Alessandro Adriani – Morphic Dreams
Paweł Gzyl:

Syntetyczne sny.

Ellen Allien – Alientronic
Paweł Gzyl:

„Berlinette” na twardo.

Hoera. – Jaunu
Łukasz Komła:

Chóralne imaginacje.

jitwam. – Honeycomb
Ania Pietrzak:

Indie, medytacja i ciepły funk.

Benjamin Fröhlich – Amiata
Paweł Gzyl:

Bezpretensjonalna kolekcja tanecznych sztosów.

Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.



Xiu Xiu – Girl with Basket of Fruit

Studium obłędu.

Jeśli chcecie posłuchać spokojnych piosenek o miłości, sięgnijcie po ostatniego Jamesa Blake’a. Jeżeli macie ochotę na przyjemny taniec, dobrym wyborem będzie nowa płyta Toro y Moi. Jeśli zaś jesteście gotowi na dźwiękowy odpowiednik wyrywania zębów bez znieczulenia przez sadystycznego klauna w ciemnym zaułku, „Girl with Basket of Fruit” to propozycja dla was.

Po poprzedniej płycie, najbardziej przystępnej w ich dyskografii („Forget” z 2017 roku, nasza recenzja tutaj), Xiu Xiu prezentują światu swoje bodaj najbardziej szorstkie i bezkompromisowe dzieło. Zawartość albumu odnosi się m.in. do mitologii, wierzeń i magii rytualnej (vide okładka), zaś tytuł nawiązuje do przypisywanego Caravaggiowi obrazu „Chłopiec z koszem owoców”.

Niech nikogo nie zwiedzie harmonia bijąca z malunku barokowego artysty. „Girl with Basket of Fruit” to groźna podróż do najdalszych i najmroczniejszych zakątków ludzkiej psychiki. Podróż, która wymyka się spod kontroli i przemienia w koszmar, przedawkowanie narkotyków, chorobę, opętanie. Bilet w jedną stronę prosto do pokoju bez klamek w szpitalu dla obłąkanych.

Wyróżnianie poszczególnych utworów mija się z celem. Waleczne tyrady perkusyjne popychają utwory ku erupcji w rozszalałym rytmicznym ataku. Jakby ktoś władował jumbo jeta do małego pomieszczenia, po czym odpalił wszystkie silniki. Drapieżny, obsceniczny, rozsadzający decybelami hałas. Nawet chwile wytchnienia naznaczone są atmosferą totalnej paranoi.

Lider zespołu, Jamie Stewart, przyznał: „Piosenki Xiu Xiu są generalnie narracjami traktującymi o wewnętrznych efektach zewnętrznych wydarzeń. W przypadku tej płyty teksty zostały w dużej mierze zainspirowane wewnętrznymi efektami wewnętrznych wydarzeń – eksploracją tekstów i wizerunków innych ludzi oraz reakcjami na nie”. No cóż, nie był to chyba wesoły widok.

Czy mogło być jednak inaczej w świecie, który poddaje społeczeństwo systematycznemu cierpieniu, jednocześnie karmiąc je nieustannymi dystrakcjami? Gdzie na niewyobrażalną skalę ludzie spamują się nawzajem beblołami pod pozorami mądrości i obelgami pod pozorami dyskusji w mediach antyspołecznościowych, które odzierają z prywatności i zastępują intymność?

Gdyby śmierć była striptizerką, tańczyłaby do Xiu Xiu.

Polyvinyl Record Company | 2019

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze