Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.

Ossia – Devil’s Dance
Maciej Kaczmarski:

Sam w mroku.

MDD – Reverse The Contrast
Paweł Gzyl:

Ekstremalna wizja techno.

King Midas Sound – Solitude
Bartek Woynicz:

„Zbadajmy przestrzeń terroru pustki”

Setaoc Mass – 53 Degrees North Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Na maksa.

Various Artists – The Warmest Hum
Ania Pietrzak:

Potrzebne odcięcie.

Solange – When I Get Home
Jarek Szczęsny:

Brakująca kropka.

Zaumne – Błysk
Jarek Szczęsny:

Zapętl to w nieskończoność.

Planetary Assault Systems – Straight Shooting
Paweł Gzyl:

Siedem strzałów prosto do celu.



Alessandro Cortini + Lawrence English – Immediate Horizon

Bardzo popularne słowo.

Współpraca artystyczna Lawrence`a Englisha oraz Alessandro Cortiniego wydaje się czymś tak oczywistym, że zdziwienie budzi fakt, że dopiero teraz w nasze ręce trafia efekt ich wspólnych działań. Materiał wydany przez Important Records zawiera zarejestrowany występ na żywo, który odbył się w Berlinie podczas festiwalu Atonal. Mylne byłoby rozumowanie, że mamy do czynienia z próbą łączenia na siłę. Artystyczne połączenie talentu obu twórców jest czymś naturalnym, a przede wszystkim daje znakomity efekt. „Immediate Horizon”, z pięcioma utworami w zestawie, można określić jednym, bardzo popularnym słowem.

To nie pierwsza kooperacja Englisha w tym roku. Wcześniej mogliśmy posłuchać jego wspólnej płyty z Williamem Basinskim. Z kolei Cortini błysnął w zeszłym roku swoim „Avanti”. W trakcie słuchania „Immediate Horizon” trudno rozgraniczyć pracę jednego od drugiego. Fascynujące jest podsłuchiwanie jak obaj oddziałują na siebie, choć wiadomo, że przed występem jakieś próby musiały się odbyć. W „Immediate Horizon 3” z szumu wyłania się kruchy, rytmiczny twór. Wokół natomiast pojawia się przestrzeń. Jeśli miałbym strzelać to Englisha bym wskazała jako dłubiącego w ambiencie, a Cortini byłby odpowiedzialny za nadbudowę.

Podobnie rzecz się ma z utworem numer dwa. Nieco pulsującego, przytłumionego dźwięku z dodatkiem efektu rozlewania się. Z każdą sekundą, ten utwór, anektuje nową część otaczającego go terytorium. Pomimo rozmachu, mocniejszej końcówki, nie ma mowy o przytłaczaniu słuchacza. Myślę, że spora w tym zasługa Włocha, który potrafi zadbać o odpowiednią przestrzeń dla swojej muzyki. Niemniej strefa szmerów, syknięć, przepływu prądu lub innej maści trzasków pozostaje we władaniu szefa labelu Room 40.

Efekt mrożący naskakuje na nas w utworze czwartym. Naturalnym wydaje się więc nazwanie go punktem kulminacyjnym. Prosto w twarz uderza sprawcza siła obu artystów oraz stopień w jakim opanowali swój warsztat. Konsekwencją tej niepohamowanej erupcji, musi być uspokojenie i fala wyciszenia. Takie odczucia towarzyszą nam w trakcie słuchania zamykającej „piątki”. Cortiniemu i Englishowi udało się po raz kolejny potwierdzić swoją klasę, a jednocześnie wytworzyć stan przykładnej symbiozy. Natomiast jednosłowne określenie, które zaznaczyłem na początku, brzmi: szumidła.

Important | 2018
Bandcamp
FB Alessandro Cortini
FB Lawrence English

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. e'M

    Hm.. Jedno „bardzo popularne słowo”, którego się jednak nie wymawia, zwykle każe wnioskować, że coś jest zaje*iste 😉
    Wygląda, że nie to autor miał na myśli, ale.. mógłby mieć. Dobry materiał.