jitwam. – Honeycomb
Ania Pietrzak:

Indie, medytacja i ciepły funk.

Benjamin Fröhlich – Amiata
Paweł Gzyl:

Bezpretensjonalna kolekcja tanecznych sztosów.

Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.

Vsitor – Keep On Running
Łukasz Komła:

Rozdrapywanie aksamitu.

Paula Temple – Edge Of Everything
Paweł Gzyl:

Techno-huragan.

Little Simz – GREY Area
Jarek Szczęsny:

Istotnie, miażdży.



Slam – Athenaeum 101

Godzinna podróż przez historię elektroniki.

Na nowych zdjęciach promocyjnych duetu Slam, obaj jego członkowie stoją na dalekich planach. Widać, że mają szczupłe sylwetki, ale zmarszczki zostały skrzętnie ukryte przez odpowiednie oświetlenie. Cóż: Orde Meikle i Stuart McMillan są jednymi z najstarszych twórców współczesnego techno. Spotkali się jako młodzi ludzie w 1986 roku – i porwani falą mody na acid house pod koniec tejże dekady, szybko dali się poznać jako utalentowani twórcy techno i house’u, nagrywanego dla ich własnej wytwórni Soma. Dziś mają na swym koncie niezliczoną ilość winylowych dwunastocalówek i sześć mocnych albumów.

Choć obaj Szkoci z Glasgow zawsze dedykowali swoją twórczość klubowej gawiedzi, momentami w ich muzyce było słychać nie tylko taneczne brzmienia. Tak było choćby na wydanym w 2014 roku albumie „Reverse Proceed”, gdzie taneczne killery uzupełniał mgławicowy ambient. Po ponad ćwierć wieku tworzenia klubowej muzyki Meikle i McMillan postanowili wreszcie dać w pełni dojść do głosu tym eksperymentalnym tendencjom w swojej twórczości. Tak narodził się materiał na album „Athenaeum 101”. „Miałem trudny rok i nagranie tego materiału było dla mnie jak emocjonalne katharsis” – wyjaśnia McMillan.

Krążek wypełnia właściwie jeden utwór, na który składa się kilkanaście różnorodnych sekwencji dźwiękowych. Zaczyna się od dronowych warkotów, spoza których wyłaniają się majestatyczne partie syntezatorów. Wkrótce muzykę ożywiają rozwibrowane arpeggia kojarzące się z twórczością Vangelisa. Segment bliski kosmische musik szybko się jednak kończy – i muzyka zaczyna nabierać dubowego tonu. Niespodziewanie uderzają sprężyste breaki i rozbrzmiewają metaliczne korozje. Z czasem rytm staje się bliski dub techno, a uzupełnia go świetlista elektronika – jak u DeepChord. Całość kończy ukłon w stronę acidowych brzmień – zwieńczony jednak ambientowym wyciszeniem.

Choć Meikle i McMillan zapowiadali swój nowy album jako „eksperymentalny”, tak naprawdę zawiera on bardzo przystępną muzykę. Oczywiście to nie techno, do jakiego Slam przyzwyczaił nas od 1991 roku. Mamy tu echa różnych rodzajów muzyki elektronicznej, ale w każdym momencie albumu nie brak na nim zarówno harmonii, jak i melodii. Ten godzinny miks to swego rodzaju creme de la creme tego, co szkoccy producenci lubią we współczesnej elektronice. Ich zręczne dłonie potrafiły nadać temu miksowi bardzo klarowny ton, dzięki któremu kosmische musik, ambient i dub łączą się tu w spójną i efektowną całość.

Soma 2018

www.somarecords.com

www.facebook.com/SomaRecords

www.slam-djs.com

www.facebook.com/SLAM.soma

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze