Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.

Ossia – Devil’s Dance
Maciej Kaczmarski:

Sam w mroku.

MDD – Reverse The Contrast
Paweł Gzyl:

Ekstremalna wizja techno.

King Midas Sound – Solitude
Bartek Woynicz:

„Zbadajmy przestrzeń terroru pustki”

Setaoc Mass – 53 Degrees North Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Na maksa.

Various Artists – The Warmest Hum
Ania Pietrzak:

Potrzebne odcięcie.

Solange – When I Get Home
Jarek Szczęsny:

Brakująca kropka.

Zaumne – Błysk
Jarek Szczęsny:

Zapętl to w nieskończoność.

Planetary Assault Systems – Straight Shooting
Paweł Gzyl:

Siedem strzałów prosto do celu.



D-Leria – Driving To Nowhere

Hipnotycznie i różnorodnie.

„Hardcore is not a crime” – to zabawne hasło a zarazem tytuł kompilacji duetu The Twins Artcore, w skład którego wchodzi dwóch braci. Daniele i Giuseppe Scaccia od ponad dekady serwują siarczysty hardcore i gabber, z dumą reprezentując na światowej scenie tych gatunków rodzimą Italię. Cztery lata temu drugi z Włochów poczuł zew techno. Efektem tego było powołanie przezeń do życia nowego projektu. D-Leria zrealizował jak dotąd kilkanaście EP-ek, którymi obdzielił takie tłocznie, jak Gynoid, Darknet i Nachstrom Schallplatten. Podsumowaniem tego okresu działalności artysty jest jego debiutancki album – „Driving To Nowhere”.

Wśród dziesięciu znajdujących się w zestawie kompozycji dominuje hipnotyczne techno. W warstwie rytmicznej Scaccia stawia na dosyć nieoczywistą rytmikę: minimalową i stłumioną („Ectoplasm”), albo rwaną i plemienną („Uragano”). W efekcie całość ma dosyć nerwowy klimat, w który wpasowują się inne elementy aranżacji. Najczęściej są to rozwibrowane loopy („Invisible”), którym towarzyszą szeleszczące blachy („Running Against Time”) i brzęczące klawisze („Makumba”). Kiedy włoski producent chce odpocząć od tego rodzaju rytmicznej kawalkady, proponuje skromne wycieczki w stronę ambientu („Libero”) czy kosmische musik („Her Smile”).

Komuś, kto zna przeszłość Giuseppe Sacciego, mogłoby się wydawać, że kiedy zabierze się on za techno, nasyci tę muzykę wściekłą energią typową dla hardcore’a. Tak się jednak nie dzieje: zamiast atakować post-industrialnymi efektami i podkręcać tempo nagrań, włoski producent stawia na hipnotyczne i minimalowe granie, przypominające dokonania Post Scriptum czy Damona Wilda. Nie jest to oczywiście nic odkrywczego, ale trzeba przyznać, że artysta ma dryg do splatania tego rodzaju brzmień. Co ważne: mimo dosyć oszczędnego arsenału dźwiękowego tej estetyki, jego nagrania robią wrażenie różnorodnych, nie tracąc nic ze swego transowego sznytu.

Delirio 2018

www.facebook.com/delirioofficial

www.d-leria.com

www.facebook.com/D.Leria.official

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Diuna

    „reborn” fajny. Reszta jak studyjne odrzuty lub szkice Jeffa M.