Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.



Jakub Lemiszewski – Podróż Na Wschód – Część I

Kuba i kamień filozoficzny.

Jeden z muzycznych bohaterów ledwie co zakończonego 2018 roku. Gdzie go nie było? Na Polifonii, na Screenagers.pl, u nas też oczywiście go nie zabrakło. Został również wypromowany na portalu Wyborcza.pl. Sam nawet umieściłem jego album wśród najlepszych zeszłego roku. Innymi słowy, coś jest na rzeczy, a sam muzyk jawi się jako postać niebanalna, która zmierza w sobie tylko znanym kierunku. Sam Kuba ogrywa różne stylistyki pod różnymi barwami, żeby wymienić tylko Złotą Jesień czy Gołębie. Wielowymiarowość już jest, zachwyt krytyków również, publiczność też raczej dopisuje, więc do wielkości ma wszystko czego potrzebuje. A teraz jeszcze zaczął podróżować.

Podąża w stronę wschodnią. Ciekawe czy jako „żongler motywami memicznej kultury postinternetowej” (patrz tekst w nieodżałowanym Dwutygodniku) wziął ze sobą książki Stasiuka lub Hugo-Badera? Z pewnością muzyka na dopiero co wydanej małej płycie, nie odpowie na to pytanie, gdyż stworzona została z masy dźwięków niskokalorycznych. Są one w wersji 8-bitowej/midi/stworzone w „Guitar Pro”* (*- niepotrzebne skreślić). Istotnie mamy tu natłok zdarzeń wprost odpowiadającemu temu, co dzieje się przed oczami, w trakcie przeglądania portalu zwanego „społecznościowym”.

Mamy następujące, geograficzne wskazówki: Poznań, Wrocław, Ostrawa, Katowice, Kraków i Przemyśl. Diabeł i Lemiszewski jedynie wiedzą jak wzmiankowane miasta wpłynęły ostatecznie na kształt samych utworów. Jeśli miałbym pokusić się o wskazanie ulubionego kawała, byłby to numer trzy „Podróż na Wschód (Kraków-Przemyśl)”. Powodem jest to, że tu, gdzie powinna być głębia brzmienia, sunący nisko bas lub rozłożyste harmonie u Lemiszewskiego jest efekt zubożania, ale i tak działa. Widać muzyk wszedł w posiadanie kamienia filozoficznego.

Proszę mnie tylko źle nie zrozumieć. To nie jest żadna „wersja dla ubogich” czy coś w tym rodzaju. „Podróż na Wschód” to kolejny przejaw twórczego potencjału, który nie maleje. Motywy, gdzieś zasłyszane sąsiadują z bezczelnie melodyjnymi fragmentami, o których rzec, że są proste, to w istocie nie powiedzieć niczego. Generalnie pozostaję bezradnym w zakresie opisywania tej muzyki, a stylistyki nazwać się nie podejmuję. W zestawie mamy jeszcze dwa klubowe remiksy, które zachwycają jakby mniej. Natomiast sam twórca zapowiada, że planuje część drugą oraz ma materiał na dwie, kolejne płyty. Lepiej zapiąć pasy.

Enjoy life | 2019
Bandcamp
FB Enjoy life
FB Jakub Lemiszewski

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. ooiooiiii oo

    jest to ch***wa, nudna muzyka i tyle. muzyka kuby potrafi spuscic wpierdol no ale tutaj. lol

  2. Diuna

    Żart który mógłby posłużyć jako tło do skeczu o wyimaginowanych przygodach ludzika z ośmiobitowej gry. Jednorazowe i w sumie irytujące.