „Unmade”. Fani Yorke’a będą pewnie dopieszczeni do granic możliwości, na tyle, by może nawet przestać upominać się o Radiohead na Openerze. Kawałek ten można również wysłuchać w wersji live, nagranej w sesji dla BBC.

Najprzyjemniej słucha się jednak instrumentalnych, momentami mocno ambientowych utworów, które nie ograniczają się do banalnego mroku, strachu czy przerażenia a generują coś w rodzaju dezorientacji, chaosu, czy pogubienia. To jest właśnie mocna strona tego albumu, że nie odnosi się do kategorii horroru w prosty, typowy, rozpoznawalny sposób. Album zamyka kompozycja „The Epilogue”. Jej dronowe zakończenie stanowi wymowną kropkę nad i dla całej „Suspirii”.

XL Recordings

26.10.2018 | XL Recordings

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Marla

    Radiohead było na Openerze w zeszłym roku także nie rozumiem przytyku.

  2. nichuja

    Cieszę się, że to poleciłeś. Słucham ostatnio mało, skaczę po znanych nazwiskach i doznaję rozczarowań, aż tu nagle ten Yorke w dychę! Bdb materiał. Ale zastanowiłabym się nad przymiotnikami: „mocno” ambientowy? 😀 No ej!