Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.

Vsitor – Keep On Running
Łukasz Komła:

Rozdrapywanie aksamitu. Grupę Vsitor tworzą niesamowicie zdolni szwajcarscy artyści: Lea Maria Fries (wokal, syntezator basowy), David Koch (gitara, wokal, syntezatory, bas) i Valentin Liechti (perkusja, bas, wokal). Charyzmatyczny głos Marii Fries z każdą kolejną kompozycją na ich debiutanckiej płycie „Keep […]

Paula Temple – Edge Of Everything
Paweł Gzyl:

Techno-huragan.

Little Simz – GREY Area
Jarek Szczęsny:

Istotnie, miażdży.

Watergate 26 – Mixed By WhoMadeWho
Paweł Gzyl:

Powoli i bez pośpiechu.

Michał Turowski – Wormwood And Flame
Jarek Szczęsny:

Witajcie w Prypeci.



Vsitor – Keep On Running

Rozdrapywanie aksamitu.

Grupę Vsitor tworzą niesamowicie zdolni szwajcarscy artyści: Lea Maria Fries (wokal, syntezator basowy), David Koch (gitara, wokal, syntezatory, bas) i Valentin Liechti (perkusja, bas, wokal). Charyzmatyczny głos Marii Fries z każdą kolejną kompozycją na ich debiutanckiej płycie „Keep On Running” wspina się na nieco inne stany emocjonalne, a przy tym uderza głębokim ładunkiem szczerości. Na drugim i jednocześnie równoległym planie mamy nieoczywiste brzmienie gitary Kocha, poddawane licznym pieszczotom elektronicznym. Warto wiedzieć, że David jest również konstruktorem własnych efektów. Jeden z nich nazwał „The Pill”, a tutaj możecie dokładnie zapoznać się z tym cudeńkiem. No i wreszcie sekcja rytmiczna Liechtiego, która nadaje odpowiednie tempo melancholijnym przelotom Vsitor.

Patrząc na dotychczasowe dokonania Szwajcarów, a mają już na koncie EP-kę wydaną w 2015 roku (obejrzyjcie też ich klipy – np. do „Pheromones” – bo są odważne i bardzo dobrze zrobione), słychać, że kompozycje na „Keep On Running” dorastały w nich powoli i bez wewnętrznego ciśnienia na zaistnienie. Są raczej wynikiem naturalnego procesu niż sztywnej, zadaniowej pracy w studiu, o czym świadczy chociażby sposób w jaki artyści pracowali. A polegało to na wymienianiu się masą różnych plików i szkiców oraz na podsyłaniu sobie rozmaitych akordowych impresji, by później razem udać się w nieznane.


Elektroniczna miniatura „Feel You Near” jest tylko wstępem do zmysłowego lotu ponad codziennością i oczywistymi patentami, nawet jak na muzykę, która złapała swój środek, ale w nim nie ugrzęzła, tylko odważnie i z gracją rozlała się na różne strony. W utworze „Do” partie wokalne przywodzą na myśl głosy nowozelandzkiego duetu A Dead Forest Index. Świetny tytułowy „Keep On Running” mógłby równie dobrze wyjść spod pióra Jessy Lanzy. Mam nadzieję, że łatwo się nie uwolnicie od tego kawałka, jak i od barokowego „Fainting Giants” utrzymanego w stylu wczesnego Sufjana Stevensa. Ale na tym nie koniec zaskoczeń.

Ciepło bijące z „Dare To” każe wręcz owinąć się tym aksamitnym uczuciem doprawionym pikantnym sprzężeniem gitary, subtelnie wsłuchującym się w amerykańską grupę Low. Świetny „R.U.N.” – ta chropowata linia basu! – powinien poruszyć fanów The Flaming Lips, Radiohead czy Deerhoof. Przy balladzie „Again” nie mogę się powstrzymać od zestawiania Vsitor z wrażliwością rodzimego Sorry Boys. „Naked In The City” posiada również duży potencjał na przebój. „Still Falling” z kolei ustawiłbym tuż obok dokonań innej szwajcarskiej grupy, a mianowicie wyśmienitej Black Sea Dahu. Koda „Feel You Here” wieńczy ten wyjątkowy album.

W dzisiejszym tempie nadprodukcji można się zastanawiać: czy nowa piosenka powstaje co sekundę czy jednak należałoby myśleć już o tysięcznych wartościach? Jedno jest pewne, że niewielka cząstka z tych miliardów napisanych piosenek zostaje z nami na dłużej. Nie mówiąc o tym, żeby utwory miały w sobie to coś, co sprawia, że chcemy do nich wracać. Vsitor zdaje się znaleźli wytrych do wykreowania własnej mikroprzestrzeni dźwiękowej, w której nie tylko chce się zamieszkać, ale i ją wetrzeć w ciało oraz zmysły.

26.04.2019 | Red Brick Chapel

 

Strona Vsitor »Profil na Facebooku »Strona Red Brick Chapel »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze