Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Ian William Craig – Thresholder

Grobowa ekspansywność.

Ian William Craig zasadniczo jest twórcą ambientowym, ale szufladkowanie go nie ma większego sensu, gdyż cała magia skrywa się w chwilowych przebłyskach, których nie brak na właśnie wydanym albumie „Thresholder”. Równie dobrze mógłbym pisać o nim jako o wokaliście lub przedstawicielu współczesnej muzyki dronowej. W kwestiach zasadniczych pozostaje on Kanadyjczykiem oraz czerpie inspirację z twórczości Williama Basinskiego czy Fennesza. Najcenniejsze co daje jego muzyka to bezwzględne poczucie spokoju, opanowania czy kontemplacji. Tego nigdy w nadmiarze.

Konsekwentnie trzyma się połączenia operowych śpiewów z ambientowym tłem bądź lo-fi noise`oymi podkładami. Z opisu może wynikać, że muzyka Craiga jest chłodna lub nieobecna, ale to nieprawda. Wystarczy posłuchać „The Last Wesbrook Lament”, żeby połapać się o co w tym chodzi. Twórca wykorzystuje harmonie w sposób bardziej stonowany, a wokale idą w stronę bardziej sugestywną jak w „TC-377 Poem”. Sam album jest pomyślany jako szerokie spektrum od ciszy po momenty spektakularnie przytłaczające. Czasem udaje się to wszystko zamknąć w jednej kompozycji („Discovered in Flat”).

„Idea for Contradiction 1” sprawia, że nie potrzeba słów, aby wyrażać emocje czy budować nastrój. Cały utwór, nagrany w zamkniętej i wysokiej przestrzeni, wybrzmiewa najczyściej. Głos Craiga wybrzmiewa bez dodatków, a niemal sakralna aura potęguje smutek. Zupełnie inaczej ty wychodzi w „And Therefore the Moonlight”. Tu głos wokalisty zostaje zepchnięty do głębokiego dołu, a całość pokrywa niewyraźna nostalgia. Na pewno eteryczność i delikatność są cechami spójnymi dla pracy zawartej na albumie. Słychać to już od pierwszego „Elided”.

Zdarza się, że Ian William Craig pogrubia swój styl, jak czyni to w „Idea of Contradiction 2”. Niezmywalna sakralność znów daje o sobie znać niczym wyrzut sumienia dla nie-świętych czasów. Niewiele mechanizmów obronnych uchronić nas może przed wpływem  „Thresholder”. „Some Absolute Means” wybija się ponad przeciętność i wkręca w ucho. Grobowa ekspansywność „The Last Wesbrook Lament” angażuje moje myśli bez końca. Przemyślana forma, krótki czas trwania oraz analogowy szum sprawiają, że trudno będzie przejść do porządku dziennego nad tym albumem. Z wyrokami o jego arcydzielności pewnie bym się wstrzymał, ale zachwyt pozostanie.

130701 | 2018
Bandcamp

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze