Rafael Anton Irisarri – Peripeteia
Jarek Szczęsny:

Ambient wagi ciężkiej.

Bouchons d’oreilles – Stray Dog with a Collar
Jarek Szczęsny:

W połowie drogi.

Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.



Locked Groove – Sunset Service

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Tim Van De Meutter zadebiutował w 2012 roku – i od razu ze swym pierwszym wydawnictwem trafił do brytyjskiej wytwórni Hotflush. Choć jej szefem jest Scuba, na początku obecnej dekady poszerzyła ona swą ofertę poza dubstep, zapraszając do współpracy twórców techno i house’u. Belgijski producent bez problemu odnalazł się w tym towarzystwie, serwując taneczne killery o mocno melodyjnym tonie, który tłumaczyło zapewne jego klasyczne wykształcenie muzyczne w klasie fortepianu.

Formuła winylowej dwunastocalówki idealnie pasowała De Mutterowi – i do dziś nagrał on ich aż kilkanaście. Choć największą ilością nagrań obdarzył wspomniany Hotflush, to zaliczył również fonograficzną współpracę z takimi tłoczniami, jak Turbo, Life And Death, Permanent Vacation czy nawet Kompkat. Już ta lista wytwórni, dla których nagrywał, wskazuje najbardziej interesuje Belga tworzenie wysokiej klasy muzyki do tańca. Nie inaczej ma się sprawa z debiutanckim albumem Locked Groove.

„I’m From Belgium” – głosi w ostatnim nagraniu z płyty głos małej dziewczynki. I rzeczywiście: dwanaście utworów nagranych na „Sunset Service” to hołd młodego producenta dla klasyki klubowej elektroniki rodem z Belgii. Najwięcej mamy tu huraganowego połączenia techno z trancem, które na początku lat 90. było znakiem rozpoznawczym choćby wytwórni R&S czy Antler-Subway. To przede wszystkim mocne bity, które niosą przestrzenne arpeggia i acidowe loopy. Tak dzieje się w „From Beyond”, „Out Of Orbit” czy „Zillion”.

Belgijska scena klubowa była ćwierć wieku temu mocno zainfekowana brytyjskim rave’m. I słychać to również na „Sunset Service”. De Mutter sięga więc po połamaną rytmikę i wokalne efekty („Pudding”) oraz fortepianowe melodie i euforyczne klawisze („Do Not Freak”). W miarę trwania płyty te kreskówkowe brzmienia trochę się nudzą, dlatego nagrania umieszczone pod koniec krążka już nie robią takiego dobrego wrażenia („Round & Round” czy „Whistle”). Całe szczęście na finał rozbrzmiewa niespodziewanie podkręcony na acidową modłę new beat – co puentuje album w finezyjny sposób („Eden”).

Debiutancki album Locked Groove został zrealizowany według tej samej recepty co wcześniejsze EP-ki belgijskiego producenta. To stylowe granie do tańca z konkretnym przytupem – dalekie mu więc są wszelkie ciągoty do dźwiękowych eksperymentów. Nie do końca udało się jednak artyście utrzymać równy poziom tej kolekcji. To, co sprawdzało się w przypadku EP-ek, niekoniecznie zadziałało w przypadku albumu. Płyta jest nieco za długa i w niektórych momentach napięcie siada. Inteligentny didżej wyłuska jednak z tego zestawu taką liczbę tanecznych petard, że warto się nim zainteresować.

Hotflush 2019

www.hotflushrecordings.com

www.facebook.com/hotflushuk

www.facebook.com/lockedgroove

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze