BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?



Bartosz Kruczyński – Baltic Beat II

Nie chciałbym przesłodzić.

Nie będę podawał w wątpliwość znajomości twórczości Bartosza Kruczyńskiego przez czytelników Nowej Muzyki. Pojawiał się u nas dwukrotnie w cyklu „3 pytania” (jeden i dwa). Nieważne czy nagrywał jako Ptaki czy Pejzaż, zawsze zwracał naszą uwagę. Już w 2014 roku Paweł Gzyl uznał, że album The Phantom „LP1” był najlepszym krążkiem w kategorii tanecznej elektroniki. Nie było natomiast okazji do napisania tekstu o albumie „Baltic Beat” z 2016 roku. Więc tym bardziej warto nadrobić to pisząc o „Baltic Beat II” wydanym w tym roku.

Zacznę od okładki. Jest to pejzaż kojarzący się wprost z polskim krajobrazem. Zdjęcie przedstawia zebrane zboże wraz z padającym na nie promieniami słońca. Od tej słonecznej aury już nie uciekniemy w trakcie słuchania samego albumu. Warto podkreślić dobry czas (kalendarzowy) na premierę właśnie takiej muzyki. Nie będzie więc dużym zaskoczeniem, jeśli napiszę, iż Bartosz Kruczyński po raz nie wiem który udowodnił, że jest jednym z najbardziej kreatywnych polskich producentów, który za pomocą delikatnej aury potrafi odjąć fizyczny ciężar rzeczywistości.

Wszystko zaczyna się w duszpasterskiej aurze skazującej moją wyobraźnię na wytwarzanie obrazów o wiejskim pochodzeniu. Ludowość zawarta w „Pastoral Sequences” przypomina nieco Żywiznę (Genowefa Lenarcik i Raphael Rogiński). Dalej wchodzimy do ogrodu. „In The Garden” to ożywcze i przestrzenne granie, w którym da się odnaleźć przyrodę niezakłóconą bytnością człowieka. Spokojne akordy i młoteczki robią robotę. „Petals” lśni już bardziej elektroniką. Na plan pierwszy wyrywają się zwiewne klawisze, a w tle rozlewa się gitara. Sporo w tym miękkości tak potrzebnej w erze przegrzanego klimatu.

Kruczyński najlepsze zostawił na koniec. Dwuczęściowy utwór „Along The Sun-Drenched Road” imponuje wielobarwnością. Niespodziewane wschodnie akcenty pokazują się w części drugiej, która jest napędzana rytmiką. Sklejanie akustyki i elektroniki chyba nigdy mi się nie znudzi. Pierwsza część z kolei jest bardziej impresjonistyczna. W obu naszego bohatera wspiera Marek Pędziwiatr na flecie. Odnotować należy jeszcze obecność Marka Stuczyńskiego oraz Jagody Gawliczek w filuternym „If You Go Down In The Woods Today”. Jako, że kończą mi się już przymiotniki, a nie chciałbym przesłodzić, stwierdzę na koniec, że Bartosza Kruczyńskiego trzeba słuchać. Tego co wcześniej, teraz i później.

Growing Bin | 2019
Bandcamp
FB
FB Growing Bin

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze