Lakker – Epoca
Paweł Gzyl:

Zwierciadło naszych czasów.

Abul Mogard – And We Are Passing Through Silently
Maciej Kaczmarski:

Zjawiska duszy.

Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.

Ossia – Devil’s Dance
Maciej Kaczmarski:

Sam w mroku.

MDD – Reverse The Contrast
Paweł Gzyl:

Ekstremalna wizja techno.

King Midas Sound – Solitude
Bartek Woynicz:

„Zbadajmy przestrzeń terroru pustki”

Setaoc Mass – 53 Degrees North Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Na maksa.

Various Artists – The Warmest Hum
Ania Pietrzak:

Potrzebne odcięcie.



Lewis Fautzi – Insanity Department

Spec od hipnotycznego techno odsłania inne oblicze.

Portugalski producent ma zaledwie 28 lat – a już jego nazwisko jest świetnie znane w klubowym kręgu. Udało mu się bowiem umieścić swoje nagrania w katalogach zacnych tłoczni. To przede wszystkim dwa albumy dla Somy i jeden dla PoleGroup, ale też EP-ki dla Figure czy BPitch Control chociażby. Z zamieszczonych na tych krążkach nagrań wyłania się obraz specjalisty od hipnotycznego techno, który stawia przede wszystkim na trans, ale potrafi też zadbać o odpowiedni nastrój swych realizacji.

Potwierdza to czwarty album w dorobku Portugalczyka, który tym razem objawia nam jego własna wytwórnia. Faut Section zaczęła działać już sześć lat temu – i ma już w swym cyfrowym katalogu kilkadziesiąt EP-ek mniej lub bardziej znanych artystów w rodzaju Svaroga czy Oscara Mulero. Fautzi do tej pory nic nie wydawał w swej tłoczni, ale teraz zrobił wyjątek, bo postanowił sprezentować swym fanom nieco odmienną płytę. „Insanity Department” przynosi bowiem muzykę ilustracyjną.

Już otwierający zestaw „Insane” wprowadza słuchacza w odpowiedni nastrój – a służą mu do tego grobowo pobrzękujące akordy i chmurne tło. W „Conspiracy” uderzają łupane breaki, które stanowią rytmiczne tło dla melodyjnej partii zbasowanych klawiszy. „Physicians” ma bardziej panoramiczne brzmienie – a to za sprawą dubowych efektów i rozwibrowanych syntezatorów. „Determination Of Insanity” można by uznać za downtempo – ze względu na spowolniony puls i chóralne efekty.

„Wounds Of Deadly Hate” wprowadza na płytę wyjątkowo podniosły klimat. To zasługa orkiestrowego tła, które nadaje kompozycji niemal symfoniczny rozmach. Jeszcze bardziej soundtrackowy nastrój ma „The Science Behind”, który ze względu na swe cmentarne brzmienie i spogłoswane perkusjonalia przypomina dokonania Johna Carpentera. Całość wieńczy jedno z najlepszych nagrań na krążku – wnoszące nań za sprawą świetlistych klawiszy jaśniejszą nutę i promyk nadziei „Obscenity”.

Choć Fautzi zapowiadał wydanie „Insanity Department” z pewnym niepokojem o przyjęcie tego materiału przez klubową brać, sugestie te trzeba chyba uznać za kokieterię. Siedem nagrań z nowego albumu Portugalczyka jest odpowiednio mrocznych, by odbiorcy nowego techno mogli zaakceptować je bez problemu. Oczywiście nie ma tu tanecznej rytmiki, a całość ma jednak dosyć przewidywalny i zachowawczy ton, lokując się blisko podobnych dokonań włoskich producentów w rodzaju Giorgio Gigliego czy Marco Shuttle.

Faut Section 2019

www.fautsection.com

www.facebook.com/fautsectionofficial

www.facebook.com/lewisfautziofficial

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze