KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.

Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.



Mary Lattimore & Mac McCaughan – New Rain Duets

Cztery utwory, dwoje wykonawców i jedna sesja na żywo.

Ona już gościła na Nowej Muzyce. Było to w roku 2018. Wówczas nie byłem w stanie ukryć zachwytu nad jej albumem „Hundreds of Days”. Wciąż gra na harfie. Wciąż robi to znakomicie. Nazywa się Mary Lattimore. On jeszcze u nas nie był opisywany. Nazywa się Mac McCaughan. Gra w zespole Superchunk oraz jest współzałożycielem Merge Records. Nic nie wiadomo o jego umiejętnościach gry na harfie. Na potrzeby albumu „New Rain Duets” zajął się syntezatorami i samplami. Na oko do siebie nie pasują, ale efekt ich pracy jest znakomity. W skrócie rzecz opisać można jako: cztery utwory, dwoje wykonawców i jedna sesja na żywo.

Mamy do czynienia z materiałem nagranym za jednym podejściem w kwietniu 2017 roku. Liczy się jedynie przepływ energii między artystami. Muzyka jest kameralna i medytacyjna. Jednocześnie zaszyte ma w sobie złe przeczucia. Nie dominują, ale czasem o sobie przypominają. Jako przykład niech posłuży cudowny utwór „I”. Ewolucja następuje powoli. Reprezentująca stronę piękną harfa z początku otoczona jest różnymi odgłosami. Jakby różnej maści duchy zjawiły się w odciętej od świata wsi. Utwór zmienia swoje kształty i barwy.  MacCaughan uzupełnia przestrzenie pozostawiane przez Lattimore, wypełniając je elektroniką.

W utworze „II” bardziej dominuje harfa. Mocniej akcentuje swoją obecność, a syntezatory wypełniają przestrzeń analogową ciepłotą. Z reguły mamy do czynienia z nałożonymi na siebie warstwami muzyki elektronicznej, co dobrze kontrastuje z prostotą instrumentu szarpanego. Muzycy tworzą odrębne melodie, które idą równolegle, ale następują momenty przecięć. Tworzące się w ten sposób punkty styczne robią wrażenie. Przeszywające dźwięki w drugiej części utworu „II” czy ludzkie zaśpiewy w „I”. Mary Lattimore po raz kolejny potrafi czarować zapętlonymi fragmentami.

„III” jest najbardziej awangardowy. Pełen metalicznych dźwięków, rwanych partii harfy oraz rozmytych syntezatorów. Kusi głębią i stopniowym rozkwitem. Najpełniej brzmi zakończenie płyty. Dwunastominutowy „IV” przypomina w pełni rozwinięty kwiat. Wychodzą na wierzch różnice w temperamencie twórców. Oboje manipulują dźwiękami uzyskując w ten sposób wyboiste faktury. Do opisania albumu najlepiej posłuży jego okładka, na której znajduje się roślina zwana yaretą (lub llaretą) rosnąca w Andach. Jest cały czas zielona i wygląda jak obca forma życia.

Three Lobed Recordings | 2019
Bandcamp
FB
FB Three Lobed Recordings

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze