BNNT is Michał Kupicz – Multiversion #2
Jarek Szczęsny:

Część druga.

Coil – The Gay Man’s Guide To Safer Sex +2 OST
Ania Pietrzak:

Absolutne kuriozum!

Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.



Solange – When I Get Home

Brakująca kropka.

Wiadomo kto jest starszą siostrą Solange Knowles. Wspólnym mianownikiem obu sióstr jest talent. Spore jego pokłady, szczerze mówiąc. W przypadku Beyoncé jest to jazda po nierównym terenie, na którym zdarzają się zjazdy. W przypadku Solange możemy mówić o konsekwentnej wspinaczce. Solową karierę zaczęła w 2008 roku albumem „Sol-Angel and the Hadley St. Dreams”, który zawierał ładne, popowe piosenki. Uwagę publiczności zorientowanej na nieszablonową muzykę zwróciła EP`ką „True” wydaną w 2012 r. Potrzebowała kolejnych czterech lat, żeby dopracować swój warsztat i umiejętnie skorzystać z oryginalności współpracowników. Efektem tego była świetna płyta „A Seat at the Table”, ale wciąż miałem wrażenie, że brakowało kropki nad i. Aż do teraz.

Na początku zdiagnozujmy problem, który, jak sądzę, będzie towarzyszył dyskusjom odnośnie tego albumu. Otóż nie ma tu przebojów na miarę „Cranes in the Sky”. To dobrze dlatego, że można skupić się na odbiorze całości (39 minut). To źle dlatego, że przeboje Solange są porywające. Właściwie na początku pada jasna deklaracja czego płyta ma dotyczyć: „Saw things I imagined”. Drugim punktem oparcia jest rodzinne miasto Houston oraz scena muzyczna, którą reprezentuje. Podstawą jest miks jazzu, hip-hopu, r`n`b, ale w kosmicznym ujęciu. Taki „Down with the Clique” dobrze powinien wypełnić rolę wprowadzającego do nastroju płyty. Jeszcze lepiej poradzi sobie „Way to the Show”, który jest bardziej płynny. Sunie się leniwie i przypomina, że krążek ma skupiać się na odczuciach artystki.

Jednym z kluczowych punktów płyty jest „Time (Is)”. Gościnny udział Samphy dodaje smaczku. Ciekawy jest aranż wychodzący od pojedynczych akordów, które przemieniają się w soul z przyszłości. Uwagę zwraca również „My Skin My Logo”, który jest ważny pod wieloma względami. Otóż na przestrzeni niecałych trzech minut mieszają się style takich producentów jak Tyler the Creator, Steve Lacy czy Pharrell Williams. Co pokazuje perfekcjonizm w przygotowaniu najmniejszych detali, ale również jest symptomatyczny dla współczesnej muzyki, która potrafi pomieścić różne światy w krótkim czasie, a nawet sprawić, że staną się spójne. W jeszcze krótszym „Binz” pojawia się Panda Bear. Przez całą płytę Solange zdaje się śpiewać pewniej niż dotychczas. Jej głos uwypuklony został w optymistycznym „Sound of Rain”.

Pora zająć się trójką moich ulubionych kawałków. „Stay Flo” z największym potencjałem na hit. Dalej „Dreams”, który pomógł wyprodukować Dev Hynes (Blood Orange), a outro dodał Earl Sweatshirt. Oba artystycznie eleganckie, brzmiące znakomicie i niepozbawione oryginalności. Numerem jeden jest „Almeda”. Posiekana i skręcona według przepisu ze sceny hip-hopowej z Houston. Tekst piosenki oraz szeregu interludiów odnosi się wprost do afroamerykańskiej dumy. Solange podkreśla swoje pochodzenie oraz czerpie z południowych korzeni w zakresie brzmienia. „When I Get Home” wydaje mi się bardziej pełny niż poprzednie dokonania wokalistki. Przebojowość została zastąpiona dojrzałością. Solange wyrąbała sobie odrębną ścieżkę i z pomocą fantastycznych producentów udowodniła, że jest artystką, po której można się spodziewać wszystkiego.

Columbia | 2019
FB
Spotify

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze