KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.

Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.



Setaoc Mass – 53 Degrees North Part 1 & 2

Na maksa.

Sam Coates zadebiutował w odpowiednim czasie: pierwsza jego EP-ka ukazała się w 2010 roku, kiedy wzbierała wielka fala nowego techno. Pochodzący z Manchesteru producent od razu był zorientowany na tego rodzaju brzmienia, więc z powodzeniem stał się jedną z „twarzy” brytyjskiej odmiany tego gatunku. Stało się to dzięki temu, że jego nagrania wpadły w ucho Lenowi Fakiemu – a co za tym poszło, trafiły na winylowe krążki publikowane przez jego wytwórnię Figure i do didżejskich setów rezydenta Berghain.

Młody Anglik szybko wypracował sobie własne brzmienie, którego podstawą była huraganowa nawałnica bitu i basu. Taka też muzyka trafiała na kolejne wydawnictwa jego własnej wytwórni SK_Eleven. Mając w katalogu sześć EP-ek, dorobek małej tłoczni wzbogacił się właśnie o dwa kolejne krążki. Zamiast pełnowymiarowego albumu, Setaoc Mass objawił bowiem światu dwie dwunastocalówki połączone wspólnym tytułem – „53 Degrees North”.

Pierwsza z nich zawiera to, co Coates robi najlepiej: galopujące techno o sile nieustępliwego tornada. Otwierający zestaw „Evidence” uderza od razu z kopyta, łącząc szybkie bity z warczącym basem i rozedrganymi klawiszami. „Leave No Trace” pulsuje w takt tego samego rytmu, będącego podstawą ciekawej syntezy przemysłowych i tribalowych efektów. „Psychofiller” wnosi nieco zmiękczony hi-hatami i clappingiem podkład rytmiczny – ale i tak oplatają go zgrzytliwe loopy. Krążek kończy minimalistyczny „Never Escape”, gdzie twardy bit zostaje uzupełniony jedynie perkusyjnymi modulacjami.

Drugi zestaw ma zupełnie inny charakter. „Northbound” i „The Victim” to skromne wycieczki w stronę kosmische musik i vangelisowych soundtracków, koncentrujące się na rozwibrowanych arpeggiach. „Electro Forgives” już swym tytułem określa zawartość dźwiękową, którą firmuje – i rzeczywiście mamy tu do czynienia z mięsistym electro. „Ghost In A Rats Cloak” eksploduje wściekłą bombardierką twardymi breakami, wnosząc ze sobą operowe wokalizy i psychodeliczne klawisze. Równie niekonwencjonalny ton ma „Don’t Go To Bed Angry”, rezonując rozedrganymi bitami i klawiszami. Całość wieńczy electro wymodelowane na IDM – kumkający acidowymi efektami „Replacing The Mask”.

Obie części „53 Degrees North” układają się w różnorodną, ale spójną całość. Bo bez względu na to, czy Setaoc Mass sięga po techno, czy po electro, to za każdym razem nadaje swej muzyce niepospolicie mocarne brzmienie. Wszystko jest tu podkręcone na maksimum: zarówno ciężkie i dudniące bity, jak i masywne turbo basy, czy gęsta i chmurna elektronika. To dążenie do maksymalizacji brzmienia jest znakiem rozpoznawczym brytyjskiego producenta. Nic dziwnego, że piętno to noszą również jego najnowsze nagrania.

SK_Eleven 2019

www.facebook.com/SKeleventechno

https://www.facebook.com/setaocmass

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze