John Tejada – Live Rytm Trax
Paweł Gzyl:

Jak brzmi muzyka amerykańskiego producenta na żywo?

Various Artists – Pop Ambient 2019
Paweł Gzyl:

Soundtrack do przejścia jesieni w zimę.

Slam – Athenaeum 101
Paweł Gzyl:

Godzinna podróż przez historię elektroniki.

Vril ‎– Anima Mundi
Ania Pietrzak:

Orbitowanie bez cukru.

Wolność – Outlines
Jarek Szczęsny:

Skład marzenie.

Chrissy – Resilience
Paweł Gzyl:

Rave dla muzycznych erudytów.

Jacek Sienkiewicz – On And On
Paweł Gzyl:

Twarde bity i kosmiczna elektronika.

Black Sea Dahu – White Creatures
Łukasz Komła:

Silny uścisk szczerego debiutu!

Rings Around Saturn – Rings Around Saturn
Paweł Gzyl:

Stylowe techno i electro z Antypodów.

Kelly Moran – Ultraviolet
Jarek Szczęsny:

Po nitce na księżyc.

Kuzu – Hiljaisuus
Jarek Szczęsny:

Konieczna dawka brutalizmu.

Antigone – Rising
Paweł Gzyl:

Tour de force francuskiego producenta.

Kaos Protokoll – Everyone Nowhere
Łukasz Komła:

Było pytanie, jest odpowiedź!  

We Will Fail – Dancing
Jarek Szczęsny:

Wywrotka przed metą.



Oren Ambarchi & Jim O’Rourke feat. U-Zhaan – Hence

Syntezatory i gitary poganiane tablą!  

23 listopada miała swoją premierę trzecia wspólna płyta Orena Ambarchiego i Jima O’Rourke’a pod tytułem „Hence” (Editions Mego). Tym razem z gościnnym udziałem japońskiego tablisty U-Zhaana.

Pierwszy album duetu „Indeed” ukazał się w 2011 roku, trzy lata później wyszedł „Behold”, a teraz wspomniany „Hence”. Obaj artyści są bardzo zapracowani, wydają solowe płyty (akurat O’Rourke rzadko) i przede wszystkim nagrywają w różnych konstelacjach personalnych. Z ostatnich lat należy pamiętać o solowym krążku Ambarchiego – „Hubris” z 2016 roku, na którym udziela się także O’Rourke. W tym samym roku Amerykanin opublikował znakomity materiał z Christianem Fenneszem – „It’s Hard For Me To Say I’m Sorry”, a po paru miesiącach światło dzienne ujrzał longplay „Wakes on Cerulean” zrealizowany przez Françoisa Bonneta (aka Kassel Jaeger) i O’Rourke’a.

Materiał z „Hence” rozłożył się na dwie długie kompozycje: „Hence One” i „Hence Two”. Pierwsza utrzymana w rozedrganym, improwizowanym i nieco psychodelicznym nastroju. Druga wydaje się ciekawsza, gdzie medytacyjny post-minimalizm miesza się z field recordingiem, New Age’em, ambientem i etnicznym transem. Niestety, ale trudno tu mówić o wielkim dziele, raczej „Hence” rozpatrywałabym w kategorii bardzo miłego spędzenia wieczoru. Wyszły im dość przewidywalne struktury, jak na muzyków takiego formatu.

 

Strona Editions Mego »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze