Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.

Ossia – Devil’s Dance
Maciej Kaczmarski:

Sam w mroku.

MDD – Reverse The Contrast
Paweł Gzyl:

Ekstremalna wizja techno.

King Midas Sound – Solitude
Bartek Woynicz:

„Zbadajmy przestrzeń terroru pustki”

Setaoc Mass – 53 Degrees North Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Na maksa.

Various Artists – The Warmest Hum
Ania Pietrzak:

Potrzebne odcięcie.

Solange – When I Get Home
Jarek Szczęsny:

Brakująca kropka.

Zaumne – Błysk
Jarek Szczęsny:

Zapętl to w nieskończoność.

Planetary Assault Systems – Straight Shooting
Paweł Gzyl:

Siedem strzałów prosto do celu.



Thomas Fehlmann – 1929 – Das Jahr Babylon

Pocztówka dźwiękowa z Berlina sprzed niemal stu lat.

„Berlin Babylon” to popularny serial niemieckiej telewizji opowiadający o kryminalnych intrygach, które rozgrywają się w „złotych” czasach Republiki Weimarskiej. Swego rodzaju dodatkiem do tego cyklu okazał się wyprodukowany przez stację ADR film dokumentalny. „1929 – Das Jahr Babylon” podsumowywał wiedzę o tym szczególnym dla Niemiec roku w formule nostalgicznego portretu ówczesnej stolicy kraju nad Renem.

O zrealizowanie soundtracku do tegoż dzieła poproszonego Thomasa Fehlmanna. Był to nieprzypadkowy wybór: to weteran niemieckiej elektroniki, obecny na tejże scenie od początku lat 80., a zarazem mocno wpisany w muzyczny underground Berlina. Propozycja padła w odpowiednim momencie, bo pod koniec zeszłego roku artysta zakończył trwającą prawie ćwierć wieku współpracę z The Orb i miał czas na bardziej autorską twórczość.

Efektem współpracy z ADR okazała się pomysłowa ścieżka dźwiękowa, łącząca typową dla Fehlmanna organiczną elektronikę z dźwiękami pochodzącymi z 1929 roku. Były to przede wszystkim zachowane do dziś nagrania płytowe – ówczesnych szlagierów kabaretowych, występów orkiestr miejskich i popisów męskich chórów. Wbrew temu, czego można by się spodziewać producent postawił na krótkie formy – każdy utwór trwa nie dłużej niż trzy minuty, co w sumie daje zwarty i zborny zestaw.

W oczywisty sposób można by oczekiwać, że najwięcej będzie tu ambientu – i rzeczywiście Fehlman serwuje tego rodzaju nagrania, łączące loopy orkiestrowych dźwięków z basowymi dronami i oszczędną elektroniką, które przypominają jaśniejszą wersję muzyki, którą tworzy Gas („Chapter M – Reduction”). Inne utwory przynoszą bardziej minimalową wersję gatunku, koncentrując się na ledwo wyczuwalnych modulacjach samplowanego materiału („Chapter M – Karenina”).

Momentami muzyka ta nabiera brzmienia typowego dla neoklasyki – kiedy Fehlmann sięga po chóralne lub smyczkowe brzmienia, jedynie dyskretnie uzupełniając je elektroniką („Chapter D – Sparkling”). Więcej energii wnoszą na płytę dub-house’owe nagrania, w których niemiecki producent podszywa akordeonowe czy fortepianowe partie miarowym bitem („Chapter D – Swing”). Nie brak tu również minimalowej wersji techno o statycznym tonie („Chapter M – Cosmic”).

Fehlmann poczyna sobie z oldskulowymi samplami bardzo swobodnie: momentami trudno wręcz rozpoznać jakie było pierwotne źródło jednej czy drugiej kompozycji. Kiedy indziej dla odmiany mocno podkreśla oryginalny materiał dźwiękowy – szczególnie często sięgając po melodyjne partie akordeonu. Wszystko to zanurzone jest w psychodelicznej elektronice, oddającej narkotyczny rytm filmu. Niby mamy tu jasne i ciepłe dźwięki, ale gdzieś w tle czai się mrok – bo przecież po 1929 roku przyszedł 1939.

Kompakt 2018

www.kompakt.fm

www.facebook.com/KompaktRecords

www.thomasfehlmann.com

www.facebook.com/thomas.fehlmann.5

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze