Kompozyt – Hybridism
Jarek Szczęsny:

Rozbudzić może uśpione pokłady filozoficznej głębi.

New Rome (Tomasz Bednarczyk) – New Rome
Ania Pietrzak:

Nowe oblicze wrocławskiego producenta.

Catnapp – Break
Paweł Gzyl:

Basowe piosenki.

Joshua Sabin – Sutarti
Paweł Gzyl:

Zew z litewskich lasów.

Thom Yorke – Anima
Maciej Kaczmarski:

1997-2019-2049?

Koza – Mystery Dungeon
Jarek Szczęsny:

Moby Dick.

D. Carbone – A.C.A.B.
Paweł Gzyl:

D. Carbone idzie na wojnę.

Fire! Orchestra – Arrival
Jarek Szczęsny:

Zrobiło się ciszej.

SØS Gunver Ryberg – Entangled
Paweł Gzyl:

Ciekawie, ale za krótko.

Palmer Eldritch – [dog]
Jarek Szczęsny:

Nieustanny proces chwalenia.

LSD – Second Process
Paweł Gzyl:

Kreatywna kooperacja czy skok na kasę?

Lena Andersson – Söder Mälarstrand
Paweł Gzyl:

Owoc studyjnego spotkania Eomaca i Kyoki.

Michał Miegoń & Adam Witkowski – Dwuja
Jarek Szczęsny:

Zawsze słucha się inaczej.

Lost Few – Between The Silence
Paweł Gzyl:

Muzyka na poprzemysłowe przestrzenie.



John Tejada – Live Rytm Trax

Jak brzmi muzyka amerykańskiego producenta na żywo?

W ciągu swej trwającej od 1994 roku kariery John Tejada nagrywał dla wielu różnych wytwórni. Śledząc choćby tylko jego albumową dyskografię, trafiamy na wydawnictwa takich tłoczni jak A13, deFocus, Immigrant, Plug Research czy ostatnio Kompakt. Szczególne miejsce zajmują jednak na tej liście płyty wydane przez jego własną firmę – Palette. Działa ona od 1996 roku – i nieprzerwanie do dzisiaj dostarcza nam nowego materiału swego szefa. Przykładem tego najnowszy album w dorobku producenta z Los Angeles – „Live Rytm Trax”.

Po raz pierwszy John Tejada wyruszył w trasę koncertową niespełna dwadzieścia lat temu. Od tamtej pory przemierza kulę ziemską co sezon, promując swe najnowsze wydawnictwa. Można go było oglądać w najważniejszych klubach świata – od Berghain, przez Rex, po Fabric. Nic więc dziwnego, że wpadł w końcu na pomysł, aby swój najnowszy album nagrać tak, jakby to była koncertowa rejestracja – „na żywo” z wykorzystaniem tylko jednego syntezatora. Ten jedyny w swoim rodzaju występ Tejady odbył się w Detroit w studiu Kenny’ego Larkina, a jego owocem jest „Live Rytm Trax”.

Wbrew temu, co można by się było spodziewać nie jest to wcale jakoś wyjątkowo surowa muzyka. Amerykański producent pozostaje w dziesięciu nagraniach z krążka wierny swym ulubionym brzmieniom. Lwią część kolekcji wypełnia detroitowe techno, w którym prym wiodą soniczne akordy klawiszy („Soft Hue” czy „126 bpm”). Jedynie sporadycznie Tejada robi skok w bok od tej estetyki – choćby w stronę house’u z acidowym wątkiem („Zazz Function”) lub mięsistego electro o brzęczącym brzmieniu. Pewną nowość stanowią tu utwory podszyte dubowym pulsem – nie wystające jednak poza house’ową formułę („Bdub”).

„Live Rytm Trax” prezentuje nam koncertowe oblicze muzyki Johna Tejady – i trzeba przyznać, że misternie łącząc melodyjne partie syntezatora z nieustępliwym rytmem automatu perkusyjnego zachęca do tanecznych pląsów. Dzieje się to jednak bez jakiegoś większego przymusu. Materiału z „Live Rytm Trax” można z powodzeniem słuchać w domu lub w innej sytuacji pozaklubowej – i tak składające się nań dziesięć utworów zabrzmi dobrze. Może nie jest to tak intymny i subtelny materiał jak ostatnie albumy Tejady dla Kompaktu, ale i on nosi piętno jego charakterystycznego stylu.

Palette 2018

www.paletterecordings.com

www.facebook.com/johntejadaofficial

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze