Lakker – Epoca
Paweł Gzyl:

Zwierciadło naszych czasów. Irlandzki duet zadebiutował już w 2007 roku – i wydany przezeń wówczas album „Ruido” antycypował w profetyczny sposób wielką modę na łączenie dubstepu z techno i industrialem, która eksplodowała na początku następnej dekady. Wtedy też Lakker złapał […]

Abul Mogard – And We Are Passing Through Silently
Maciej Kaczmarski:

Zjawiska duszy.

Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.

Ossia – Devil’s Dance
Maciej Kaczmarski:

Sam w mroku.

MDD – Reverse The Contrast
Paweł Gzyl:

Ekstremalna wizja techno.

King Midas Sound – Solitude
Bartek Woynicz:

„Zbadajmy przestrzeń terroru pustki”

Setaoc Mass – 53 Degrees North Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Na maksa.

Various Artists – The Warmest Hum
Ania Pietrzak:

Potrzebne odcięcie.



Lakker – Epoca

Zwierciadło naszych czasów.

Irlandzki duet zadebiutował już w 2007 roku – i wydany przezeń wówczas album „Ruido” antycypował w profetyczny sposób wielką modę na łączenie dubstepu z techno i industrialem, która eksplodowała na początku następnej dekady. Wtedy też Lakker złapał drugi oddech i zaczął umieszczać swoje kolejne EP-ki w tak znaczących wytwórniach, jak Blueprint, Killekill czy Strobiscopic Artefacts. Kulminacją tej rosnącej popularności projektu okazało się być podpisanie przezeń kontraktu z R&S, które zaowocowało jego nowym albumem – „Tundra”.

Po jego sukcesie obaj członkowie duetu zaczęli prezentować swoje solowe pomysły. Dara Smiths opublikował tylko jako Arad jeden album – „Particles & Waves” dla Electric DeLuxe. O wiele bardziej płodny okazał się Ian McDonnell, który jako Eomac zaserwował aż kilka krążków – dla Killekill, Bedouin i własnego Eotrax. Po drodze Lakker nagrał kolejną płytę – minialbum „Struggle & Emerge”, który zawierał ambientowy kolaż dźwięków, sklejony z sampli pochodzących z holenderskiego instytutu Beeld En Geluid.

Na właściwy trzeci album duetu trzeba było więc trochę poczekać. Smiths i McDonnell zajęli się nim dopiero w zeszłym roku. Po raz pierwszy od powołania Lakkera obaj producenci zaczęli pracować razem w studiu. Wcześniej najczęściej wymieniali się plikami dźwiękowymi – zespołowe tworzenie było więc dla nich czymś nowym. Być może dlatego zdecydowali się wykorzystać w nowych nagraniach swoje wokale. Czerpali również pełnymi garściami z etnicznych i klasycznych płyt z różnych stron świata. Efektem tego stała się „Epoca”.

Podstawą muzyki z trzeciego albumu Lakkera są potężne breaki. Stanowią one podkłady rytmiczne niemal wszystkich nagrań – od bliskiego techno „Clavier”, do plemiennego „Nest”. Towarzyszy im fragmentaryczna elektronika, wywiedziona wprost z IDM-u: przestrzenne pasaże syntezatorów („100 Bar”) czy pobrzękujące kaskady akordów („A Juggling Of Numbers”). Czasem na plan pierwszy wybijają się egzotyczne sample: rozedrganych smyczków („A Whisper In Your Ear”) lub mrocznych zaśpiewów („Murmuration”).

Zupełną nowością są tutaj partie wokalne: przetworzone i zatopione w gęstwinie cyfrowych dźwięków, ale nadające muzyce niespodziewanie melodyjny czy wręcz piosenkowy ton („Shoulder To The Bat”). Smiths i McDonell nie boją się eksperymentować z tego typu brzmieniami, a afektem tego są najbardziej psychodeliczne fragmenty płyty („Dropped Shoulders”). Całość kończy się w iście apokaliptycznym stylu za sprawą wściekłego industrialu, który mógłby być ozdobą najmocniejszych płyt Nine Inch Nails („Discourage It All”).

Zgodnie z tytułem swego trzeciego albumu, irlandzcy producenci chcieli na nim odmalować nastrój i charakter współczesnych im czasów. Nic więc dziwnego, że nagrania z krążka mają mocno rozedrgany ton, asymilując różne wpływy i echa. Wszystkie te dźwięki otoczenia i sample cudzych nagrań wpisują się bez trudu w elektroniczne pejzaże stworzone przez Smithsa i McDonella, układając się w kolaż różnorodnych klimatów i emocji, od strachu i gniewu, po nadzieję i wyciszenie. W efekcie powstało dzieło kompletne – najlepsza płyta w dorobku duetu z Dublina.

R&S 2019

www.randsrecords.com

www.facebook.com/randsrecords

www.lakker.com

www.facebook.com/lakkermusic

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze