Function – Existenz
Paweł Gzyl:

Opus magnum Dave’a Sumnera.

Bella Boo – Once Upon a Passion
Jarek Szczęsny:

Z półprzymkniętymi oczami.

Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.



Bartosz Kruczyński – Baltic Beat II

Nie chciałbym przesłodzić.

Nie będę podawał w wątpliwość znajomości twórczości Bartosza Kruczyńskiego przez czytelników Nowej Muzyki. Pojawiał się u nas dwukrotnie w cyklu „3 pytania” (jeden i dwa). Nieważne czy nagrywał jako Ptaki czy Pejzaż, zawsze zwracał naszą uwagę. Już w 2014 roku Paweł Gzyl uznał, że album The Phantom „LP1” był najlepszym krążkiem w kategorii tanecznej elektroniki. Nie było natomiast okazji do napisania tekstu o albumie „Baltic Beat” z 2016 roku. Więc tym bardziej warto nadrobić to pisząc o „Baltic Beat II” wydanym w tym roku.

Zacznę od okładki. Jest to pejzaż kojarzący się wprost z polskim krajobrazem. Zdjęcie przedstawia zebrane zboże wraz z padającym na nie promieniami słońca. Od tej słonecznej aury już nie uciekniemy w trakcie słuchania samego albumu. Warto podkreślić dobry czas (kalendarzowy) na premierę właśnie takiej muzyki. Nie będzie więc dużym zaskoczeniem, jeśli napiszę, iż Bartosz Kruczyński po raz nie wiem który udowodnił, że jest jednym z najbardziej kreatywnych polskich producentów, który za pomocą delikatnej aury potrafi odjąć fizyczny ciężar rzeczywistości.

Wszystko zaczyna się w duszpasterskiej aurze skazującej moją wyobraźnię na wytwarzanie obrazów o wiejskim pochodzeniu. Ludowość zawarta w „Pastoral Sequences” przypomina nieco Żywiznę (Genowefa Lenarcik i Raphael Rogiński). Dalej wchodzimy do ogrodu. „In The Garden” to ożywcze i przestrzenne granie, w którym da się odnaleźć przyrodę niezakłóconą bytnością człowieka. Spokojne akordy i młoteczki robią robotę. „Petals” lśni już bardziej elektroniką. Na plan pierwszy wyrywają się zwiewne klawisze, a w tle rozlewa się gitara. Sporo w tym miękkości tak potrzebnej w erze przegrzanego klimatu.

Kruczyński najlepsze zostawił na koniec. Dwuczęściowy utwór „Along The Sun-Drenched Road” imponuje wielobarwnością. Niespodziewane wschodnie akcenty pokazują się w części drugiej, która jest napędzana rytmiką. Sklejanie akustyki i elektroniki chyba nigdy mi się nie znudzi. Pierwsza część z kolei jest bardziej impresjonistyczna. W obu naszego bohatera wspiera Marek Pędziwiatr na flecie. Odnotować należy jeszcze obecność Marka Stuczyńskiego oraz Jagody Gawliczek w filuternym „If You Go Down In The Woods Today”. Jako, że kończą mi się już przymiotniki, a nie chciałbym przesłodzić, stwierdzę na koniec, że Bartosza Kruczyńskiego trzeba słuchać. Tego co wcześniej, teraz i później.

Growing Bin | 2019
Bandcamp
FB
FB Growing Bin

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze