Frame – The Journey
Jarek Szczęsny:

Spacer po kosmicznej pustce.

Hauschka – A Different Forest
Jarek Szczęsny:

Intymny nastrój nie wystarczył.

The Chi Factory – The Mantra Recordings
Ania Pietrzak:

„Na początku była miłość.”

Jozef van Wissem & Jim Jarmusch – An Attempt To Draw Aside The Veil
Maciej Kaczmarski:

Muzyka jak poezja.

Wolność – Nowa Kolonia
Jarek Szczęsny:

Wolność na wolności.

Babadag – Šulinys
Jarek Szczęsny:

Nie budźcie śniącego.

Lee Gamble – In A Paraventral Scale
Paweł Gzyl:

Początek trylogii.

Maurice Louca – Elephantine
Łukasz Komła:

Gargantuiczna bliskość jazzowego kosmosu.

Hoera. – ≈
Łukasz Komła:

Uderzająca subtelność. 

Julia Kent – Temporal
Jarek Szczęsny:

Hipnotyzowanie słuchacza.

Bendik Giske – Surrender
Jarek Szczęsny:

Zagwozdka.

Wiktor Stribog – Poradnik Uśmiechu OST
Stanisław Bryś:

Grzybowe melodie w duchologicznym sosie. 

Orphan Ann – The Practice Of Surrender
Paweł Gzyl:

Piękno w mroku.

Ami Shavit – Yom Kippur 1973
Jarek Szczęsny:

Inspirowane wojną.



Unknown Landscapes Vol. 6 – Mixed & Selected By Lewis Fautzi

Mocno, hipnotycznie i… przewidywalnie.

Kiedy w 2013 roku światło dzienne ujrzał pierwszy miks z serii „Unknown Landscapes”, jego tytuł wydawał się jak najbardziej adekwatny. Wzbierała nowa fala techno, która asymilowała wpływy różnych innych odmian elektroniki, od dronów po industrial, wszystko więc mogło się w tym gatunku zdarzyć. Takie były też niejednoznaczne wybory pierwszych selekcjonerów serii – Oscara Mulero czy Christiana Wunscha.

Od tamtego okresu minęło jednak już pięć lat. W tym czasie nowa fala techno okrzepła i utraciła swój nieprzewidywalny charakter. Nic w tym złego: tak dzieje się w każdym gatunku muzycznym i nowa elektronika nie jest tu żadnym wyjątkiem. W tym kontekście nazwa serii „Unknown Landscapes” wydaje się być już nieco nieaktualna: tym bardziej, że szósty miks z cyklu firmuje Lewis Fautzi. Niby to młody twórca, chyba jeszcze przed trzydziestką, ale zapatrzony w mistrzów z przeszłości.

Lewis Fautzi dobijał się na współczesną scenę techno tylnimi drzwiami, nagrywając do mało znanych wytwórni ze swej rodzimej Portugalii – Monocline czy Eminor. Jego muzyka od początku była jednak precyzyjna i energetyczna, nic więc dziwnego, że szybko się to zmieniło, a młody producent ma już na koncie trzy albumy i współpracę z tak renomowanymi wytwórniami jak Soma, PoleGroup czy BPitch Control. Ta druga zaprosiła go teraz do zmiksowania szóstej części „Unknown Landscapes”.

Zarówno pod względem didżejskim, jak i producenckim Lewis Fautzi inspiruje się Jeffem Millsem i Robertem Hoodem. Nic więc dziwnego, że jego miks składa się z galopującego techno, którego głównym wątkiem są modulowane loopy. Młody Portugalczyk startuje od razu od solidnym kopa, by potem skupić się na nanizaniu na hipnotyczny bit kolejnych rozwibrowanych motywów. Jedynie od czasu do czasu nieco zmienia brzmienie swego miksu, raz dodając industrialnych ozdobników, a kiedy indziej – podkręcając rytm na tribalową modłę.

Co ciekawe, niewiele w tym miksie znanych i sprawdzonych nazwisk. Przeciętnemu fanowi techno powie tu coś jedynie kilka z nich: Shifted (z „Untitled”), Reeko („Gate Hot”), Bas Mooy („Mussen”), Exium („Plasma Oscilations”), Svreca („Nida”) czy P.E.A.R.L. („Infinite Stars”). Jak na 22 utwory tworzące set, to niewiele. Stąd sporo tu mało znanych producentów – a wśród nich niejaki Vertical Spectrum z wdzięcznym nagraniem „Kurza łapka”.

Szósta część „Unknown Landscapes” jest dosyć przewidywalna: Fautzi gra z impetem, jego muzyka emanuje klubową energią, a poszczególne nagrania świetnie sprawdzą się na parkiecie. Ale brak tu elementu zaskoczenia – tak jak w jego własnych produkcjach. Takie jest jednak już w większości współcześnie tworzone techno. To kolejna faza, którą przeżywa ten gatunek akurat w tej chwili. To znaczy, że choć muzyka nie jest już tak ekscytująca jak pięć lat temu – to nadal daje  solidnego kopa.

PoleGroup 2018

www.polegroup.net

www.facebook.com/polegroup

www.facebook.com/lewisfautziofficial

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze