Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.

S S S S – Walls, Corridors, Baffles
Paweł Gzyl:

Power ambient z Lucerny.



Vsitor – Keep On Running

Rozdrapywanie aksamitu.

Grupę Vsitor tworzą niesamowicie zdolni szwajcarscy artyści: Lea Maria Fries (wokal, syntezator basowy), David Koch (gitara, wokal, syntezatory, bas) i Valentin Liechti (perkusja, bas, wokal). Charyzmatyczny głos Marii Fries z każdą kolejną kompozycją na ich debiutanckiej płycie „Keep On Running” wspina się na nieco inne stany emocjonalne, a przy tym uderza głębokim ładunkiem szczerości. Na drugim i jednocześnie równoległym planie mamy nieoczywiste brzmienie gitary Kocha, poddawane licznym pieszczotom elektronicznym. Warto wiedzieć, że David jest również konstruktorem własnych efektów. Jeden z nich nazwał „The Pill”, a tutaj możecie dokładnie zapoznać się z tym cudeńkiem. No i wreszcie sekcja rytmiczna Liechtiego, która nadaje odpowiednie tempo melancholijnym przelotom Vsitor.

Patrząc na dotychczasowe dokonania Szwajcarów, a mają już na koncie EP-kę wydaną w 2015 roku (obejrzyjcie też ich klipy – np. do „Pheromones” – bo są odważne i bardzo dobrze zrobione), słychać, że kompozycje na „Keep On Running” dorastały w nich powoli i bez wewnętrznego ciśnienia na zaistnienie. Są raczej wynikiem naturalnego procesu niż sztywnej, zadaniowej pracy w studiu, o czym świadczy chociażby sposób w jaki artyści pracowali. A polegało to na wymienianiu się masą różnych plików i szkiców oraz na podsyłaniu sobie rozmaitych akordowych impresji, by później razem udać się w nieznane.


Elektroniczna miniatura „Feel You Near” jest tylko wstępem do zmysłowego lotu ponad codziennością i oczywistymi patentami, nawet jak na muzykę, która złapała swój środek, ale w nim nie ugrzęzła, tylko odważnie i z gracją rozlała się na różne strony. W utworze „Do” partie wokalne przywodzą na myśl głosy nowozelandzkiego duetu A Dead Forest Index. Świetny tytułowy „Keep On Running” mógłby równie dobrze wyjść spod pióra Jessy Lanzy. Mam nadzieję, że łatwo się nie uwolnicie od tego kawałka, jak i od barokowego „Fainting Giants” utrzymanego w stylu wczesnego Sufjana Stevensa. Ale na tym nie koniec zaskoczeń.

Ciepło bijące z „Dare To” każe wręcz owinąć się tym aksamitnym uczuciem doprawionym pikantnym sprzężeniem gitary, subtelnie wsłuchującym się w amerykańską grupę Low. Świetny „R.U.N.” – ta chropowata linia basu! – powinien poruszyć fanów The Flaming Lips, Radiohead czy Deerhoof. Przy balladzie „Again” nie mogę się powstrzymać od zestawiania Vsitor z wrażliwością rodzimego Sorry Boys. „Naked In The City” posiada również duży potencjał na przebój. „Still Falling” z kolei ustawiłbym tuż obok dokonań innej szwajcarskiej grupy, a mianowicie wyśmienitej Black Sea Dahu. Koda „Feel You Here” wieńczy ten wyjątkowy album.

W dzisiejszym tempie nadprodukcji można się zastanawiać: czy nowa piosenka powstaje co sekundę czy jednak należałoby myśleć już o tysięcznych wartościach? Jedno jest pewne, że niewielka cząstka z tych miliardów napisanych piosenek zostaje z nami na dłużej. Nie mówiąc o tym, żeby utwory miały w sobie to coś, co sprawia, że chcemy do nich wracać. Vsitor zdaje się znaleźli wytrych do wykreowania własnej mikroprzestrzeni dźwiękowej, w której nie tylko chce się zamieszkać, ale i ją wetrzeć w ciało oraz zmysły.

26.04.2019 | Red Brick Chapel

 

Strona Vsitor »Profil na Facebooku »Strona Red Brick Chapel »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze