HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.

Janus Rasmussen – Vin
Mateusz Piżyński:

Deep house’owy kalendarz połówki Kiasmosa.

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 1
Paweł Gzyl:

Nowy cykl kompilacji kolońskiej tłoczni.

Psyk – A Moment Before
Paweł Gzyl:

Hiszpański producent wraca do swoich korzeni.

Mary Lattimore & Mac McCaughan – New Rain Duets
Jarek Szczęsny:

Cztery utwory, dwoje wykonawców i jedna sesja na żywo.

Chúpame El Dedo – No Te Metas Con Satan
Łukasz Komła:

Psychodeliczna cumbia staje do walki z Szatanem!



Ian William Craig – Thresholder

Grobowa ekspansywność.

Ian William Craig zasadniczo jest twórcą ambientowym, ale szufladkowanie go nie ma większego sensu, gdyż cała magia skrywa się w chwilowych przebłyskach, których nie brak na właśnie wydanym albumie „Thresholder”. Równie dobrze mógłbym pisać o nim jako o wokaliście lub przedstawicielu współczesnej muzyki dronowej. W kwestiach zasadniczych pozostaje on Kanadyjczykiem oraz czerpie inspirację z twórczości Williama Basinskiego czy Fennesza. Najcenniejsze co daje jego muzyka to bezwzględne poczucie spokoju, opanowania czy kontemplacji. Tego nigdy w nadmiarze.

Konsekwentnie trzyma się połączenia operowych śpiewów z ambientowym tłem bądź lo-fi noise`oymi podkładami. Z opisu może wynikać, że muzyka Craiga jest chłodna lub nieobecna, ale to nieprawda. Wystarczy posłuchać „The Last Wesbrook Lament”, żeby połapać się o co w tym chodzi. Twórca wykorzystuje harmonie w sposób bardziej stonowany, a wokale idą w stronę bardziej sugestywną jak w „TC-377 Poem”. Sam album jest pomyślany jako szerokie spektrum od ciszy po momenty spektakularnie przytłaczające. Czasem udaje się to wszystko zamknąć w jednej kompozycji („Discovered in Flat”).

„Idea for Contradiction 1” sprawia, że nie potrzeba słów, aby wyrażać emocje czy budować nastrój. Cały utwór, nagrany w zamkniętej i wysokiej przestrzeni, wybrzmiewa najczyściej. Głos Craiga wybrzmiewa bez dodatków, a niemal sakralna aura potęguje smutek. Zupełnie inaczej ty wychodzi w „And Therefore the Moonlight”. Tu głos wokalisty zostaje zepchnięty do głębokiego dołu, a całość pokrywa niewyraźna nostalgia. Na pewno eteryczność i delikatność są cechami spójnymi dla pracy zawartej na albumie. Słychać to już od pierwszego „Elided”.

Zdarza się, że Ian William Craig pogrubia swój styl, jak czyni to w „Idea of Contradiction 2”. Niezmywalna sakralność znów daje o sobie znać niczym wyrzut sumienia dla nie-świętych czasów. Niewiele mechanizmów obronnych uchronić nas może przed wpływem  „Thresholder”. „Some Absolute Means” wybija się ponad przeciętność i wkręca w ucho. Grobowa ekspansywność „The Last Wesbrook Lament” angażuje moje myśli bez końca. Przemyślana forma, krótki czas trwania oraz analogowy szum sprawiają, że trudno będzie przejść do porządku dziennego nad tym albumem. Z wyrokami o jego arcydzielności pewnie bym się wstrzymał, ale zachwyt pozostanie.

130701 | 2018
Bandcamp

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze