Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.

Christian Scott aTunde Adjuah – Ancestral Recall
Jarek Szczęsny:

Raróg zwyczajny.



These New Puritans – Inside The Rose

Na wzburzonym morzu.

Zmarły w lutym Mark Hollis pozostawił po sobie zaledwie sześć albumów – pięć z grupą Talk Talk i jeden solowy – z których przynajmniej połowa znacząco wpłynęła na kolejne pokolenia muzyków. Mowa tu zwłaszcza o płytach nagranych z macierzystym zespołem: „The Colour of Spring”, „Spirit of Eden” i „Laughing Stock”. Stały się one istotnym źródłem inspiracji dla twórców art-popu, post-rocka, a nawet muzyki elektronicznej. Lista dłużników Hollisa jest długa i ciągle rośnie, a jedno z miejsc zajmują na niej członkowie These New Puritans.

Brytyjska grupa – dziś stanowiąca duet tworzony przez braci Jacka i George’a Barnettów – zadebiutowała w 2008 roku albumem „Beat Pyramid”. Było to dziwaczne połączenie muzyki post-punkowej, elektroniki spod znaku Warp Records i… rapowych nawijek. Kolejne płyty, „Hidden” (2010) i „Field of Reeds” (2013), ukazywały These New Puritans w zupełnie nowej odsłonie, w której coraz większą rolę odgrywały elementy kojarzone z muzyką (neo)klasyczną: orkiestracje, partie chóru oraz instrumentów dętych i blaszanych.

Najnowszy album These New Puritans podąża w podobnym kierunku, czyni to jednak z rozmachem dotąd niespotykanym w dokonaniach tej grupy. Tak jakby poprzednie krążki były zaledwie szkicami pomysłów, które w pełni rozwinięte zostały właśnie na „Inside The Rose”. To rzucenie się na głęboką wodę eksperymentu, który jest jednak daleki od chłodnego intelektualizmu. To nie jest suchy zapis z laboratorium – raczej dziennik pokładowy kapitana statku żeglującego po wzburzonym morzu, aby odkryć nieznane terytoria.

Wspomniany wpływ Talk Talk słychać w operowaniu ciszą, w wykorzystaniu nierockowego instrumentarium, w dbałości o detale, w wielopoziomowej strukturze kompozycji. Zawartość „Inside The Rose” ma jeszcze co najmniej jednego antenata – grupę Coil. Przekonują o tym pierwsze dźwięki „Infinity Vibraphones”, z tytułowym instrumentem regularnie wykorzystywanym przez Petera Christophersona i Jhonna Balance’a. Gościnny udział Davida Tibeta – współpracownika Coil – w „Into The Fire” trudno uznać za przypadek.

To tylko czterdzieści minut muzyki, lecz zachwycających momentów jest tu bez liku. Perkusyjne kawalkady w „Anti-Gravity”. Przejmujący chór w „Beyond Black Suns”. Dźwiękowe niuanse w utworze tytułowym. Smyczkowe aranżacje w „Where The Trees Are On Fire”. Bezbłędne budowane napięcie w „Into The Fire”. Ekstatyczna kulminacja w „A-R-P”. Głęboka, krystalicznie czysta produkcja całości. Perfekcyjne połączenie dojrzałego piosenkopisarstwa i neoklasycystycznych ciągot. Atmosfera natchnionej zadumy.

Pomimo skojarzeń z Talk Talk i Coil (miejscami również z Depeche Mode ze środkowego okresu, zanim Gore i spółka przeszli od synthpopu do synthpopeliny), bracia Barnett przemawiają własnym, unikatowym głosem. Jeśli debiutancki album był dla These New Puritans tym, czym „Eraserhead” dla Davida Lyncha, „Hidden” stanowił odpowiednik „Blue Velvet”, zaś „Field of Reeds” był ekwiwalentem „Zagubionej autostrady”, to „Inside The Rose” jest ich „Mulholland Drive” – enigmatycznym arcydziełem i osobistym opus magnum.

Piękna, piękna płyta.

Infectious Music | 2019

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze