HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.

Janus Rasmussen – Vin
Mateusz Piżyński:

Deep house’owy kalendarz połówki Kiasmosa.

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 1
Paweł Gzyl:

Nowy cykl kompilacji kolońskiej tłoczni.

Psyk – A Moment Before
Paweł Gzyl:

Hiszpański producent wraca do swoich korzeni.

Mary Lattimore & Mac McCaughan – New Rain Duets
Jarek Szczęsny:

Cztery utwory, dwoje wykonawców i jedna sesja na żywo.

Chúpame El Dedo – No Te Metas Con Satan
Łukasz Komła:

Psychodeliczna cumbia staje do walki z Szatanem!



John Tejada – Live Rytm Trax

Jak brzmi muzyka amerykańskiego producenta na żywo?

W ciągu swej trwającej od 1994 roku kariery John Tejada nagrywał dla wielu różnych wytwórni. Śledząc choćby tylko jego albumową dyskografię, trafiamy na wydawnictwa takich tłoczni jak A13, deFocus, Immigrant, Plug Research czy ostatnio Kompakt. Szczególne miejsce zajmują jednak na tej liście płyty wydane przez jego własną firmę – Palette. Działa ona od 1996 roku – i nieprzerwanie do dzisiaj dostarcza nam nowego materiału swego szefa. Przykładem tego najnowszy album w dorobku producenta z Los Angeles – „Live Rytm Trax”.

Po raz pierwszy John Tejada wyruszył w trasę koncertową niespełna dwadzieścia lat temu. Od tamtej pory przemierza kulę ziemską co sezon, promując swe najnowsze wydawnictwa. Można go było oglądać w najważniejszych klubach świata – od Berghain, przez Rex, po Fabric. Nic więc dziwnego, że wpadł w końcu na pomysł, aby swój najnowszy album nagrać tak, jakby to była koncertowa rejestracja – „na żywo” z wykorzystaniem tylko jednego syntezatora. Ten jedyny w swoim rodzaju występ Tejady odbył się w Detroit w studiu Kenny’ego Larkina, a jego owocem jest „Live Rytm Trax”.

Wbrew temu, co można by się było spodziewać nie jest to wcale jakoś wyjątkowo surowa muzyka. Amerykański producent pozostaje w dziesięciu nagraniach z krążka wierny swym ulubionym brzmieniom. Lwią część kolekcji wypełnia detroitowe techno, w którym prym wiodą soniczne akordy klawiszy („Soft Hue” czy „126 bpm”). Jedynie sporadycznie Tejada robi skok w bok od tej estetyki – choćby w stronę house’u z acidowym wątkiem („Zazz Function”) lub mięsistego electro o brzęczącym brzmieniu. Pewną nowość stanowią tu utwory podszyte dubowym pulsem – nie wystające jednak poza house’ową formułę („Bdub”).

„Live Rytm Trax” prezentuje nam koncertowe oblicze muzyki Johna Tejady – i trzeba przyznać, że misternie łącząc melodyjne partie syntezatora z nieustępliwym rytmem automatu perkusyjnego zachęca do tanecznych pląsów. Dzieje się to jednak bez jakiegoś większego przymusu. Materiału z „Live Rytm Trax” można z powodzeniem słuchać w domu lub w innej sytuacji pozaklubowej – i tak składające się nań dziesięć utworów zabrzmi dobrze. Może nie jest to tak intymny i subtelny materiał jak ostatnie albumy Tejady dla Kompaktu, ale i on nosi piętno jego charakterystycznego stylu.

Palette 2018

www.paletterecordings.com

www.facebook.com/johntejadaofficial

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze