MONOH – MONOH
Łukasz Komła:

W oparach myśli.

ISAN – Lamenting Machine
Paweł Gzyl:

Najbardziej wyciszona płyta angielskiego projektu.

Stephen Mallinder – Um Dada
Paweł Gzyl:

Efektowny powrót weterana.

Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.



Kel Assouf / Ustad Saami / Gaye Su Akyol

Najwyższy czas zajrzeć do katalogu Glitterbeat. Opisuję tegoroczne płyty Kel Assouf i Ustada Saamiego oraz ubiegłoroczny album Gaye Su Akyol.

Kel Assouf – „Black Tenere” (Glitterbeat | 15.02.2019)

Liderem zespołu Kel Assouf jest nigryjski gitarzysta i wokalista Anana Harouna, mieszkający od ponad dziesięciu lat w Brukseli. Pod tym szyldem ukazały się trzy albumy, a najnowszy nosi tytuł „Black Tenere”. To jest power trio, w którego składzie mamy także Tunezyjczyka Sofyanna Bena Youssefa (AMMAR 808) grającego na instrumentach klawiszowych i belgijskiego perkusistę Oliviera Penu.

Harouna śpiewa o Saharze, Nigrze i Belgii, owijając swoje opowieści w muzykę mocno inspirowaną kulturą berberyjską i Kel Tamasheq oraz klasycznym rockiem z okolic Led Zeppelin, Black Sabbath czy Queens of Stone Age. Choć niekiedy klawisze Youssefa brzmią jak u Deep Purple, Uriah Heep itd. Ale nie zapominajmy, iż mamy do czynienia również z tuareskim bluesem i jednocześnie zbliżonym do filozofii Tinariwen. Według mnie najciekawsze rzeczy rozgrywają się tu w obrębie gitary i głosu Harouna, za czym przemawia intymna ballada „Tamatant” czy „Taddout”. Połączenie gitary i klawiszy ujęło mnie najbardziej w „America”, zaś wsłuchując chociażby w „Amghar” to skojarzenia wręcz same podążają tropem Bombino, Tamikrest i Mdou Moctara. Niestety, ale „Black Tenere” nie wywołało we mnie takiej euforii, jak niegdyś płyty Bombino. Kel Assouf plasuje się gdzieś po środku pustynnego bluesa – znane patenty powleczone przyzwoitymi aranażacjami. Piszę to z żalem, gdyż muzyka Anana Harouna utknęła w piasku zamiast mknąć do przodu.

Ustad Saami – „God Is Not a Terrorist” (Glitterbeat | 18.01.2019)

Ustad Saami to 75-letni artysta pochodzący z Pakistunu. Z tego, co się dowiedziałem, Saami jest jedyną żyjącą osobą na świcie praktykującą kulturę Surti, a do tego Ustad codziennie ryzykuje życiem w swoim kraju (ekstremiści tępią taką sztukę) kultywując mikrotanalną, przed islamską i wielojęzyczną (farsi, sanskryt, hindi, arabski, starożytny i martwy język wedyjski, urdu) muzykę. Jedno jest pewne, że z uzbrojonego po zęby Pakistanu (m.in. posiada broń nuklearną) pochodzą wybitni wokaliści, choćby nieżyjący już Nusrat Fateh Ali Khan i oczywiście sam Ustad.

„God Is Not a Terrorist” to debiutancka płyta Saamiego, na której jego niezwykły śpiew oczarowuje od pierwszych fraz. W gardle Ustada wiruje 49 nut, gdzie zachodni aparat głosowy najczęściej zbliża się tylko do 7. Ogromna przepaść. Głosowi mistrza towarzyszą także inne głosy lokalnych śpiewaków oraz brzmienie harmonium, sitaru i instrumentów perkusyjnych. Warstwa dźwiękowa przybiera tu minimalistyczny i medytacyjny wyraz, ponieważ najważniejszą rolę odgrywa meta-śpiew. W połączeniu mamy obłędną i transcendentną muzykę. Zaniemówiłem przy trwającym prawie dziewiętnaście minut utworze „Longing”. A wy? Mocny początek roku w Glitterbeat, bo „God Is Not a Terrorist” to jedno z najważniejszych wydawnictw w bogatym dorobku wytwórni.

Gaye Su Akyol – „İstikrarlı Hayal Hakikattir” (Glitterbeat | 26.10.2018)

Młoda Turczynka, Gaye Su Akyol, objawiła szerszej publiczności swój duży talent wydając trzy lata temu znakomity album „Hologram Ĭmparatorluğu” w barwach Glitterbeatu. Akyol na nowej płycie „İstikrarlı Hayal Hakikattir” kładzie nacisk w swoich tekstach na wolność oraz podkreśla, żeby zawsze być sobą, bez względu na kulturowe uwarunkowania i ich często konserwatywne obostrzenia.


Muzycznie artystka sięga po wpływy anatolijskiego rocka i popu z lat 60. i 70. (co też znajdziemy na „Hologram Ĭmparatorluğu”), tradycyjnej muzyki tureckiej i nie stroni od różnych odmian rocka zachodniego. Na nowym krążku pojawiły się także instrumenty dęte (saksofon, trąbka) i tradycyjne (oud, cumbush, baglama), a także śmielsze wykorzystanie elektroniki (są to głównie syntezatory analogowe). Choć i tak prym wiodą przesterowane gitary oraz głęboka barwa głosu Akyol. Z całego zestawu najbardziej ujęły mnie kompozycje: „Bir Yaralı Kuştum”, „Hemşerim Memleket Nire” i „Halimiz İtten Beter” – funkowa pulsacja rodem z lat 70. (jak u Erkina Koraya czy Irańczyka Kourosha Yaghmaeiego), perskie wątki w aranżach smyczków (Googoosh, Dariush, Zia) i przybrudzone rockowe flow. Zdecydowanie do sprawdzenia!

 

Strona Glitterbeat Records »Profil na Facebooku »

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze