Alessandro Adriani – Morphic Dreams
Paweł Gzyl:

Syntetyczne sny.

Ellen Allien – Alientronic
Paweł Gzyl:

„Berlinette” na twardo.

Hoera. – Jaunu
Łukasz Komła:

Chóralne imaginacje.

jitwam. – Honeycomb
Ania Pietrzak:

Indie, medytacja i ciepły funk.

Benjamin Fröhlich – Amiata
Paweł Gzyl:

Bezpretensjonalna kolekcja tanecznych sztosów.

Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.



Jessica Moss – Entanglement

Swoją drogą.

Kanadyjska skrzypaczka Jessica Moss należy do grona moich ulubionych typów muzyków. To artyści, którym rzeczywistość wokół nie przeszkadza w tworzeniu. Wpływa na ostateczny kształt ich repertuaru, w sferze ogólnej nie są wobec niej obojętni, ale w chwilach głębokiego natchnienia nie jest w stanie ich zainteresować. W każdym razie takie wrażenie pozostawia po sobie kontakt z twórczością członkini zespołu Thee Silver Mt. Zion Memorial Orchestra. Jej poprzedni album „Pools of Light” przynosił sporą dawkę minimalizmu pełnego narracji o otaczającym nas świecie. Jej najnowszy krążek „Entanglement” zajmuje się ezoterycznymi zagadnieniami.

Żeby było trudniej Moss w opisie swojej płyty podaje, iż metaforą do opisania ezoterycznych zagadnień ma być teoria kwantowa. Pójdźmy za nią dalej, gdy twierdzi, że najbardziej interesuje ją proces tworzenia połączeń energetycznych, a dokładniej o najmniejszą składową tego procesu, czyli o cząsteczki. Brzmi to mgliście, delikatnie rzecz ujmując, ale najważniejsze, że muzycznie działa. Dwudziestodwuminutowy „Particles” to tajemniczy twór o posępnej naturze, ale bardzo precyzyjnej konstrukcji. Kilkukrotne przesłuchanie tego dzieła każe wykluczyć przypadkowość, a wynieść na piedestał wyjątkowość utworu.

Początek przypomina właśnie cząsteczki ruchu. Coś jakby narodziny materii. Dopiero po paru minutach następuje cudna, strunowa erupcja. Dalej kroczymy po polu muzyki klasycznej spod znaku gry światłem. Ostatnią część stanowią boleściwe głosy na tle elektronicznych płaszczyzn. Drugą część albumu wypełnia czteroczęściowy utwór „Fractals (Truth)”. W większej części jest to gra skrzypiec z elektronicznymi bodźcami lub bez. Naturalnie dochodzi do tego żonglerka stylem i tempem.

W części drugiej na przykład pojawia się więcej tonów pogodniejszych. Można się pokusić o nazwanie niektórych partii jako uroczych. Moss zwyczajnie wykorzystuje swoje doświadczenie i umiejętności po to, aby oddawać najwierniej jak to możliwe nastrój. Zupełnie inaczej zaczyna się część trzecia, w której dominuje nastrój skupienia i wyciszenia. Najokazalej wypada część zamykająca płytę. Jessica Moss potrafi złamać swoją melodię, wydobyć piękno albo stać się nieprzystępną. „Entanglement” to przykład tego, że warto iść swoją drogą.

Constellation | 2018
Bandcamp
FB

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze