New Rome (Tomasz Bednarczyk) – New Rome
Ania Pietrzak:

Nowe oblicze wrocławskiego producenta.

Catnapp – Break
Paweł Gzyl:

Basowe piosenki.

Joshua Sabin – Sutarti
Paweł Gzyl:

Zew z litewskich lasów.

Thom Yorke – Anima
Maciej Kaczmarski:

1997-2019-2049?

Koza – Mystery Dungeon
Jarek Szczęsny:

Moby Dick.

D. Carbone – A.C.A.B.
Paweł Gzyl:

D. Carbone idzie na wojnę.

Fire! Orchestra – Arrival
Jarek Szczęsny:

Zrobiło się ciszej.

SØS Gunver Ryberg – Entangled
Paweł Gzyl:

Ciekawie, ale za krótko.

Palmer Eldritch – [dog]
Jarek Szczęsny:

Nieustanny proces chwalenia.

LSD – Second Process
Paweł Gzyl:

Kreatywna kooperacja czy skok na kasę?

Lena Andersson – Söder Mälarstrand
Paweł Gzyl:

Owoc studyjnego spotkania Eomaca i Kyoki.

Michał Miegoń & Adam Witkowski – Dwuja
Jarek Szczęsny:

Zawsze słucha się inaczej.

Lost Few – Between The Silence
Paweł Gzyl:

Muzyka na poprzemysłowe przestrzenie.

Jakub Lemiszewski – 2019
Jarek Szczęsny:

W zaczarowanym nastroju.



Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.

Chociaż Samuel Kerridge zaczynał w 2012 roku od siarczystego techno z EP-ki „Auris Interna”, wydanej przez wytwórnię Horizontal Ground, szybko okazało się, że formuła klubowego grania jest dla niego za ciasna. Dowodem tego był jego debiutancki album. Na opublikowanym rok później przez Downwards „A Fallen Empire” z podziwu godną pomysłowością flirtował on z noisem czy industrialem. Nic dziwnego, że wydawnictwo to uczyniło z Kerridge’a gwiazdora ekstremalnej elektroniki, występującego z powodzeniem niemal rok w rok na festiwalach w rodzaju berlińskiego Atonalu.

Kontynuacją tych eksperymentów okazały się dwa kolejne albumy artysty – „Always Offenden Never Ashamed” i „Fatal Light Attraction”, na których więcej było już eksperymentalnego grania niż jakiegokolwiek techno. Dociskając pedał gazu do dechy Kerridge stanął jednak po opublikowaniu tych płyt przed ścianą – wszelkie dalsze próby pójścia w stronę jeszcze bardziej ekstremalnych brzmień nie miałyby najmniejszego sensu. Nic więc dziwnego, że angielski producent wykonał zupełnie inny ruch – i na swój nowy album zatrudnił Taylor Burch z duetu DVA Damas.

Krążek otwiera „Transmission 1” – nerwowe electro, łączące połamane bity z kliniczną elektroniką i przetworzonym głosem wokalistki. „Transmission 2” ma bardziej rozbudowaną aranżację. Tym razem Kerridge podszywa rave’owy bas i tłuste rytmy przeciągłymi pasażami syntezatorów, nadając całości mocno przestrzenny ton. W „Transmission 3” bity nabierają tektonicznego brzmienia – a kontrapunktem dla nich okazuje się być niesiona świdrującymi klawiszami eteryczna melodeklamacja Burch.

„Transmission 4” i „Transmission 5” to właściwie IDM – ale taki, który został przefiltrowany przez doświadczenia artystów z Raster Noton. Połamane podkłady rodem z dubstepu stanowią tu podstawę dla minimalistycznych dźwięków splecionych z przetworzonym głosem. Mechaniczne electro powraca w „Transmission 6”, gdzie postrzępione akordy układają się we fragmentaryczną melodię. Na finał dostajemy „Transmission 7” – nietypowy jungle, w którym rozedrgane bity wchodzą w interakcję z dubowym basem i wokalnymi edycjami.

Choć „The Other” zawiera tylko siedem nagrań, ale trzeba przyznać, że objawiają one nowe oblicze muzyki Samuela Kerridge’a. Więcej tu przestrzeni i melodii, mniej agresji i hałasu. To naturalny zwrot – i trzeba przyznać, że świadczy on o odwadze brytyjskiego producenta. Pomysł zatrudnienia Taylor Burch okazał się średnio udany – jej melodeklamacje są nazbyt monotonne, aby nadać muzyce z płyty „żywy” charakter. Trochę przypomina to dawne eksperymenty zapomnianej już nieco AGF – i tak naprawdę muzyka z albumu mogłaby z powodzeniem obejść się bez głosu.

Downwards 2019

www.downwardsrecords.com

www.facebook.com/Downwards-Records-255360997821158/

www.facebook.com/samuelkerridge

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze