Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.

Vsitor – Keep On Running
Łukasz Komła:

Rozdrapywanie aksamitu.

Paula Temple – Edge Of Everything
Paweł Gzyl:

Techno-huragan.

Little Simz – GREY Area
Jarek Szczęsny:

Istotnie, miażdży.

Watergate 26 – Mixed By WhoMadeWho
Paweł Gzyl:

Powoli i bez pośpiechu.

Michał Turowski – Wormwood And Flame
Jarek Szczęsny:

Witajcie w Prypeci.



King Midas Sound – Solitude

„Zbadajmy przestrzeń terroru pustki”

Flagowy projekt Kevina Martina dość niespodziewanie powrócił i to w zupełnie innej postaci niż się na to zapowiadało przy okazji ostatniej premiery King Midas Sound, czyli nagranego z Fenneszem krążka „Edition 1” z 2015. Los chciał, że po ciężkiej dyskusji (prawdopodobnie po koncercie w ramach krakowskiego Unsoundu) zespół opuściła Kiki Hitomi, zmniejszając tym samym skład osobowy projektu do postaci Martina i poety Rogera Robinsona.

Jak sami twórcy piszą o swoim dziele „Solitude” to „medytacja nad utratą po rozpadzie związku”. Samotność, ból, tęsknota, pustka i przeszywający chłód płyną z każdego kolejnego z dwunastu utworów. Tym razem The Bug powściągnął swoje zapędy do kreacji rozbudowanych struktur dźwiękowych i przygotował w przeważającej większości minimalistyczne, bezbitowe, dronujące impresje, na których słyszymy dobitnie deklamowane teksty pozostałej połowy duetu. Niekiedy warstwa liryczna przybiera dłuższą, poetycką formę przedstawiającą też konkretne sytuacje (You Disappear”, „The Lonely”), innym razem to jedynie kilka słów obsesyjnie powtarzanych („Alone”).

Są tu też kompozycje stricte instrumentalne („Lies”, „Missing You”) i choć generalnie głównym mianownikiem dla muzyki jest tu syntezatorowy pad, to można odnaleźć gdzieniegdzie akustyczne brzmienia marimby czy pianina („Her Body”). Co ciekawe choć forma albumu mogłaby narzucać pewną narracyjność, to całość tekstów nie miała zamiaru być spójną opowieścią, bo to raczej spontaniczne zapiski z konkretnych, granicznie intymnych momentów. Jedynie „Bluebird” to akurat luźna reinterpretacja jednego z wierszy Bukowskiego.

Album powstał parę lat temu, gdy obaj twórcy byli w zupełnie innej sytuacji życiowej i po latach, gdy przypomnieli sobie o tym materiale (jak sami przyznają w wywiadzie dla The Wire) zrobił on na nich duże wrażenie, a sam proces jego powstawania został niejako wymazany z pamięci, prawdopodobnie ze względu na swój ciężar i transowość. Obcowanie z „Solitude” to faktycznie intensywna podróż przez gęste i trudne emocje – z pewnością nie każdy będzie w stanie wejść w ten zimny świat, choć bezdyskusyjnie warto.

14.02.19 | Cosmo Rhythmatic

https://kingmidassoundmusic.com/
https://kingmidassoundmusic.bandcamp.com/album/solitude

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze