Bouchons d’oreilles – Stray Dog with a Collar
Jarek Szczęsny:

W połowie drogi.

Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.



Klangwart – Bogotá

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Jestem pewien, że nikomu nie trzeba przedstawiać dokonać niemieckiego duetu Klangwart (Timo Reuber i Markus Detmer), a także – mam nadzieję – kolumbijskiej grupy Merdian Brothers. Być może jest większy problem ze znajomością muzyki siostrzanego duetu Las Áñez. Artystki mają na koncie dwa ciekawe albumy, które warto sprawdzić: „Al Aire” (2017) i „Silbidos” (2014).

W 2014 r. członkowie Klangwart udali się do Bogoty, by nawiązać współpracę z tamtejszymi muzykami. Na albumie „Bogotá” pojawili się Eblis Álvarez (wiolonczela), Damián Ponce (perkusja) i César Quevedo (bas) z Merdian Brothers oraz Juanita i Valentina Áñez Rothmann (aka Las Áñez). Na sam koniec swoje partie gitary dołożył Joseph Suchy.


W sumie to miałem obawy przed tym, co zastanę na „Bogotá”, ale już pierwsze kilka minut spędzonych z „Porro A” przepędziło wszystkie strachy. Kilkudniowe i kolektywne improwizacje przyniosły świetny efekt. Nienachalna i niedominująca elektronika Klangwart nawiązała silne oraz emocjonalne porozumienie z kolumbijskim transem rytmiczno-psychodelicznym, co kapitalnie zobrazowały choćby „Drum Battle”, „Level 4” czy „Blind Date” z krautrockowym napędem.

Całość można opisać jako rytmiczną ekstazę podążającą za wonią cumbii, jazzu, wolności, finezji, nieoczywistych zderzeń i zwrotów akcji. Spoiwem jest tu elektronika Klangwart – niekiedy będąca kosmicznym pulsem („Improv 1”), a innym razem pozostawiająca po sobie ambientowe ślady odczytywane w sposób idealny przez Meridian Brothers i Las Áñez. W hipnotycznym „Monserrate” odniosłem wrażenie jakby Kammerflimmer Kollektief odwiedzili planetę Triosk, a z kolei w „Chocolate” rozpoznałem nawet afrykański (etiopski?) trop.

„Bogotá” to jedna z tych płyt tego roku, która będzie ze mną na długo. Wniosek jest też taki: oby częściej Europejczycy splatali kulturowe wszechświaty z południowoamerykańską dżunglą inspiracji.

15.02.2019 | Staubgold

 

Strona Staubgold »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze