Frame – The Journey
Jarek Szczęsny:

Spacer po kosmicznej pustce.

Hauschka – A Different Forest
Jarek Szczęsny:

Intymny nastrój nie wystarczył.

The Chi Factory – The Mantra Recordings
Ania Pietrzak:

„Na początku była miłość.”

Jozef van Wissem & Jim Jarmusch – An Attempt To Draw Aside The Veil
Maciej Kaczmarski:

Muzyka jak poezja.

Wolność – Nowa Kolonia
Jarek Szczęsny:

Wolność na wolności.

Babadag – Šulinys
Jarek Szczęsny:

Nie budźcie śniącego.

Lee Gamble – In A Paraventral Scale
Paweł Gzyl:

Początek trylogii.

Maurice Louca – Elephantine
Łukasz Komła:

Gargantuiczna bliskość jazzowego kosmosu.

Hoera. – ≈
Łukasz Komła:

Uderzająca subtelność. 

Julia Kent – Temporal
Jarek Szczęsny:

Hipnotyzowanie słuchacza.

Bendik Giske – Surrender
Jarek Szczęsny:

Zagwozdka.

Wiktor Stribog – Poradnik Uśmiechu OST
Stanisław Bryś:

Grzybowe melodie w duchologicznym sosie. 

Orphan Ann – The Practice Of Surrender
Paweł Gzyl:

Piękno w mroku.

Ami Shavit – Yom Kippur 1973
Jarek Szczęsny:

Inspirowane wojną.



Chrissy – Resilience

Rave dla muzycznych erudytów.

Chrissy Shively to muzyczny geek. Pochodzi z Chicago – a to pozwoliło mu być świadkiem wszystkich fluktuacji w miejskim undergroundzie, dzięki którym poznaliśmy różne odmiany muzyki tanecznej – od house’u po footwork. Do tego dobija obecnie do czterdziestki, co oznacza, że z powodzeniem didżejuje już od dwóch dekad, w tym w słynnym klubie Wietrznego Miasta – Smart Barze. Wiedza o klasyce muzyki tanecznej, którą w tym czasie nabył, pozwoliła mu rozkręcić dwa popularne blogi w internecie – My Year Of Mixtapes i My Year Of Edits.

Jako producent zaczynał w połowie minionej dekady, tworząc jungle. Szybko dał się dał się jednak poznać jako spec od chicagowskiego ghetto house’u – i taką właśnie ekspresyjną oraz zawadiacką muzykę zawierały trzy albumy, które wydał pod pseudonimem Chrissy Murderbot. Za bardziej tradycyjnie pojmowaną wersję gatunku wziął się nieco później, bo dopiero na początku tego dziesięciolecia. Efektem tego była seria winylowych singli, które opublikował jako Chrissy. Tej jesieni ukazały się trzy jego takie wydawnictwa, które teraz składają się w wersji cyfrowej na debiutancki album.

Większość tego materiału to muzyka, która ma swoje korzenie w przełomie lat 80 i 90. Mamy tu więc przede wszystkim dynamiczny house podszyty podłamaną rytmiką, w której jest miejsce na soniczne klawisze, melodyjne piano i wokalne sample („Like A Fantasy” czy „Do What You Feel”). Od czasu do czasu Chrissy sięga też po rozwibrowany breakbeat opleciony dubowymi lub funkowymi basami („I Still Remember”) oraz melodyjne disco, ozdobione śpiewem zaproszonych wokalistek („Your Ghost”). Erudycję artysty objawiają dowcipne cytaty z klasyki rave’u – „Dominatora” Human Resource w „2CI Fridays” czy „Anasthasii” T99 w „We Need Love”.

Najbliżej tego rodzaju muzyce do dokonań zapomnianym już wykonawców reprezentujących pierwszą falę nowej muzyki tanecznej z Wysp Brytyjskich z początku lat 90. – jak Shades of Rhythm, N-Joi czy Bizzare Inc. W swoim czasie królowała ona nie tylko na nielegalnych rave’ach w plenerze czy w podziemnych klubach, ale również na radiowych listach przebojów czy w wieczornych programach MTV. Chrissy zachował o niej pamięć – i dziś przypomina nam tego typu granie, udowadniając, że po ćwierć wieku brzmi ono znów świeżo i porywająco. Nie znacie? To posłuchajcie „Resilence”.

Chiwax 2018

www.facebook.com/RAWAXMUSIC

www.chrissytrax.com

www.facebook.com/chrissytrax

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze