IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.



Synkro – Images

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

„Hold Tight” – nawoływał tytułem swej debiutanckiej EP-ki brytyjski producent Joe McBride w 2007 roku. I rzeczywiście: znajdujące się na niej trzy zawadiackie utwory wyznaczyły mu kierunek muzycznego rozwoju na kilka kolejnych lat. Choć jego specjalnością był wtedy dubstep, fascynacja klasyką IDM-u z początku lat 90. szybko dała o sobie znać na firmowanych przezeń płytach. Już wydana w 2011 roku EP-ka „Presence, Questions, Memories” pokazywała, że młodemu Anglikowi bliskie są nie tylko połamane bity, ale też ambientowe tekstury.

Kulminacją tego procesu okazało się rok później podpisanie przez McBride’a kontraktu z legendarną wytwórnią Apollo, która na początku lat 90. wyznaczała standardy nowej elektroniki, podobnie jak Warp czy Rephlex. Brytyjski producent w pomysłowy sposób kontynuował te wątki – stąd po trzech EP-kach nagranych dla belgijskiej tłoczni, objawił światu swój debiutancki album. „Changes” z jednej strony zakorzeniony był w dubstepowych wariacjach rytmicznych, ale z drugiej – nurzał je w morzy ambientowych dźwięków.

Sukces albumu sprawił, że McBride mógł sobie pozwolić wreszcie na pełne wyposażenie swojego studia. W tym celu poleciał do Japonii, gdzie nabył całą kolekcję analogowych syntezatorów. Przy okazji zachwycił się klasyką tamtejszego IDM-u – dawnymi nagraniami Susumu Yokoty czy Kena Ishii. Usłyszał w nich również tropy wiodące do elektroniki z lat 80. – i odkrył dla siebie dzieła takich twórców jak Vangelis, Jon Hassel, Marc Barreca czy nawet… Andreas Vollenweider. Efektem tego jest drugi album artysty – „Images”.

Ci, którzy pokochali Synkro za połączenie typowo wyspiarskiego breakbeatu z ambientem, znajdą tu wiele pięknej muzyki. Angielski producent z wręcz mistrzowską wprawą łączy połamane bity z oniryczną elektroniką i eterycznymi wokalizami, tworząc takie perełki, jak „Realize” czy „Running”. Stąd blisko do klasycznego IDM-u – i oczywiście otrzymujemy go w takich nagraniach jak „Fields” czy „Never”, a utwory te dorównują swym wdziękiem i urodą dawnym dokonaniom Boards Of Canada.

W porównaniu do „Changes” więcej jest jednak na „Images” muzyki pozbawionej rytmu. Bo rzeczywiście McBride sięga po brzmienia z lat 80. Raz są to perkusyjne bity rodem z Yellow Magic Orchestry („Images”), a kiedy indziej – romantyczne partie syntezatorów podsłuchane u OMD („Protection”). W kilku nagraniach dostajemy niemal czystej wody new age – i wtedy syntezatorowe arpeggia uzupełniają anielskie wokalizy, nadające muzyce podniosły ton („Movement”).

Mimo tych wszystkich fluktuacji brzmień i nastrojów, „Images” robi wrażenie bardziej spójnej propozycji niż „Changes”. Być może wpływa na to fakt, że tym razem McBride’owi udało się wydobyć ze swych syntezatorów niezwykłej urody melodie. Dlatego w sumie wszystko jedno czy sięga po rozmarzony breakbeat, czy po bajkowy IDM, czy po kojące new age, bo za każdym razem obdarowuje nas po prostu pięknymi dźwiękami. Dzięki temu drugi album angielskiego producenta zapada głęboko w serce – i na pewno często się będzie do niego wracać.

Apollo 2019

www.randsrecords.com

www.facebook.com/ApolloRecs

www.facebook.com/synkromusik

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze