Wolność – Nowa Kolonia
Jarek Szczęsny:

Wolność na wolności.

Babadag – Šulinys
Jarek Szczęsny:

Nie budźcie śniącego.

Lee Gamble – In A Paraventral Scale
Paweł Gzyl:

Początek trylogii.

Maurice Louca – Elephantine
Łukasz Komła:

Gargantuiczna bliskość jazzowego kosmosu.

Hoera. – ≈
Łukasz Komła:

Uderzająca subtelność. 

Julia Kent – Temporal
Jarek Szczęsny:

Hipnotyzowanie słuchacza. Kanadyjka swoją przygodę z muzyką zaczęła od uczestnictwa na dwóch płytach nowojorskiego zespołu Rasputina. Na szersze wody wypłynęła biorąc udział w nagrywaniu dwóch płyt Antony and the Johnsons, w tym „I Am a Bird Now”. Była odpowiedzialna za […]

Bendik Giske – Surrender
Jarek Szczęsny:

Zagwozdka.

Wiktor Stribog – Poradnik Uśmiechu OST
Stanisław Bryś:

Grzybowe melodie w duchologicznym sosie. 

Orphan Ann – The Practice Of Surrender
Paweł Gzyl:

Piękno w mroku.

Ami Shavit – Yom Kippur 1973
Jarek Szczęsny:

Inspirowane wojną.

Jakub Lemiszewski – Podróż Na Wschód – Część I
Jarek Szczęsny:

Kuba i kamień filozoficzny.

Mchy i Porosty – The Dead Pterodactyl
Mateusz Piżyński:

Techno na strychu.

Nkisi – 7 Directions
Jarek Szczęsny:

Kosmos można stracić z oczu.

Robert Farrugia ‎– Adrift
Mateusz Piżyński:

Harmonijny ambient z mrokiem tylko na okładce?



Julia Kent – Temporal

Hipnotyzowanie słuchacza.

Kanadyjka swoją przygodę z muzyką zaczęła od uczestnictwa na dwóch płytach nowojorskiego zespołu Rasputina. Na szersze wody wypłynęła biorąc udział w nagrywaniu dwóch płyt Antony and the Johnsons, w tym „I Am a Bird Now”. Była odpowiedzialna za granie na swoim instrumencie – wiolonczeli – oraz za aranżacje smyczków. To jednak było trochę za mało dla tak ambitnej osoby, jaką jest Kent. Siłą rzeczy zaczęła więc karierę solową. Uwagę zwróciła jej płyta „Green and Grey” z 2011 roku. Osobiście wolę jednak album „Asperities” z 2015 roku. W tym roku postanowiła podzielić się z nami muzyką pierwotnie stworzoną na potrzeby teatralnych i tanecznych spektakli.

Zawartość „Temporal” to zaledwie siedem utworów, za które w pełni odpowiada wiolonczelistka. Sama opracowała utwory oraz wzbogaciła o elektronikę. Wszystko wydaje się być bardziej subtelne, wyciszone i ułożone niż dotychczas. Utwory są poukładane pewnie, nerwowe sekwencje nie są zrywne i nie pojawiają się nagle. Jeśli już to występują najczęściej w schyłkowej części utworu. Tak jak ma to miejsce w „Imbalance”, który z kolei napędzany jest konsekwentną rytmiką. Bardziej zawiłe formy pojawiają się w „Conditional Futures”, gdzie w grę wchodzą już drony.

Julia Kent – Imbalance (Official Video) from THESIS on Vimeo.

Głównym atutem „Temporal” jest niespieszność oraz klimat przyjazny namysłowi. Z pewnością artystka w trakcie komponowania musiała kierować się choreografią spektakli dla których ta muzyka miała być przeznaczona, ale i bez tego słucha się tego bardzo dobrze. Jasnym punktem na mapie jest „Floating City”. Rozmarzone partie wiolonczeli, delikatne partie fortepianu, a na spodzie ledwo zauważalny beat. Zdecydowanie jeden z najlepszych momentów na płycie. Cięższy gatunkowo jest „Sheared”, gdzie dominuje nastrój posępności.

Jednak to początek ustawia percepcję albumu. Dwunastominutowy „Last Hour Story” będący w sumie jednym, wielkim, rosnącym napięciem. Elektroniczne naleciałości są, ale występują w roli dodatkowej aranżacji. Cały ciężar prowadzenia narracji i hipnotyzowania słuchacza spoczywa na wiolonczeli. I dobrze, bo tej nigdy za mało. Szczególnie jeśli prowadzi ją pewna ręka, a taką dysponuje Julia Kent. Zamknięcie („Crepuscolo”) jest już czystym, w pełni kontrolowanym, płynnym nastrojem. Album brzmi dosyć prosto, jednak same utwory są zbudowane z bogatych warstw. „Temporal” może stanowić pożywkę zarówno dla słuchaczy muzyki ambientowej jak również dla tych, którzy cenią muzykę klasyczną.

The Leaf Label | 2019
Bandcamp
FB

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze