Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.



Bartosz Kruczyński – Baltic Beat II

Nie chciałbym przesłodzić.

Nie będę podawał w wątpliwość znajomości twórczości Bartosza Kruczyńskiego przez czytelników Nowej Muzyki. Pojawiał się u nas dwukrotnie w cyklu „3 pytania” (jeden i dwa). Nieważne czy nagrywał jako Ptaki czy Pejzaż, zawsze zwracał naszą uwagę. Już w 2014 roku Paweł Gzyl uznał, że album The Phantom „LP1” był najlepszym krążkiem w kategorii tanecznej elektroniki. Nie było natomiast okazji do napisania tekstu o albumie „Baltic Beat” z 2016 roku. Więc tym bardziej warto nadrobić to pisząc o „Baltic Beat II” wydanym w tym roku.

Zacznę od okładki. Jest to pejzaż kojarzący się wprost z polskim krajobrazem. Zdjęcie przedstawia zebrane zboże wraz z padającym na nie promieniami słońca. Od tej słonecznej aury już nie uciekniemy w trakcie słuchania samego albumu. Warto podkreślić dobry czas (kalendarzowy) na premierę właśnie takiej muzyki. Nie będzie więc dużym zaskoczeniem, jeśli napiszę, iż Bartosz Kruczyński po raz nie wiem który udowodnił, że jest jednym z najbardziej kreatywnych polskich producentów, który za pomocą delikatnej aury potrafi odjąć fizyczny ciężar rzeczywistości.

Wszystko zaczyna się w duszpasterskiej aurze skazującej moją wyobraźnię na wytwarzanie obrazów o wiejskim pochodzeniu. Ludowość zawarta w „Pastoral Sequences” przypomina nieco Żywiznę (Genowefa Lenarcik i Raphael Rogiński). Dalej wchodzimy do ogrodu. „In The Garden” to ożywcze i przestrzenne granie, w którym da się odnaleźć przyrodę niezakłóconą bytnością człowieka. Spokojne akordy i młoteczki robią robotę. „Petals” lśni już bardziej elektroniką. Na plan pierwszy wyrywają się zwiewne klawisze, a w tle rozlewa się gitara. Sporo w tym miękkości tak potrzebnej w erze przegrzanego klimatu.

Kruczyński najlepsze zostawił na koniec. Dwuczęściowy utwór „Along The Sun-Drenched Road” imponuje wielobarwnością. Niespodziewane wschodnie akcenty pokazują się w części drugiej, która jest napędzana rytmiką. Sklejanie akustyki i elektroniki chyba nigdy mi się nie znudzi. Pierwsza część z kolei jest bardziej impresjonistyczna. W obu naszego bohatera wspiera Marek Pędziwiatr na flecie. Odnotować należy jeszcze obecność Marka Stuczyńskiego oraz Jagody Gawliczek w filuternym „If You Go Down In The Woods Today”. Jako, że kończą mi się już przymiotniki, a nie chciałbym przesłodzić, stwierdzę na koniec, że Bartosza Kruczyńskiego trzeba słuchać. Tego co wcześniej, teraz i później.

Growing Bin | 2019
Bandcamp
FB
FB Growing Bin

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze