Ian William Craig – Thresholder
Jarek Szczęsny:

Grobowa ekspansywność.

System – Plus
Paweł Gzyl:

Duńscy weterani ambientu plus Nils Frahm.

Igor Boxx – Kabaret
Jarek Szczęsny:

Słuchanie do namysłu.

Objekt – Cocoon Crush
Paweł Gzyl:

Egzotyczny kolaż mikrodźwięków.

Julia Holter – Aviary
Jarek Szczęsny:

Uzasadniona epickość.

Shlømo – Mercurial Skin
Paweł Gzyl:

Elektroniczna retromania.

SHXCXCHCXSH – OUFOUFOF
Paweł Gzyl:

Rytmiczne wariacje.

Jessica Moss – Entanglement
Jarek Szczęsny:

Swoją drogą.

Book Of Air – Se (in) de bos
Łukasz Komła:

Ambient na osiemnastu muzyków!

Kittin – Cosmos
Paweł Gzyl:

Kittin ciągle ta sama, choć już bez „Miss”.

Remek Hanaj – Wysiadywanie góry
Jarek Szczęsny:

Strefa słyszenia.

Jan Wagner – Nummern
Łukasz Komła:

To nie numerologia, to czyste emocje!

Adam X – Recon Mission
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku – w rytmie techno i EBM.

Neneh Cherry – Broken Politics
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od masowej popularności.



Kajsa Lindgren – WOMB

Warto zapoznać się z debiutancką płytą Kajsy Lindgren. Elektroakustyka w ambientowym kokonie!   

Kajsa Lindgren (ur. 1990) to szwedzka kompozytorka i artystka dźwiękowa. Ukończyła Royal College of Music w Sztokholmie, w dziedzinie kompozycji elektroakustycznej. Pracuje głównie z field recordingiem (często są to fragmenty rozmów), łącząc go z warstwą elektroniczną. Takie opisy można zastosować przy prawie każdym wydawanym dziś albumie z eksperymentalną elektroniką.

„WOMB” (Hyperdelia | 15.06.2018) odrywa się od utartych schematów, będąc bardzo ciekawą substancją dźwiękową. Materiał wyjściowy w pierwszej kolejności powstał na bazie nagrań terenowych (odgłosy natury, ciała, strzępki rozmów), po czym został ponownie nagrany, ale już pod wodą w basenie. Następnie Lindgren przetworzyła tak utwory, by nadawały się do stereofonicznego słuchania.

Swobodnie dryfujące hydrofony umożliwiły zarejestrowanie surrealistycznej i rozległej przestrzeni o nieokreślonym źródle. Zwiedzamy wyimaginowany las („Forest”) czy ogród („The Garden”). Ten drugi spacer przypomina fonopoetyką bardziej dno oceanu niż chodzenie po trawie i wąchanie kwiatów. Wyczuwalna jest także dźwiękowa bliskość z wszechświatem, chodzi mi tu o elektroniczne sekwencje wygenerowane z niskich tonów, które w intrygujący sposób przełamują statyczną zawiesinę elektroakustycznych dronów. Owe „zjawy” słychać np. w „The Garden”, „All the Other Children”. Są również takie fragmenty, gdzie ma się wrażenie podwodnego obcowania z współczesną muzyką poważną („The Inanimate World pt. 1 i pt. 2”), dochodzącą do nas gdzieś z daleka, spoza innej rzeczywistości.

 

Strona Hyperdelia »Profil na Facebooku »

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze