Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.



Pfirter – The Empty Space

Spóźniony, ale udany debiut.

Kiedy w 2005 roku Juan Pablo Pfirter przyleciał po raz pierwszy z rodzimej Argentyny do Europy, aby zagrać jako didżej w kilku klubach, od razu poczuł, że pasuje tutaj bardziej niż gdzie indziej. Dlatego przeniósł się do Barcelony – i tam rozkręcił działalność wydawniczą swej wytwórni Mind Trip. To właśnie w jej barwach zadebiutował jako producent, serwując minimalową wersję techno. Z czasem o jego muzykę upomniały się inne wytwórnie i dziś nagrania Argentyńczyka może znaleźć w katalogach takich cenionych tłoczni, jak CLR, Synwave, Figure czy Stroboscopic Artefacts.

Przez ten czas zmieniła się również muzyka Pfirtera. Kiedy na początku tej dekady pojawiła się nowa fala mocnego techno, młody producent szybko przestawił się na bardziej mroczne i ciężkie brzmienia. Dzięki temu z powodzeniem zaczął grywać w najważniejszych bastionach tego rodzaju muzyki – od Berghain, przez Tresora, do Concrete. Nie zabrakło w biografii artysty również współpracy z kolegami po fachu. Nagrywał on przede wszystkim z Jonasem Koppem, ale też z Monolokiem czy z duetem Dadub. Podsumowaniem tych wszystkich doświadczeń jest debiutancki album twórcy – „The Empty Space”.

Ci, którzy znają twórczość Pfirtera z wydanych przezeń wcześniej EP-ek, nie powinni być rozczarowani. Większość nagrań z kolekcji to mocarne techno. Argentyńczyk podaje je nam na dwa sposoby. Z większą siłą brzmią te utwory, w których słychać masywne breaki i dubowe basy, uzupełniane metalicznymi klawiszami („The Empty Space”) i przemysłowymi perkusjonaliami („Note To Self”). Bardziej hipnotyczny puls mają z kolei utwory osadzone na klasycznym dla tego gatunku rytmie, wymodelowane na minimalową modłę poprzez wibrujące loopy („New Physics”) czy kosmiczne modulacje („Truth Matters”).

„The Empty Space” to solidny materiał – i chyba tylko trochę szkoda, że jego autor zwlekał z wydaniem tych nagrań aż tyle czasu. Ponieważ był od początku w forpoczcie nowego techno, powinien opublikować swój debiutancki album w tym czasie, co powiedzmy Lucy i Tommy Four Seven. Wtedy takie utwory jak te z omawianego krążka zabrzmiałyby rewolucyjnie. Dziś już jesteśmy przyzwyczajeni do tego typu grania, więc nie robi ono już aż takiego wrażenia. Nie można jednak odmówić tej muzyce energii – Pfirter doskonale wie jak skręcić klubowego killera, który zawsze ma jednak lekko eksperymentalny sznyt.

Mind Trip 2019

www.mindtripmusic.com

www.facebook.com/MindTripRec

www.pfirtermusic.com

www.facebook.com/pfirtermusic

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze