The Chemical Brothers – No Geography
Jarek Szczęsny:

Wszystkie znane chwyty.

Kucz/Bilińska – Kucz/Bilińska
Jarek Szczęsny:

To nie jest płyta na dzisiejsze czasy.

Logos – Imperial Flood
Paweł Gzyl:

Sielski krajobraz wschodniej Anglii przełożony na awangardowy grime.

Alberich – Quantized Angel
Paweł Gzyl:

Suma wszystkich przemian.

Amnesia Scanner And Bill Kouligas – Lexachast
Jarek Szczęsny:

Taniec z kaktusem.

HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.



Daniel Spaleniak – Burning Sea

Porządki w filmowej szufladzie.

Czwarta płyta Daniela to wydawnictwo gromadzące stricte filmową twórczość muzyka. Znajdują się na niej kompozycje z „Elementary”, „Good Behavior”, „Ozark”, czy „The Path”. Przy słuchaniu ”Burning Sea” ta informacja nie jest nam kompletnie potrzebna, gdyż sama muzyka broni się mocno i mogłaby stanowić autonomiczny byt. Fakt, że znalazła się w kilku serialach i filmach w charakterze ilustracyjnym, tylko może wpłynąć na poszerzenie grona jej odbiorców.

Koncepcja zamknięcia wszystkich kompozycji w jednym albumie, tak by stanowił spójną całość to zabieg, który niekiedy jest popełniany na siłę. Nie dotyczy to jednak „Burning Sea”. Ich wspólny mianownik jest konsekwentnie nadpisywany chłodnym, niepokojącym mrokiem. Czuć w tej muzyce wietrzną przestrzeń i chłód. Bywa, że generuje irracjonalny niepokój. Jej dosyć dużym mankamentem jest to, że poszczególne utwory są bardzo krótkie i kończą się zbyt nagle. Jest to domena muzyki pisanej na potrzeby filmu.

Formuła piosenki pojawia się wyłącznie w tytułowym „Burning Sea”. Usłyszeć można tam skrzypce Tomasza Mreńcy, który od pewnego czasu towarzyszy Danielowi również na koncertach. Pozostały, czteroletni już materiał to spokojne, harmonijne, ambientowe kompozycje, które mają w sobie pierwiastek folku, który w dotychczasowej twórczości Daniela wybrzmiewał bardziej dosłownie. Wyłania się on z całości chyba najbardziej poprzez gitarę.

Genialna okładka jest dopełnieniem całości.

Daniel Spaleniak

15.02.2019 | Antena Krzyku

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze